Na terenie powiatu szczycieńskiego powstanie nowe schronisko dla zwierząt. Tyle że nie powiatowe, jak wcześniej planowano, a należące do gminy Szczytno. Brana pod uwagę koncepcja przekazywania czworonogów do placówki w Radysach raczej nie doczeka się realizacji. Ostatnia kontrola NIK-u wykazała tam szereg nieprawidłowości.
UTOPIJNA KONCEPCJA?
Plany budowy schroniska powiatowego jak dotąd nie doczekały się realizacji i nic nie wskazuje, by w najbliższej przyszłości miało się coś zmienić. Przypomnijmy, że choć udało się pozyskać od Agencji Nieruchomości Rolnych odpowiednie do tego tereny w okolicy Dębówka, na przeszkodzie stanęły protesty mieszkańców. Tymczasem bezpańskich i porzuconych zwierząt nie ubywa, a schronisko w Szczytnie, obsługujące także gminę, pęka w szwach. Dlatego samorząd gminny od pewnego czasu nosi się z zamiarem budowy własnego. Wójt Sławomir Wojciechowski nie dostrzega u innych samorządów determinacji w realizacji przedsięwzięcia o skali powiatowej. - Nie wiem, czy gminy mają problem z psami. My go mamy, stąd nasza decyzja – mówi.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Według niego koncepcja budowy schroniska powiatowego była trochę utopijna ze względu na różne interesy poszczególnych gmin. - Jeżeli takie schronisko miałoby powstać, należałoby skończyć z gadaniem i je po prostu wybudować – zauważa wójt. Wśród prawdopodobnych lokalizacji swojej inwestycji wymienia właśnie teren między Dębówkiem a Szczytnem. Jest już przygotowany projekt studium uwarunkowań, który ma być lada moment podany do publicznej wiadomości. W grę wchodzi też inne miejsce, ale jakie – tego wójt na razie nie chce zdradzić. Informuje tylko, że schronisko prowadzić będzie Zakład Gospodarki Komunalnej w Kamionku.
Od lat gmina Szczytno ma podpisaną umowę ze schroniskiem w Szczytnie. To do niego trafiają zwierzęta z jej terenu. Obecnie samych tylko „gminnych” czworonogów przebywa tam ponad 100. W tym roku samorząd przeznaczy na ich utrzymanie około 100 tys. złotych. Zdaniem wójta, budowa własnego schroniska rozwiąże m.in. problem wyłapywania psów. Dziś, mimo umowy ze szczycieńską placówką, zajmuje się tym gmina.
JEDNA NIEOCIEPLONA BUDA
Kilka miesięcy temu władze gminy rozważały podjęcie współpracy ze schroniskiem w Radysach. Wtedy samorząd płaciłby jedynie za dostarczenie tam zwierzęcia, a nie, tak jak w Szczytnie za dzienne utrzymanie. - To byłaby alternatywna opcja w przypadku braku miejsc w Szczytnie – tłumaczy Wojciechowski. Pomysł ten spotkał się z krytyką osób wskazujących na nie najlepsze warunki panujące w Radysach. Okazuje się, że obawy obrońców zwierząt nie były bezzasadne. Z raportu Najwyższej Izby Kontroli, która skontrolowała m.in. tę placówkę, płyną mało optymistyczne wnioski. Kontrolerzy stwierdzili, że w Radysach psy przebywały w niezadaszonych kojcach z nieutwardzonym i niezabezpieczonym przed rozmiękaniem podłożem. Nie zapewniono także legowisk dla psów – na każdym wybiegu niezależnie od ich liczby znajdowała się tylko jedna, nieocieplona buda. Kontrola wykazała, że nie odseparowywano zwierząt chorych od zdrowych oraz samic ze szczeniętami od dorosłych. W Radysach odnotowano też bardzo niski procent adopcji wynoszący zaledwie 11%. 42 gminy, które zawarły z tą placówką umowy na dostarczanie zwierząt, nie prowadziły jakiejkolwiek ewidencji ich wyłapywania. Zarówno to schronisko, jak i drugie spośród kontrolowanych w województwie warmińsko-mazurskim, w Ruskiej Wsi, będące w likwidacji, otrzymały od NIK ocenę negatywną.
(ew), (o)
{/akeebasubs}
