Kończy się październik, toteż, jak co roku, rozpoczyna się medialna wrzawa na temat szkodliwości, jakże w ostatnich latach popularnych, halloweenowych igraszek.

Halloween Dzień 29 października nazywa się świętem Halloween, a to brzmi bluźnierczo wobec sąsiadującego z nim katolickiego dnia Wszystkich Świętych, a także następujących po nim Zaduszek To fakt, że zbieżność dat może być drażniąca, ale w końcu Halloween nie jest u nas żadnym świętem. Nawet w tych krajach, gdzie obchodzony jest rzeczywiście świątecznie, to jest w USA, Kanadzie, Irlandii i Wielkiej Brytanii, nie ma ów dzień statusu święta urzędowego i nie jest łączony z religią.

W Polsce halloweenowe zabawy i bale przebierańców zyskały ogromną popularność zarówno wśród dorosłych, jak też dzieci i młodzieży. Czy to rzeczywiście jest zjawisko groźne dla wychowania młodych ludzi, jak twierdzą kościelni hierarchowie? Przytoczę kilka fragmentów z interesującej wypowiedzi arcybiskupa Andrzeja Dzięgi na temat duchowych szkód, które mogą powodować obchody Halloween. Jest to wprawdzie tekst sprzed kilku lat, ale pośród innych, emocjonalnych i niezbyt inteligentnych wypowiedzi, tekst abp Dzięgi robi wrażenie szczerego i przemyślanego. Nawet nie zgadzając się z wieloma tezami, trudno całkowicie zaprzeczyć niektórym racjom w nim zawartym. To zresztą nic dziwnego, ponieważ arcybiskup Dzięga, to człowiek znakomicie wykształcony. Jest doktorem habilitowanym, a także profesorem nadzwyczajnym na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie przez wiele lat pełnił obowiązki dziekana Wydziału Prawa Kanonicznego i Administracji. Pełni także wiele bardzo poważnych funkcji w kościelnej hierarchii. Przytoczę kilka fragmentów wypowiedzi arcybiskupa, z którymi chciałbym polemizować.

Halloweenowe igraszki profesor nazywa „nieodpowiedzialną i antychrześcijańską zabawą”. Dalej wyjaśnia, cytuję: Pod niewinną nazwą „psikusów” wobec tych, którzy odmawiają współudziału w tej „niby zabawie” mogą umacniać się postawy szkodzenia drugiemu człowiekowi. Te złośliwości i perspektywę bezkarnego szkodzenia, można już interpretować wprost, jako oznakę postaw diabolicznych. Dalej ksiądz arcybiskup wysnuwa wniosek, że skoro obchody halloweenowe sięgają celtyckiego, pogańskiego kultu, to jest to cicha promocja satanizmu.

Uważam, że z tym sięganiem do pogańskich czasów, to abp Dzięga mocno przesadził.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Ileż to polskich świątecznych obyczajów ma swój początek w czasach pogańskich. Kościół je respektuje, współuczestniczy i nikt jakoś nie doszukuje się w nich udziału szatana. Nawet dzień Wszystkich Świętych, który wymienia arcybiskup, jako szlachetne przeciwieństwo satanistycznego Halloweenu, ma swoje korzenie gdzieś w pogańskich obrzędach zadusznych (Dziady). Współcześnie, tego dnia, na wielkomiejskich cmentarzach sprzedaje się specjalnie przygotowany cukierkowy smakołyk. W Warszawie jest to „pańska skórka”. Właśnie na pamiątkę dawnych, pogańskich(!) obyczajów. No, a inne świąteczne celebry? Co roku, w dniu 21 marca, czyli pierwszego dnia wiosny topimy kukłę Marzanny. Marzanna była słowiańską boginią symbolizującą zimę i śmierć.

W czasach pogańskich obchodzono Noc Kupały, czyli Sobótkę. Święto związane z letnim przesileniem słońca (21-22 czerwca). Wróżono wówczas z puszczanych na wodę wianków, skakano przez ogień, szukano kwiatu paproci. W czasach katolickich kościół podjął udaną próbę zasymilowania pogańskich obyczajów z obrzędowością chrześcijańską. Niemal nie zmieniając tradycyjnych form nocnych zabaw, przesunął datę uroczystości o dwie doby, czyli na dzień wigilii św. Jana, 23 czerwca. Od tej pory, zamiast Nocy Kupały, świętujemy Noc Świętojańską.

No i jeszcze jedna znacząca w Polsce obrzędowość ma swoje korzenie w czasach pogańskich. To nasze sympatyczne, żeby nie powiedzieć - poczciwe, dożynki. Jest to stare, przedchrześcijańskie, etniczne święto słowiańskie. Obchodzono je zawsze w dniu równonocy jesiennej, czyli 23 września.

Czy pogańskie korzenie wymienionych uroczystości to dostateczny powód, aby doszukiwać się w nich elementów satanistycznych? Moim zdaniem nie. Jak zabawa, to zabawa i tyle.

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}