Kilka miesięcy temu na parterze urzędu gminy jedno z pomieszczeń zaadaptowano dla potrzeb policji. Miał tam dyżurować dzielnicowy, przyjmując uwagi od mieszkańców. Tymczasem nie dość, że dyżurów nie ma, to jeszcze milczy telefon, którego numer przekazano mieszkańcom do zgłaszania niepokojących sygnałów. Sprawę ujawniła radna Kazimiera Klobuszeńska.
Dźwierzuty to kolejny po Pasymiu samorząd, którego radni narzekają na działania policji, a właściwie ich brak. Po likwidacji kilka lat temu gminnego posterunku, funkcjonariuszy na terenie gminy nie widać.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Czynności swoje na naszym terenie ograniczają do łapania pijanych kierowców – narzekała podczas niedawnej sesji rady gminy radna Kazimiera Klobuszeńska. Nie można ich także zastać w pokoju, który specjalnie dla potrzeb policji wydzielono kilka miesięcy temu w urzędzie gminy. Funkcjonariusze mieli tam pełnić dyżury, przyjmując skargi i wnioski od mieszkańców. Tymczasem dyżurów nie ma. Nie odpowiada też, co także ujawniła radna, numer telefonu, który wskazano mieszkańcom do przekazywania uwag.
- Ludziom potrzebny jest kontakt z policją – mówi radna. Według niej na bliższym kontakcie ze społeczeństwem skorzystałaby sama policja, mając szanse na szybsze rozwikłanie spraw. A w ostatnim okresie, jak ostrzega, nasiliły się kradzieże i dewastacje.
- Trzeba zmobilizować policję i ściągnąć ją na nasz teren – domaga się radna Klobuszeńska.
(o)
{/akeebasubs}
