Ewa Wilk – Stypik, nauczycielka historii w Zespole Szkół nr 2, została Mistrzynią Ortografii Miasta Szczytno, zwyciężając w III Miejskim Dyktandzie Ortograficznym. Pokonała pozostałych 52 uczestników, popełniając najmniej błędów w tekście przygotowanym przez pracownice szczycieńskiej biblioteki. Drugie miejsce zajął Łukasz Bałon, a trzecie – Barbara Sokołowska.

Historyczka mistrzynią ortografii
Mistrzyni Ortografii Ewa Wilk – Stypik (w środku) odebrała gratulacje m.in. od dyrektor MBP w Szczytnie Adrianny Trzepioty i burmistrza Stefana Ochmana

W poniedziałek w Miejskim Domu Kultury odbyło się III Miejskie Dyktando Ortograficzne „O Pióro Burmistrza Miasta Szczytno”. Wydarzenie jest organizowane z okazji obchodów Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego. W tym roku swoich sił spróbowało 53 mieszkańców miasta, w różnym wieku – od uczniów szkół średnich po seniorów. Tekst dyktanda, podobnie jak przed rokiem, ułożyły pracownice Miejskiej Biblioteki Publicznej - dyrektor Adrianna Trzepiota i Klaudia Pusta. Wbrew zapewnieniom, że nie jest on zbyt trudny, nastręczył jednak uczestnikom językowych problemów. Najwięcej błędów pojawiło się w wyrazach: „ponadtrzyipółkilogramowy”, „superpopularny” i „konstantynopolitańczykowianeczka”. Nikomu nie udało się napisać dyktanda bezbłędnie. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Najlepiej z nim poradziła sobie Ewa Wilk – Stypik, drugie miejsce zajął Łukasz Bałon, a trzecie – Barbara Sokołowska.

Tekst dyktanda do samego końca pozostawał tajemnicą, którą odkryła dopiero dyrektor Adrianna Trzepiota

Zwycięzcy odebrali z rąk burmistrza Stefana Ochmana nagrody rzeczowe, a Mistrzyni Ortografii dodatkowo voucher na roczną prenumeratę „Kurka Mazurskiego”.

W szranki stanęło 53 uczestników, w tym były prezes „Społem” Bogusław Palmowski i nasza współpracowniczka Grażyna Saj – Klocek

Ewa Wilk – Stypik nie spodziewała się wygranej do tego stopnia, że nie czekała nawet na ogłoszenie wyników. Wróciła do MDK-u dopiero po telefonie od koleżanki i zapewnianiach burmistrza Ochmana, że naprawdę zwyciężyła w tegorocznym dyktandzie.

Pani Ewa jest nauczycielką historii w Zespole Szkół nr 2. - W ubiegłym roku również brałam udział w tym konkursie, ale bez powodzenia. To mnie jednak nie zraziło i postanowiłam ponownie spróbować swoich sił – mówi. Zwyciężczyni uważa się za humanistkę, ale przyznaje, że zdarza się jej popełniać błędy, zwłaszcza interpunkcyjne. W tegorocznym dyktandzie, poza słynną już „konstantynopolitańczykowianeczką”, najwięcej trudności sprawiła jej pisownia przysłówka z przymiotnikiem. Pani Ewa wspomina, że w czasie nauki szkolnej z ortografią nie miała problemów, ale wcale nie „wkuwała” zasad pisowni. - Zawsze dużo czytałam i po prostu wzrokowo zapamiętywałam wyrazy – zdradza swoją receptę na bezbłędne pisanie.

Czas oczekiwania na ogłoszenie wyników uczestnikom umilał m.in. zespół Muzykalni

W oczekiwaniu na ogłoszenie wyników, czas uczestnikom konkursu umilał zespół Muzykalni oraz pełen humoru występ Grupy Teatralnej „Thalia”.

Obok drukujemy dyktando, aby każdy z czytelników mógł sprawdzić swoją znajomość ortografii i ocenić, czy tegoroczny tekst był trudny.

(ew)


TEKST DYKTANDA:

Szczytno, położone na północnym wschodzie Polski, obejmuje przede wszystkim pagórkowaty i pojeziorny teren Warmii i Mazur, będący środkową częścią Pojezierza Mazurskiego, ale wróćmy choć na chwilę, do zamierzchłych czasów historii naszego regionu.
W roku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym drugim, w jednej z książek opisujących dzieje powiatu szczycieńskiego, Jan Jałoszyński oraz Fryderyk Leyk przywołują wspomnienia urzędowej gazety miejskiej. Dotyczą one różnorakich ogłoszeń zamieszczanych przez mieszkańców. Jedno z nich opisuje sprzedaż machiny do sieczki: „Ja moje machiny do sieczki, na których trojaką sieczkę rżnąć można teraz w daleko znaczniejszej doskonałości wystawiam. Machiny średnie za trzydzieści cztery talarów,  a mniejsze za dwadzieścia cztery talarów. Kowal i wystawca machinów, pan Mierzej zamieszkujący wieś Nowe Dłutówko”.
Dosyć dużo napotyka się również ofert dotyczących zawodu bartnika, którego współczesnymi kontynuatorami są pszczelarze. Brzmi ono tak: „Bartnik ożeniały, wierny i rzetelny znający się na harówce od tego roku znajdzie miejsce w pasiece pod Szczytnem w nieopodal położonym dworze. Potrafi również wykonywać usługi tartaczne, chętnie zhebluje, poprzeciera, rozpiłuje surowce iglaste bądź liściaste jak i każde inne drewno. Pan Konrad ze wsi Chochół”.
Warto też wspomnieć, iż pierwszą osadą założoną obok szczycieńskiego zamku w tysiąc trzysta sześćdziesiątym roku była Bartna Strona, która dzieliła się wtedy na strefę A oraz B. Strefę A, którą w znacznej większości zamieszkiwali bartnicy oraz ludność zajmująca się rybołówstwem, myślistwem i rolnictwem. Mało kto wie, iż niedawno powstała pasieka miejska, stworzona na terenie użytku ekologicznego Mała Biel, została założona w strefie B przynależnej w dziewiętnastym wieku również do dawnej Bartnej Strony.
Jak można zauważyć, we współczesnych czasach króluje superpopularny trend, jakim jest przeprowadzanie pszczół ze wsi do wielkich metropolii. Pszczoła miodna jest jednym z największych sprzymierzeńców człowieka, a jej relacja z nim  trwa już ponad czterdzieści tysięcy lat. W starodawnych księgach, znalezionych w odmętach piwnicy Miejskiej Biblioteki Publicznej w Szczytnie, istnieje mało czytelny zapis, iż jedna z odmian pszczół, królujących na terenach dawnych Prus, została przywieziona ze stolicy Cesarstwa Bizantyńskiego przez konstantynopolitańczykowianeczkę w ponadtrzyipółkilogramowym glinianym dzbanku. Do tej pory pracownicy biblioteki nie wiedzą, czy te zapiski z historii wieków dawnych są prawdą, czy stanowią jakiś osobliwy żart.
autorki dyktanda
- Adrianna Trzepiota, Klaudia Pusta{/akeebasubs}