Jedną z najbardziej entuzjastycznie przyjętych inwestycji miejskich ostatnich lat była tzw. mała obwodnica, na którą składa się ciąg ulic: Przemysłowa, Łomżyńska, Towarowa, Wiejska. Szlak ów odciążył centrum, no i nareszcie do zakładów i placówek usługowych usytuowanych w tej części miasta można dojechać komfortowo. Jednak teraz wychodzą pewne, co jednak trzeba przyznać, drobne mankamenty. Co ciekawe, nie tyle dają się one zauważyć, co usłyszeć. A chodzi, jak to określają mieszkańcy osiedla leżącego przy ul. Przemysłowej, o „grające” studzienki. W nawierzchni nie tylko tej arterii, ale i na całej trasie małej obwodnicy ulokowanych jest sporo studzienek kanalizacyjnych. Ich pokrywy, czy to z powodu złego dopasowania, czy też innych przyczyn, podczas najechania nań kołami samochodów podskakują w górę, wydając przy tym głośne, metaliczne dźwięki. Ponieważ ruch kołowy na całej trasie jest duży, to i hałas wydawany przez pokrywy staje się uciążliwy dla mieszkańców bloku nr 6 - fot. 1, szczególnie wieczorem oraz nocą. Jak mówi jeden z jego mieszkańców, jeszcze w zeszłym roku interweniował w ratuszu w sprawie przekrzywionej latarni i wspomnianych pokryw. Owszem, latarnię wyprostowano, ale w kwestii „grających” studzienek nic się nie zmieniło - hałasują one nadal.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
RADŹ SOBIE SAM
Wydawałoby się, że problem z hałasującymi pokrywami studzienek jest raczej marginalny, że mieszkańcy przesadzają, ale coś musi być na rzeczy. „Kurek”, penetrując miejskie ulice, natknął się bowiem na coś takiego - fot. 2. Na zdjęciu widać pokrywę ulicznej studzienki kanalizacyjnej, spod której wystaje jakiś element. Co to takiego? Jest to skrawek starej opony samochodowej. Jeden z mieszkańców okolicy miał dość hałasów wytwarzanych przez podskakującą pokrywę i wykonał domowym sposobem podkładkę gumową z zużytej opony. Rzecz zrobiona w amatorskich warunkach niezbyt dokładnie się wpasowała, no i wygląda to, jak wygląda. - Hałasu jednak nie ma - cieszy się pan Wiesław, konstruktor tego oryginalnego patentu.
BRAK SKUTECZNOŚCI I PRĘDKOŚĆ
Tymczasem, jak się okazuje, nie pan Wiesław wpadł pierwszy na pomysł zastosowania gumowych podkładek. W Urzędzie Miejskim dowiadujemy się, że właśnie w takie gumowe i to niby profesjonalne podkładki wyposażone są właśnie pokrywy na ul. Przemysłowej. Niby profesjonalne, bo nie bardzo sprawdzają się one w praktyce. Nie wytrzymują długo pod wielkim obciążeniem, czyli pod kołami tirów i po stosunkowo krótkim czasie porywy studzienek znów hałasują. Na razie za ich wymianę miasto nie ponosi kosztów, gdyż mała obwodnica jest jeszcze na gwarancji. Wymiana podkładek to obecnie zmartwienie wykonawcy.
Skoro poruszamy się wokół tematyki małej obwodnicy, warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz - nadmiernie szybką jazdę. Nowa, gładka nawierzchnia, długie proste odcinki kuszą kierowców do naciskania pedału gazu. Jak mówi nam pan Tadeusz, jeden z użytkowników garaży usytuowanych przy „Ekotermie”, choć sam jest kierowcą, włos jeży mu się na głowie, gdy widzi pędzące samochody z prędkością 80 i więcej kilometrów na godzinę. - To istne szaleństwo, bo wystarczy chwila nieuwagi kierowcy, czy dziecko wbiegające na ulicę i tragedia gotowa - ostrzega nasz rozmówca. Dodaje też, że w tym przypadku nie ma skutecznego rozwiązania, bo wszystko zależy od kultury jazdy danego kierowcy. Dodajmy, że trudno nie zgodzić się z tym spostrzeżeniem, ponieważ niektórzy kierowcy jeżdżą po małej obwodnicy niczym rajdowcy. Co prawda jakimś wyjściem byłoby zastosowanie progów zwalniających, ale budowanie ich na trasie mającej skrócić czas przejazdu przez miasto zakrawałoby na nonsens.
MOŻNA CZY NIE MOŻNA?
Inny problem komunikacyjny daje się we znaki rowerzystom zmierzającym skrajem ul. Pasymskiej i dalej szosą olsztyńską na trasie Korpele - Szczytno. Jeździ tędy wielu mieszkańców obu miejscowości m. in. do pracy w „Safilinie”. Rzecz w tym, że ze względów bezpieczeństwa poruszają się oni nie po jezdni, a po poboczu oddzielonym białą ciągłą linią - fot. 3. Jak widać na zdjęciu ruch panuje tu wielki i w przypadku kolizji rowerzysty np. z ciężarówką, szanse na przeżycie tego pierwszego byłyby w zasadzie zerowe. Dlatego też nie dziwi sposób jazdy rowerzystów. Tyle że jeśli zmierza on w odwrotnym kierunku, czyli ze Szczytna do Korpel, wówczas porusza się po lewej stronie szosy. To obrazuje kolejne zdjęcie – fot. 4. W takich przypadkach interweniują funkcjonariusze policji i każą zjechać rowerzyście na drugą stronę jezdni.
