Artykuł „Fuszerka jak u Barei” wywołał wiele emocji. Czuję się upoważniony do zabrania głosu w tej sprawie z racji posiadanego doświadczenia zawodowego. Według mnie na sprawę należy spojrzeć z różnych punktów widzenia, a mianowicie po pierwsze – z punktu widzenia technicznego i po drugie – z punktu widzenia związanego ze sferą komunikacji społecznej i rozwiązywania konfliktów.
Punkt widzenia techniczny, omówię poprzez zwięzłe odniesienie się do zasad projektowania. Podstawą jest mapa do celów projektowania, która powinna zawierać szczegóły stanowiące treść mapy zasadniczej oraz dodatkowo pomierzone m.in. (cytat) „wszystkie ogrodzenia (furtki, bramy) …” oraz (cytat) „pomiar należy wykonać w taki sposób, aby dane z pomiaru mogły być wykorzystane do opracowania przestrzennego modelu terenu …” Rzędne terenu w osiach furtek i bram są podstawą do wysokościowego zaprojektowania ulicy. Ze względu na bezpieczeństwo pieszych w warunkach śliskiej nawierzchni, pochylenia podłużne zjazdów na szerokości chodnika nie powinny być większe od 5%. Zachowanie tego warunku przy dużym zróżnicowaniu wysokościowym terenu między stronami ulicy może okazać się trudne do osiągnięcia. Projektant może wówczas zastosować jednostronne pochylenie jezdni i żonglować zróżnicowanym odpowiednio odsłonięciem (wystawaniem) krawężników o zakresie od 6 cm do 16 cm oraz pochyleniem poprzecznym jezdni i chodników. Może okazać się, że zróżnicowanie wysokościowe jest tak znaczące, że nadal nie jest możliwe spełnienie wymagań nie przekroczenia 5% spadku zjazdu. Pozostaje wówczas tylko jeden sposób powiązania przylegających nieruchomości po wyższej stronie z budowaną ulicą: zaprojektowanie zjazdów z wydłużeniem na tereny posesji. Oczywiście wymaga to uzgodnienia takich rozwiązań z właścicielami posesji. Zjazdy wówczas posiadałyby pochylenie 5% na szerokości chodnika i dalej maksymalnie 15% do przecięcia z terenem posesji. Dokumentacja projektowa powinna zawierać (cytat) „charakterystyczne przekroje w osi zjazdów”. Tak powinno przebiegać projektowanie, od pomysłów z wykorzystaniem wszystkich możliwości do ich zwieńczenia, czyli uzgodnienia z właścicielami przylegających posesji. W przypadku ulicy Powstańców Warszawy tak nie było, co wynika z artykułu. Właściciele posesji dopiero w trakcie robót po wbudowaniu krawężników uświadomili sobie sposób zaprojektowania ulicy. Spowodował on powstanie uskoków pomiędzy kilkoma posesjami, a budowaną ulicą. Mamy pierwszy błąd: nieuzgodnienie rozwiązań z właścicielami posesji na etapie projektowania. Sprawia to wrażenie (obym się mylił), że dokumentacja nie zawierała danych o rzędnych terenu w osi bram i furtek oraz przekrojów w osi zjazdów. Jeżeli tak by było, to mamy odpowiedź, z jakich powodów zrodziły się problemy z inwestycją.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Komunikacja społeczna i rozwiązywanie konfliktu na poszczególnych etapach realizacji inwestycji były zróżnicowane i świadczą niekorzystnie o inwestorze. Wcześnie, bo na etapie wykonawstwa mieszkańcy sygnalizowali nieprawidłowości, ale jak widać nie przyniosło to spodziewanych przez nich efektów. Roboty kontynuowano. Tak popełniono drugi błąd: pomimo wczesnego ujawnienia konfliktu, nie rozpoznano szybko potrzeb i interesów mieszkańców w sposób satysfakcjonujący ich, co spowodowało eskalację konfliktu.
Nie do końca rozumiem wypowiedź urzędnika „jeżeli właściciel posesji nie zgodzi się na warunki miasta, to tak już zostanie”. A cóż to za dyktat? Czy to jest nowa forma rozwiązywania problemów na linii: UM – mieszkańcy? Jeżeli tak, to przyjęto złą metodę! Właściwa droga postępowania to zrozumienie oczekiwań mieszkańców, znalezienie sposobów uzgodnienia stanowisk i skłonienie mieszkańców do skorzystania z nich oraz w efekcie finalnym doprowadzenie do porozumienia. Takiego postępowania oczekuje się od urzędników w przypadku zaistnienia problemów. Tak postępują profesjonalni urzędnicy, czyli kompetentni dzięki posiadanej wiedzy, rzetelni, bezstronni, życzliwi i pomocni obywatelom. Tylko tacy są gwarantem pomyślnej realizacji zadań samorządowych zaspokajających potrzeby naszej wspólnoty, polepszających naszą jakość życia.
Na koniec dla przypomnienia: 25 czerwca 1998 roku sporządzono w Aarhus w Danii konwencję m.in. o udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji. Jest to akt międzynarodowy, który stanowi część polskiego prawa. Nakłada obowiązek stworzenia takich warunków, by społeczności faktycznie były poinformowane i mogły realnie wpływać na decyzje. Oznacza to między innymi, że ludzie mają prawo do informacji uzasadniającej, że proponowane przez inwestora rozwiązania w danych warunkach są najlepsze, do informacji na temat działań minimalizujących negatywne oddziaływanie na warunki życia ludzi, do proponowania zmian w dokumentacji, by zgodnie z ich przekonaniem lepiej im służyła inwestycja oraz do godziwej rekompensaty strat czy szkód, jakie inwestycja spowoduje w ich otoczeniu.
Krzysztof Połukord
Od redakcji: Autor przez wiele lat był dyrektorem oddziału PUDIZU w Szczytnie.{/akeebasubs}
