Orlen Reklama Top

Advertisement

Do Jedwabna na IV Festiwal Folklorystyczny ruszyliśmy w niedzielę 5 sierpnia 2018 r. zachęceni zamieszczonym w „Kurku Mazurskim” programem.

Postanowiliśmy wziąć udział w kolejnej edycji ciekawej, ludowej imprezy. Pogoda wymarzona na jazdę rowerem: lekki wietrzyk i usłane chmurkami niebo z niepodzielnie królującym słoneczkiem. Troszkę nas owiewało, troszkę przypiekało i wiadomo cienia szukaliśmy wśród leśnych drzew. Taka pogoda wymuszała też częstsze postoje, pierwszy na rzece Strudze, drugi nad jeziorem Płociczno, trzeci w Piduniu. Jedwabno przywitało nas kolorowym korowodem, śpiewem, tańcami – jednym słowem strojami i tradycją naszych przodków ocalaną od zapomnienia. Słuchając zespołów spacerowaliśmy po parku przemienionym w ludowy jarmark. Podziwialiśmy ręcznie malowane przytulankami, drewniane dłubanki... Wypadało też skosztować regionalną żywność, więc na jadło pieniążki z sakiewek wygrzebaliśmy i smakołyki zajadaliśmy. Nagle ni z tego, ni z owego zaczął deszcz lać i wszyscy z radości zaczęli się śmiać. Przed deszczem ubrana w regionalny strój schowała się też Pani Jola jedna z organizatorek imprezy więc ją przytuliliśmy i na wspólnej fotce uwieczniliśmy, żartując że na pewno znajdzie się w „Kurku” dla pewności demonstrując aktualne wydanie lokalnego pisma. Ulewa tak jak nagle się pojawiła, tak szybko przeminęła i wszystkim wspaniałe orzeźwienie dała. Impreza trwała na całego, a wracać do Szczytna trzeba i zrealizować kolejny punkt niedzielnej, rowerowej wyprawy czyli kąpiel w Nartach w toni jeziora Świętajno. Tym razem jazda ruchliwą szosą nie należała do przyjemnych. Sznur samochodów i my, ale szczęśliwie dotarliśmy nad brzeg upragnionego jeziora i w sąsiedztwie „Biesiadnej Lipy” wchodziliśmy do krystalicznie czystej toni. W tym miejscu zawsze trzeba uważać, bo dno usłane kamieniami, ale jak pokona się tę naturalną zaporę, to potem tylko pływanie i pływanie. Na brzegu prosiłam wszystkich, by wymyślili mi rym do słowa „jedwabiście”. Podpowiadałam, że może to być „zamaszyście i jedwabiście” i zaczęły sypać się propozycje: „ogniście”, „byliście”, „kamieniście”. W sumie propozycja „Jedwabiście i kamieniście” zwyciężyła, bo w Jedwabnie naprawdę było jedwabiście, a na plaży kamieniście jednym słowem ludowo i sportowo. Gdy już się do domu zbieraliśmy ujrzałam schodzącego nad brzeg jeziora Pana Sławomira Wojciechowskiego Wójta Gminy Szczytno w towarzystwie mojej koleżanki Ewy Zawrotnej pełniącej funkcję wicewójta oraz jej małżonka. Żądna fotek z ważnymi osobistościami spytałam o zgodę. Rozpromieniona przyzwoleniem tak się na pierwszy plan pchałam, że mało roweru nie połamałam. Spotkanych włodarzy pytaliśmy o rekreację, Pan Sławomir od kilku lat maszeruje wokół Dużego Domowego, natomiast Pani Ewa wraz z małżonkiem lubią wycieczki rowerowe. Wiadomo wszystko wymaga czasu i chęci, a my to przemiłe spotkanie zachowamy w pamięci.

Grażyna Saj-Klocek

Folkowo i kolorowo