- Jak na razie skończyło się na słownym pouczeniu - mówi jedna z mieszkanek Szczytna, jeżdżąca często tą trasą do mamy w Korpelach. Dodaje też, że inny funkcjonariusz, innego dnia pozwolił jej jechać poboczem oddzielonym linią w obu kierunkach. Dlatego chciałaby wiedzieć, jak to jest z tą jazdą naprawdę. Na czystą logikę oraz biorąc pod uwagę względy bezpieczeństwa byłoby najlepiej, aby rowerzyści jeździli oddzielonym poboczem w obu kierunkach, ale przepisy prawa drogowego są przepisami i trzeba je respektować.
- Poruszanie się po lewej stronie szosy nawet oddzielonym linią poboczem byłoby wbrew przepisom - mówi „Kurkowi” rzecznik szczycieńskiej policji Aneta Choroszewska-Bobińska. Poza tym nie ma tam znaku, że jest to szlak dla rowerów.
PIERWSZE PRZEPROWADZKI
Wrzesień tuż-tuż, a wraz z nim miały przyjść pierwsze prace inwestycyjne, tak na nowej, jak i starej targowicy. Ponieważ jednak nic się ostatnio nie działo na obu placach, zaniepokojeni kupcy udali się na spotkanie z burmistrz miasta, aby dowiedzieć się jakie są rzeczywiste zamiary władz. Okazało się, że wszystko jest na dobrej drodze, na dniach zostanie podpisana umowa grantowa w siedzibie marszałka sejmiku warmińsko-mazurskiego, co oznacza, że wszelkie formalności zostały załatwione na czas i zgodnie z wymogami. Jednak miasto do inwestycji na starej targowicy przystąpi dopiero w przyszłym roku. Bez zmian w terminach swoją inwestycję, czyli budowę hali targowej rozpocznie natomiast spółdzielnia „Rolnik”. - Już 15 września ruszą pierwsze roboty prowadzone przez Warmińskie Przedsiębiorstwo Budowlane - zapewnia prezes Danuta Turowska. Przypomnijmy, że ukończenie planowane jest na czerwiec przyszłego roku. Modernizacji poddane zostaną też pawilony rybne, które mają być gotowe miesiąc później. Do lamusa przejdzie zatem obrazek nędznych blaszaków stojących na nowej targowicy - fot. 5. Już teraz następują pierwsze przeprowadzki niektórych stoisk z nowego na stare targowisko. Przy czym warto dodać, że plac parkingowy pozostanie. Początkowo tam planowano przenieść kupców, ale okazało się, że na starej targowicy jest tyle miejsca, że pomieszczą się wszyscy - fot. 6.
W dodatku ma to ten plus, że ten plac targowy w odróżnieniu od parkingowego ma już ogrodzenie i nie trzeba stawiać dodatkowego płotu. Należy jednak dodać, że powyższe zdjęcie jest nieco mylące, gdyż zostało wykonane w dzień powszedni, natomiast w dni targowe oraz soboty, jak informują nas kupcy, widoczne na pierwszym planie stoły są częściowo zajęte. Jak się okazuje, na nasze targowisko przyjeżdżają kupcy nawet z dość odległych stron m. in. Przasnysza i Myszyńca. Nareszcie także i stąd, choć dopiero w przyszłym roku, znikną widoczne na drugim planie byle jakie drewniane stoiska. Zastąpią je nowoczesne i estetyczne trójrzędowe wiaty, pod którymi tak kupcy, jak i klienci zawsze będą chronieni przed deszczem, czy zbyt palącym słońcem. Największy market w mieście pod gołym niebem w końcu doczeka się nowoczesnej i estetycznej oprawy.
OKAZY PANA TADEUSZA
Niebagatelnej wielkości pomidory przyniósł do redakcji pan Tadeusz ze Szczytna, zapalony działkowiec. Wystarczy spojrzeć, aby przekonać się, że warzywa są istotnie ogromne - fot. 7. Ich waga wynosi odpowiednio 970 i 843 dag. Są z gatunku zwanego bawolimi sercami i z reguły wyrastają do tak wielkich rozmiarów, że pod ich ciężarem łamią się na krzaku gałązki. Pan Tadeusz stosuje wobec tego specjalne podpórki, a podlewa uprawę wywarem z pokrzyw. Od lat osiąga dzięki temu wspaniałe plony, ale tegoroczne okazy, jak nam mówi, są największe z dotychczas wyhodowanych. Dodaje, że sam je rozsadza, sam też uzyskuje nasiona. Działkę uprawia już od 22 lat, jest z zawodu ślusarzem-mechanikiem.
{/akeebasubs}
