Część mieszkańców i letników z Nart nie zgadza się, aby przez ich działki przechodził gazociąg. Obawiają się dewastacji oraz spadku wartości swoich nieruchomości. Wójt Sławomir Ambroziak próbuje nakłonić protestujących do zmiany stanowiska. Ostrzega, że jeśli inwestycja nie zostanie przeprowadzona, gminie grożą w przyszłości kary za niespełnienie wymogów dotyczących redukcji paliwa węglowego. – Żeby je zapłacić, będę musiał sięgnąć do waszych kieszeni – nie pozostawia złudzeń włodarz.
CHCĄ WODY, A NIE GAZU
Sieć gazową na terenie gminy Jedwabno zamierza wybudować inwestor, którym jest Polska Spółka Gazownictwa. Ma ona biec m.in. przez centrum wsi Narty do Jedwabna. Lokalizacja gazociągu wzbudza jednak protesty części mieszkańców oraz letników mających działki w tej pierwszej miejscowości. W ramach prowadzonego przez Urząd Gminy Jedwabno postępowania w sprawie wydania decyzji lokalizacyjnej, wpłynęło dotąd 17 protestów.
W miniony piątek 14 lipca w Gminnym Ośrodku Kultury odbyło się spotkanie z udziałem letników, przedstawicieli inwestora, projektantów i wójta. Ci ostatni próbowali rozwiać obawy protestujących i nakłonić ich do zmiany stanowiska. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
SPRZECIW GDDKiA
Letnicy dociekali również, dlaczego sieć gazowa nie będzie biegła wzdłuż drogi wiodącej przez Narty, lecz przez prywatne działki. Przedstawiciele Polskiej Spółki Gazownictwa przyznawali, że takie rozwiązanie również i dla nich byłoby najkorzystniejsze. Okazało się jednak, że na przeszkodzie stanął sprzeciw Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Uzasadniła go ona planami dotyczącymi przebudowy drogi. Zdaniem uczestników spotkania, inwestor i gmina nie dołożyli wystarczających starań, aby porozumieć się z GDDKiA. - Dlaczego z nimi nie szukacie kompromisu i nie wyczerpaliście wszelkich środków prawnych, aby się dogadać, tylko wywieracie presję na nas?– dopytywała jedna z letniczek, podpowiadając, żeby wystąpić przeciwko administratorowi drogi do sądu, skoro inwestycja ma charakter celu publicznego. W odpowiedzi usłyszała, że takie sprawy trwają latami, więc byłaby to niepotrzebna strata czasu oraz dodatkowe koszty.
NIC NA SIŁĘ
Letnicy swoje sprzeciwy wobec inwestycji tłumaczą obawami, że wpłynie ona na spadek wartości nieruchomości, a prowadzone roboty spowodują dewastację działek, poprzez np. zniszczenie istniejących na nich nasadzeń. – Nie pozwolę, aby 40 lat mojej pracy poszło na marne – denerwowała się jedna z uczestniczek spotkania. Argumenty wysuwane przez letników zdziwiły przedstawicieli inwestora. – Na wodę państwo się godzicie, na energię też, a przecież w tych przypadkach też trzeba zrobić wykop. Proszę o merytoryczne argumenty, w jaki sposób ta inwestycja zniszczy państwa nieruchomości – zwracał się do zebranych Dariusz Rokicki z działu rozwoju i obsługi klienta olsztyńskiego oddziału Polskiej Spółki Gazownictwa. – My wykładamy grube miliony po to, aby była tu sieć. Ale na siłę nikogo nie będziemy uszczęśliwiać. Jeśli powiecie „nie”, my te pieniądze zainwestujemy gdzie indziej – dodawał.
Stanowisko letników dziwi również byłego radnego gminy, mieszkańca Jedwabna Szczepana Worobieja. – Pierwsze słyszę, aby uzbrojona działka traciła na wartości – mówił, dodając, że gazociąg to duża szansa na rozwój gminy oraz podniesienie jej atrakcyjności u potencjalnych inwestorów.
WÓJT: ZAJRZĘ WAM DO KIESZENI
Z kolei wójt zwracał uwagę na kwestie związane z unijnymi wymogami dotyczącymi czystego powietrza. Do 2020 r. gmina musi spełnić normy przewidujące redukcję ogrzewania węglowego. Jeśli tego nie zrobi, czekają ją kary. – Na to żaden bank nie udzieli nam kredytu. Będę wtedy musiał zaglądać do waszych kieszeni – ostrzegał wójt.
Czy jego argumenty przekonają protestujących? Tego na razie nie wiadomo. Obecnie inwestycja jest na etapie projektowania. W stosunku do pierwotnych przymiarek, pod wpływem protestów, naniesiono już wiele zmian, w znacznym stopniu uwzględniających sprzeciwy mieszkańców i letników.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
