Miejski radny Tomasz Łachacz rozesłał do mieszkańców swojego okręgu listy, w których prosi ich o poparcie zgłoszonego przez siebie w ramach budżetu obywatelskiego projektu budowy strefy sportu i rekreacji. Dołączył do nich kartę do głosowania z zaznaczoną już propozycją. Takie postępowanie, choć nie narusza regulaminu, budzi zastrzeżenia. – To działanie nie fair – uważa jeden z mieszkańców, Zdzisław Moczydłowski.
LISTY DO MIESZKAŃCÓW
Trwa głosowanie nad propozycjami zgłoszonymi w ramach budżetu obywatelskiego Szczytna. Mieszkańcy mogą wybierać spośród siedmiu projektów. Ten, który uzyska najwięcej głosów, zostanie zrealizowany w przyszłym roku kosztem 200 tys. złotych. Jeden z nich, zakładający budowę Strefy Sportu i Rekreacji „Love Szczytno”, zgłosili dwaj radni miejscy – Tomasz Łachacz i Sławomir Staszak. Przedsięwzięcie ma na celu zagospodarowanie terenu przy ul. Leyka na potrzeby sportowo – rekreacyjne. Zakłada m.in. budowę boiska wielofunkcyjnego oraz wykonanie podestu umożliwiającego wyświetlanie filmów w plenerze. Pomysłodawcom najwyraźniej bardzo zależy, by to ich projekt został wybrany, bo już rozpoczęli intensywne działania mające skłonić szczytnian do jego poparcia. Kilka dni temu mieszkańcy osiedla Leyka znaleźli w swoich skrzynkach list od radnego Łachacza. Opisuje w nim m.in. na czym polega zgłoszona przez niego propozycja oraz zwraca się z prośbą o jej poparcie i promocję. Oprócz tego wyjaśnia, w jaki można głosować. List pewnie nie wzbudziłby większych kontrowersji, gdyby nie dołączona do niego karta do głosowania z zakreślonym już długopisem projektem radnego.
PRZYMIARKI DO KAMPANII?
Takie postępowanie nie wszystkim się podoba. – To nie fair – uważa Zdzisław Moczydłowski, były radny miejski i mieszkaniec osiedla Leyka. Jego zdaniem w liście nie byłoby nic złego, gdyby nie jawne wskazanie jednego z projektów.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Podobna sytuacja, związana z kolportowaniem kart do głosowania z zaznaczoną już propozycją, miała miejsce dwa lata temu, przy pierwszej edycji budżetu obywatelskiego. Wówczas największe kontrowersje wzbudzało rozpowszechnianie ich wśród uczniów jednej z miejskich szkół. Nie brakowało wtedy opinii, że głosowanie należałoby unieważnić.
PROMUJE SWOJE
Radny Tomasz Łachacz odpiera stawiane mu zarzuty. Według niego w tym, że promuje projekt, którego jest współautorem, nie ma nic dziwnego ani nagannego. Robił to m.in. podczas sobotniego pikniku „Love Szczytno” i prowadzi kampanię promocyjną na portalach społecznościowych. Zapewnia, że nikogo do niczego nie zmusza. Z opinii mieszkańców, które do niego docierają wynika, że jest to świetny pomysł i warto go poprzeć. Nie zgadza się też z sugestią, że jego działania są „przymiarką do kampanii wyborczej” i mają cokolwiek wspólnego z polityką. Jak twierdzi, stara się tylko, aby w mieście powstał obiekt sportowo – rekreacyjny dla dzieci i młodzieży.
NIE MA PRZYMUSU
Wiceburmistrz Szczytna Krzysztof Kaczmarczyk wyjaśnia, że działanie radnego Łachacza nie narusza regulaminu. – Nie ma on obowiązku informowania o wszystkich projektach, ale lobbuje na rzecz jednego i chce, żeby to on wygrał – mówi wiceburmistrz, dodając, że radny ułatwia mieszkańcom wzięcie udziału w głosowaniu, bo ci nie muszą szukać karty w urzędzie lub na stronie internetowej. – Dopóki nie zmusza nikogo do poparcia tego konkretnego projektu, wszystko jest w porządku – przekonuje Kaczmarczyk. Według niego mieszkańcy nadal mają wybór i jeśli nie podoba im się propozycja radnego, mogą poprzeć inną, a zaznaczoną już kartę po prostu wyrzucić do śmieci.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
