Orlen Reklama Top

Po latach przerwy Szczytno znów jest w piłkarskiej IV lidze. Trenerzy, i zawodnicy Miejskiego Klubu Sportowego awans zawdzięczają własnej determinacji i ciężkiej pracy. Cieszą się wraz z działaczami i kibicami, a jednocześnie smucą, że ich sukces spotkał się z obojętnością sporej części władz samorządowych.

Gorycz sukcesu

WYZWANIE DLA SPONSORÓW, DZIAŁACZY I BURMISTRZA

Jak już informowaliśmy, po ostrej wymianie zdań radni miejscy przeznaczyli dodatkowo z budżetu miasta 20 tys. zł na piłkarskie szkolenie młodzieży. Dzięki temu o środki te będzie mógł ubiegać się MKS, świeżo upieczony beniaminek IV ligi. Klub ledwo wiąże koniec z końcem i każda kwota jest mu potrzebna, tym bardziej, że wymagania organizacyjne, a co za tym idzie również finansowe, znacznie teraz wzrosną. O tym między innymi była mowa podczas spotkania trenerów, działaczy i piłkarzy z burmistrzem miasta 20 czerwca.

Paweł Bielinowicz zaprosił swoich gości do ratusza, by podziękować im za godne reprezentowanie miasta. Wręczył także listy gratulacyjne i drobne upominki.

- Miejmy nadzieję, że ten sukces zachęci sponsorów do większego niż dotychczas wspierania klubu. To wyzwanie dla członków zarządu MKS-u i także dla mnie - mówił burmistrz.

TOTALNY BAŁAGAN

Sławomir Ignatowski, wiceprezes klubu, krytycznie odniósł się do postawy części radnych, którzy próbowali zablokować dodatkową pomoc dla MKS-u.

- Myślałem, że ten awans do IV ligi przynajmniej przyjmą milczeniem, a tymczasem na sesji Rady Miejskiej otwarcie okazali piłkarzom swoją nieprzychylność - mówił z goryczą Ignatowski, doszukując się w tym rozgrywek politycznych. Część radnych, jak podkreślał, nie ma pojęcia, jakim wysiłkiem i poświęceniem sukces został okupiony. Wielka w tym zasługa trenerów Tadeusza Justki i Mirosława Kacaka, którzy pracują z zawodnikami od dwóch lat. - Chodzą na wszystkie treningi i widzę, ile oni wyciskają z nich potu. Pracują przy tym za przysłowiowy grosz. Drugich takich trzeba by w Polsce szukać ze świecą. Proszą mnie, żebym na temat ich uposażeń nie mówił, bo śmieją się z nich szkoleniowcy z innych miast.

Wiceprezesowi i jednocześnie radnemu miejskiemu nie podobają się zasady finansowania sportu w Szczytnie.

- Nie ma takiego drugiego miasta w województwie, które by dofinansowywało tyle dyscyplin co u nas, w tym aż pięć sekcji sportowych w WSPol. Jest totalny bałagan, tak dalej być nie może - mówił wiceprezes, domagając się, żeby miasto finansowym wsparciem objęło jedną lub najwyżej dwie dyscypliny sportu. To pozwoliłoby zawodnikom je uprawiającym odgrywać znaczącą rolę przynajmniej w województwie.

Zdaniem Ignatowskiego, niepotrzebnie z budżetu miasta dotowane są imprezy, takie jak np. Parafiada, które według niego mają charakter wyłącznie propagandowy.

- Nie zauważyłem podczas zawodów żadnego księdza, nie widziałem też wcześniej dzieci ćwiczących przy kościołach. Spędza się je na czas imprezy, tworząc wokół tego wielki szum. Nie dajmy się zwariować. Oddzielmy propagandowe tricki od prawdziwego sportu - domagał się wiceprezes Ignatowski.

WSTYD BEZ IV LIGI

Burmistrz Bielinowicz zgadzał się z Ignatowskim, że liczba dyscyplin finansowanych przez miasto powinna być ograniczona. - W następnej kadencji ich lista musi być krótka - zapowiadał.

