Do niecodziennej sytuacji doszło podczas obrad Rady Gminy Świętajno. Wójt Alicja Kołakowska opuściła salę w momencie, gdy sołtysi zamierzali podziękować byłej już dyrektor GOK za długoletnią współpracę.

Gdy sołtysi dziękują, wójt wychodzi
Napisanego przez sołtysów listu, który odczytał Andrzej Bełcikowski, wójt Alicja Kołakowska, mimo prośby radnego, nie chciała słuchać

Sołtysi gminy Świętajno postanowili podziękować Małgorzacie Walas, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury, która niedawno pożegnała się ze stanowiskiem. Wdzięczni za jej dokonania zaadresowali do niej list, z myślą o odczytaniu go na sesji Rady Gminy. Zadania miał się podjąć najstarszy stażem i wiekiem sołtys, a jednocześnie radny Andrzej Bełcikowski. Gdy przyszła już na to odpowiednia chwila pod koniec sesji, nieoczekiwanie salę obrad zdecydowała się opuścić wójt Alicja Kołakowska. Prośba radnego, aby wysłuchała listu na nic się zdała.

PODZIĘKOWANIA SOŁTYSÓW I BYŁEJ DYREKTOR

Co takiego było w liście, którego nie zamierzała wysłuchać wójt? {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Z pewnością nic, co mogłoby ją dotknąć.

"Droga Małgosiu chcieliśmy Ci podziękować za lata współpracy z sołtysami wszystkich wsi gminy Świętajno. Mogliśmy na Ciebie zawsze liczyć. Nigdy nie odmówiłaś pomocy przy organizacji naszych wiejskich imprez i uroczystości" – napisali sołtysi, podkreślając, że atmosfera podczas nich zawsze była przyjazna i koleżeńska. Na koniec życzyli jej wszelkiej pomyślności oraz powodzenia na kolejnych etapach zawodowej drogi.

Małgorzacie Walas sołtysi życzyli powodzenia na kolejnych etapach zawodowej drogi

Zaraz po odczytaniu listu przez radnego Bełcikowskiego przewodniczący rady Arkadiusz Deptuła odczytał kolejny list, tym razem napisany przez Małgorzatę Walas, w którym dziękuje ona mieszkańcom gminy za możliwość współpracy z nimi w ostatnich 12 latach, gdy pełniła stanowisko dyrektora GOK-u. Oba

listy zgromadzeni przyjęli gromkimi brawami, a na podsumowanie zaistniałej sytuacji zdecydował się radny Bełcikowski. - Pani Małgorzata musiała odejść. Przy czym „musiała” jest słowem kluczowym. No, ale na to pytanie dlaczego tak się stało powinna odpowiedzieć przełożona, która w tej chwili jest nieobecna. Może doczekamy się tego innym razem – dzielił się swoimi nadziejami wobec wójt Kołakowskiej radny Bełcikowski.

(ak, o){/akeebasubs}