Ambicja i sportowa pasja to główne czynniki, które zadecydowały o sukcesie dźwierzuckich piłkarzy. Przy niewielkim budżecie wszyscy, łącznie z trenerami, pracują tu społecznie. Zawodnicy mogą liczyć jedynie na darmową wodę mineralną. - Moim marzeniem jest, żeby raz na 2 lata kupić im komplet dresów, dorzucić się do zakupu butów, czy na koszt klubu pojechać po meczu na obiad. Na razie jest jak jest, musimy twardo stąpać po ziemi – mówi prezes, trener i piłkarz w jednej osobie Jarosław Szpyrka.

DO TRZECH RAZY SZTUKA
Po raz pierwszy w historii Dźwierzuty doczekały się awansu swojej drużyny piłkarskiej do klasy okręgowej. Działający od 1999 r. Gminny Klub Sportowy Dźwierzuty do tej pory występował najczęściej w najniższej – B klasie. Dwukrotnie udawało mu się awansować do klasy A, ale miejsca tam nie zagrzewał długo. Gdy w ubiegłym roku GKS po raz trzeci zdobył awans wydawało się, że sytuacja może się powtórzyć. Tymczasem piłkarze z Dźwierzut nie tylko uniknęli spadku, ale zwyciężyli w swojej grupie i awansowali do klasy okręgowej. Duży w tym udział prezesa, trenera i zawodnika GKS-u w jednej osobie – Jarosława Szpyrki. Obowiązki przejął cztery lata temu, gdy drużyna występowała w B klasie.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
STAWIAJĄ NA SWOICH
Kadra GKS-u liczy około 30 zawodników. Ponad 90% stanowią piłkarze zamieszkali na terenie gminy Dźwierzuty. Gdy kilka lat temu drużyna grała w A klasie, dominowali w niej zawodnicy ze Szczytna i rezerw Tęczy Biskupiec. Klimat w niej, jak wspomina Jarosław Szpyrka, nie był jednak najlepszy.
Treningi odbywają się dwa razy w tygodniu, a w okresie przygotowawczym – trzy. - Różnie jest z frekwencją, bo zawodnicy pracują i uczą się, ale dajemy radę, bo na tym szczeblu rozgrywek najważniejsza jest pasja – mówi trener. Cieszy go, że zaangażowani są nie tylko zawodnicy, ale także ich najbliżsi i kibice, którzy coraz liczniej przychodzą na mecze.
Jarosław Szpyrka, oprócz pracy w klubie, prowadzi zajęcia z trzema grupami młodzieżowymi na dźwierzuckim orliku. Łatwo w tej sytuacji wyłuskać najbardziej utalentowanych. Dobrą okazją do tego są rozgrywane na orliku turnieje i mecze w ramach ligi sołeckiej. W tym roku uczestniczy w niej 6 drużyn. - Kilkoro zawodników z ligi sołeckiej zasiliło już kadrę GKS-u – podkreśla trener. Innym pozytywnym aspektem zainteresowania futbolem jest fakt, że udział w treningach pozwolił w kilku przypadkach wrócić młodym piłkarzom na dobrą drogę.
FINANSE
W gminie, w której nie ma przemysłu, trudno o sponsora. Tę rolę siłą rzeczy bierze na siebie gmina. W tym roku dla klubu przeznaczyła w swoim budżecie 10 tys. zł. Do tego jeszcze samorząd zapewnia zawodnikom transport na wyjazdowe mecze. Oprócz tego konto klubu zasilają składki członkowskie i pojedyncze wpłaty, m. in. od radnych. Jedna z firm społecznie prowadzi rachunkowość.
Budżet GKS-u w ubiegłym roku zamknął się kwotą 14 tys. zł. Teraz po awansie wydatki wzrosną. - Będziemy prosić władze gminy o 20 tys. zł, bo tyle z dodatkowymi wpłatami od naszych sympatyków powinno wystarczyć – mówi trener Szpyrka. To w porównaniu do budżetów innych klubów z powiatu, z którymi przyjdzie się GKS-owi zmierzyć w lidze okręgowej, kwota bardzo niska. Przypomnijmy, że MKS Szczytno otrzymał w tym roku z samorządowej kasy 90 tys. zł, a Błękitni Pasym i Omulew Wielbark po ok. 50 tys. zł.
Jak to możliwe, że mając do dyspozycji tak mało środków funkcjonujecie i to ze znaczącymi sukcesami?
- U nas nikt nie bierze pieniędzy – tłumaczy Jarosław Szpyrka. Społecznie pracują obaj trenerzy (ich odpowiednicy w innych klubach otrzymują co najmniej 500 zł miesięcznie), a zawodnicy mogą liczyć jedynie na darmową wodę mineralną. - Moim marzeniem jest, żeby zawodnikom raz na 2 lata kupić komplet dresów, dorzucić się do zakupu butów, czy na koszt klubu pojechać po meczu na obiad. Na razie jest jak jest, musimy twardo stąpać po ziemi – mówi trener.
CO DALEJ?
Trener Szpyrka wierzy, że występ GKS-u w klasie okręgowej nie ograniczy się do jednego sezonu. - Stać nas na miejsce w środku tabeli – zapowiada, deklarując, że drużynie nie potrzeba wcale wielkich wzmocnień. - Mamy zdolnych, utalentowanych zawodników, a przyjście kogoś spoza gminy może zburzyć dobry klimat. Od samego początku naszym założeniem jest, żeby promować gminę Dźwierzuty swoimi zawodnikami – podkreśla.
Przy okazji zdradza, że przymierza się do złożenia rezygnacji z funkcji prezesa i trenera. - Mam chorych rodziców, którym chciałbym poświęcić więcej czasu - tłumaczy.
- Czy znajdzie się ktoś chętny, aby pracować na podobnych zasadach jak pan?
- Myślę, że się znajdzie. To zajęcie dla prawdziwych pasjonatów, a takich w naszej gminie nie brakuje.
Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
