W jednym z nowo wybudowanych bloków przy ul. Łomżyńskiej noc w noc słychać odgłosy miłosnych igraszek. Są one na tyle donośne, że zakłócają sen sąsiadom. - Czasem jęki budzą mnie nawet kilka razy w ciągu nocy – skarży się jedna z mieszkanek. Zięć kobiety, nie mogąc ścierpieć, że seksualnym aktom przysłuchują się dzieci, postanowił zawstydzić jurnych kochanków, wywieszając na klatce schodowej skierowaną do nich prośbę.
JĘKI NA CAŁY BLOK
Sąsiadkę głośno krzyczącą i jęczącą na cały blok w czasie odbywania aktu seksualnego, prosimy o dostosowanie się do ciszy nocnej panującej w bloku. Nie każdy chce uczestniczyć w Waszych nocnych maratonach seksualnych. Proszę pamiętać, że mieszkają tu też małe dzieci. To blok mieszkalny, a nie burdel - prośba o takiej treści pojawiła się na klatce schodowej jednego z nowo wybudowanych bloków przy ul. Łomżyńskiej w Szczytnie. To reakcja na donośne odgłosy miłosnych igraszek, które zakłócają sen sąsiadom. - Czasem jęki budzą mnie nawet kilka razy w ciągu nocy – skarży się nam pani Bogusława.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
TO SĄ LUDZKIE ZACHOWANIA
Administrator bloku Maciej Wałkuski o sprawie dowiaduje się od „Kurka”. Jak mówi, wcześniej nikt nie zgłaszał mu tego problemu. Obiecuje jednak, że w razie potrzeby podejmie się mediacji między sąsiadami. - W innych wspólnotach, jak mieszkańcy uprawiają seks, to pozostali tylko się z tego cieszą. To są normalne, ludzkie zachowania – mówi, dodając, że nie ma sposobu, aby zabronić kochankom ekspresyjnego wyrażania swoich doznań. - Jeśli te odgłosy nie przekraczają dopuszczalnej normy hałasu wynoszącej 30 decybeli, to niewiele można zrobić – tłumaczy Maciej Wałkuski.
WYGŁUSZONA SYPIALNIA
Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Odrodzenie” w Szczytnie Krzysztof Krakowski, największy zarządca nieruchomości w mieście, przyznaje, że problem jest mu dobrze znany. - Na ul. Polskiej mieliśmy młodego gentlemana, który w ten sposób zakłócał mieszkańcom noce – wspomina prezes. - W związku ze skargami sąsiadów napisaliśmy do niego list w sprawie nocnych hałasów, nie precyzując jednak, o jakie konkretnie hałasy chodzi – mówi Krzysztof Krakowski, dodając, że przyniosło to pożądany skutek.
Niektórzy mieszkańcy bloków są jednak na tyle zapobiegliwi, że potrafią sami zadbać o to, aby odgłosy z ich sypialni nie docierały do sąsiadów. - Pamiętam, że kiedy budowaliśmy blok na ul. Niepodległości, a był on przeznaczony na własność dla konkretnych mieszkańców, to jeden z nich tłumaczył mi, że specjalnie wygłuszył sypialnię na wypadek, gdyby się z żoną trochę zapomnieli – opowiada prezes. Radzi, aby tego typu sprawy rozwiązywać w ramach dobrosąsiedzkich porozumień, bo nie ma żadnych regulacji służących do temperowania namiętnych kochanków. - Obowiązuje zasada ciszy nocnej, ale nie jest to określenie prawne. Policja interweniuje zwykle wtedy, gdy odbywają się libacje alkoholowe lub głośne spotkania towarzyskie – tłumaczy Krzysztof Krakowski.
LEPIEJ JAK SIĘ LUDZIE KOCHAJĄ
Wśród najczęstszych sytuacji naruszania ciszy nocnej prezes wymienia muzyczno – taneczne imprezy. Najwięcej związanych z nimi skarg było w okresie, gdy w WSPol studiowało wielu cywili, którzy wynajmowali mieszkania na terenie miasta. - Sam tego doświadczyłem, bo w mojej klatce z ośmiu mieszkań pięć było wynajętych przez studentów. Mnie jednak nie przeszkadzali, bo byli bardzo sympatyczni i uprzedzali o planowanych imprezach, za każdym razem podając ważny powód świętowania. Sąsiadom temperamentnych kochanków zaleca wyrozumiałość. - Lepiej jak się ludzie kochają, niż obrzucają wyzwiskami – kwituje prezes Krakowski.
Taka argumentacja nie przekonuje pani Bogusławy. - W ramach ciszy nocnej wszyscy mają prawo do odpoczynku. Nie zapominajmy, że w bloku, oprócz młodych ludzi, mieszkają także osoby starsze i dzieci, dla których nagłe budzenie w nocy nie jest wcale frajdą – zauważa.
(ew){/akeebasubs}