Dlaczego dziś jest inaczej? - Takie są naciski i nie ja o tym decyduję - tłumaczył.

Burmistrz ma nadzieję, że awans MKS-u wywoła odzew społeczny, który przyczyni się do większego dofinansowania klubu.

- Był wstyd, że miasto wielkości Szczytna nie miało IV ligi. Teraz ją ma i chwała wam za to - podkreślał burmistrz.

WYJĄTKOWY PRZYPADEK

Jeden z dwójki trenerów, Mirosław Kacak, były obrońca II-ligowej GWARDII Szczytno, podobnie jak wiceprezes Ignatowski, nie żałował gorzkich słów miejscowym radnym.

- Grałem w swoim życiu w różnych miejscach w Polsce i sporo już widziałem. Po raz pierwszy jednak spotykam się z przypadkiem, żeby awans przyjmowano z takim smutkiem - mówił trener. Radził jednak swoim zawodnikom, żeby się tym nie przejmowali. - Mam nadzieję, że mimo tych przeciwności poradzimy sobie w IV lidze.

ODDZIELIĆ SPORT OD POLITYKI

Obecny na spotkaniu radny powiatowy Krzysztof Pawłowicz zwracał uwagę na marginalne traktowanie MKS-u przez władze powiatowe. Dopiero w tym roku, dzięki usilnym zabiegom Ignatowskiego, samorząd powiatowy przekazał klubowi 10 tys. zł.

- Pewnie dlatego, że zbliżają się wybory - mówił radny, wspominając, że od początku obecnej kadencji zabiegał o to, ale natrafiał na mur niezrozumienia. - Traktowano mnie jak oszołoma, który chce dla siebie coś wyrwać.

Wierny sympatyk klubu Ryszard Orkwiszewski, także ubolewał nad postawą samorządowców.

- Bardzo się ucieszyłem wynikiem ostatnich wyborów. Naliczyłem bowiem w Radzie Miejskiej 15 osób blisko związanych ze środowiskiem sportowym. Miałem więc nadzieję, że sprawy sportu będą im bliskie, ale bardzo się rozczarowałem. Dlatego apeluję do wszystkich, aby idąc na najbliższe wybory dobrze sprawdzili wcześniej osobę, na którą chcą głosować.

Swego zdegustowania tym, że politycy lokalni próbują mieszać sport do polityki nie krył trener Kacak.

- Nie żyjemy na wyspie pod nazwą SLD czy Forum Samorządowe. Sukcesy sportowe mają służyć całemu społeczeństwu a nie interesom jakiejś partii - mówił trener. - Dobrze by było, żeby nasi radni zrozumieli, że polityka nie jest sportem, a sport polityką.

PIŁKARZE GOTOWI DO WALKI

Przysłuchujący się dyskusji piłkarze z dystansem podchodzili do wątków dyskusji. Dla nich najważniejszy teraz cel to utrzymanie się w lidze.

- Swoją postawą udowodnimy, że stać nas na to, a jak się uda, to może będzie jeszcze lepiej - deklarował w imieniu drużyny Artur Magnuszewski.

(olan)

KIBICU, KUP KRZESEŁKO

Jednym z wymogów, który muszą spełnić działacze MKS-u jest zastąpienie stadionowych, drewnianych ławek plastikowymi krzesełkami. Na początek trzeba zamontować ich przynajmniej 300 w dwóch sektorach trybuny głównej. Koszt jednego krzesełka wynosi 35 zł, w sumie potrzeba więc ponad 10 tys. zł. Skąd je wziąć? Prezes klubu Zbigniew Magnuszewski (na zdjęciu) liczy na pomoc piłkarskich kibiców.

- Zachęcam wszystkich sympatyków MKS-u do zakupu krzesełek - apeluje prezes. Ci, którzy sfinansują zakup dwóch będą mieli bezpłatny wstęp na mecze rundy jesiennej. Kto zakupi jedno krzesełko, będzie miał prawo do 50% ulgi za bilet.

(o)

2006.06.28