Już w najbliższą niedzielę w Wielbarku, po dwuletniej przerwie spowodowanej pandemią, odbędzie się tradycyjne Grzybowanie. Czy tegoroczna impreza, której jednym z głównych punktów jest konkurs w zbieraniu grzybów, będzie obfitowała w imponujące okazy? Po suchym i gorącym lecie w lasach trudno cokolwiek znaleźć. Zdaniem grzybiarzy, potrzeba około tygodnia solidnych opadów, aby sytuacja się poprawiła.

Gdzie się podziały grzyby?
W minionych latach humory uczestnikom konkursu w zbieraniu grzybów dopisywały. Czy w najbliższą niedzielę też będą mieli powody do radości?

POSUCHA W GRZYBOWYM ZAGŁĘBIU

Gmina Wielbark od lat jest miejscem przyciągającym grzybiarzy z całej Polski. Okoliczne lasy jeszcze do niedawna obfitowały w różne gatunki grzybów, których wysyp przypadał na końcówkę lata i początek jesieni. Przyrodnicze walory gminy stały się impulsem do organizowania co roku, w drugiej połowie września, Festiwalu Grzybów zwanego Grzybowaniem. Impreza odbywa się już od kilkunastu lat, a jednym z głównym jej punktów jest konkurs w zbieraniu grzybów. W tym roku jednak organizatorzy mają powody do niepokoju. Suche i gorące lato sprawiło, że jak dotąd grzybów w wielbarskich lasach jest jak na lekarstwo.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Grzybów nie ma i nic na razie nie zapowiada, że będą, ale z tego powodu nie odwołamy imprezy – mówi Bogdan Rosiński, odpowiedzialny za organizację Grzybowania z ramienia Urzędu Miejskiego w Wielbarku. Zdradza, że w tym roku na poszukiwanie darów lasu wybiera się znacznie mniejsza grupa konkursowiczów niż to było w latach ubiegłych. Wtedy liczyła ona nawet ok. 100 osób, tym razem jest o blisko połowę skromniejsza. Bogdan Rosiński sam też jest grzybiarzem, ale przyznaje, że w bieżącym sezonie jeszcze ani razu nie wybrał się do lasu. - Pamiętam suche lata, ale nawet wtedy udawało się znaleźć przynajmniej małe ilości grzybów. Teraz zapowiada się, że nie będzie nic – ubolewa. Jego zdaniem, aby w lasach pojawiły się grzyby, musiałoby solidnie popadać przynajmniej przez tydzień.

SEZON CORAZ KRÓTSZY

Najlepszym wyznacznikiem tego, czy dany rok jest obfity w grzyby, byli sprzedawcy oferujący swoje zbiory przy drodze krajowej nr 57 między Szczytnem i Wielbarkiem. Na razie handlujących próżno wypatrywać. Podobnie jest w samym Wielbarku, gdzie o tej porze roku każdego dnia przy wyjeździe w kierunku Warszawy funkcjonował grzybowy bazar. Teraz nikt tu nie handluje. Radny Rady Miejskiej w Wielbarku, leśnik Andrzej Kimbar obawia się, że tegoroczne zbiory nie będą imponujące. - Bardziej chyba możemy liczyć na to, że uczestnicy konkursu znajdą więcej śmieci niż grzybów – przewiduje, nawiązując do tego, że konkursowicze co roku przy okazji rywalizacji sprzątają lasy. Pan Andrzej zauważa, że z roku na rok skraca się okres, w którym można zbierać grzyby. - Nie ma już zbiorów wiosennych, a przecież jeszcze nie tak dawno w maju można było natrafić na osaki, prawdziwki czy kurki – dzieli się swoimi obserwacjami. Z kolei jesienią sezon grzybowy przesuwa się na końcówkę września i początek października. Za tegoroczny nieurodzaj wini brak opadów, który szczególnie w wielbarskich lasach, charakteryzujących się ubogimi siedliskami z przewagą sosny, powoduje grzybową posuchę. Pan Andrzej pociesza jednak, że grzyby są na tyle ciekawymi organizmami, że nawet dłuższe okresy suszy nie powodują ich całkowitego zaniku i obumierania grzybni. - Wystarczy więcej wilgoci i już mamy wysyp – zauważa.

Sam też jest grzybiarzem i lubi różne gatunki, w zależności od sezonowego występowania. Do jego ulubionych dań z grzybami należą jajecznica z kurkami, prawdziwki i podgrzybki podsmażane z cebulą i przyprawami oraz kapusta z zielonkami i kaszą.

BĄDŹMY DOBREJ MYŚLI

Optymizmu nie traci współorganizator wielbarskiego Grzybowania, prezes Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Wielbarskiej Krzysztof Kostrzewa. Liczy na to, że po ostatnich opadach sytuacja w okolicznych lasach się poprawi. - Jesteśmy dobrej myśli, tym bardziej, że zdarzały się już lata, kiedy grzybów było mało i nie zepsuło to imprezy – mówi prezes. Zapewnia, że w programie znajdzie się degustacja zupy grzybowej po wielbarsku oraz konkurs kulinarny, w którym do rywalizacji zgłosiło się 10 uczestników, w tym dwie Ukrainki, które chcą przybliżyć wielbarczanom swoją regionalną kuchnię. Jak zauważa prezes, tu nie będą potrzebne koniecznie świeże grzyby, bo w ostateczności do przygotowania konkursowych dań można użyć grzybów suszonych, w które wiele zapobiegliwych gospodyń zaopatrzyło się w minionym roku.

Z nutką żalu wspomina jednak minione sezony, kiedy to leśne parkingi na terenie gminy były zastawione samochodami z rejestracjami z różnych, często odległych stron Polski. W tym roku, niestety, grzybowy boom stoi pod dużym znakiem zapytania.

(ew){/akeebasubs}