„Spóźniony żart primaaprilisowy”, „kicz w najgorszym guście” - tak m.in. niektórzy internauci skomentowali na Facebooku „Kurka Mazurskiego” wygląd nowego hydrantu postawionego przez spółkę „Aqua” obok boiska orlik na ul. Klenczona. Drugi, identyczny, miał się pojawić przy wejściu do ratusza, ale pod wpływem naszych uwag prezes Arkadiusz Brzozowski rozważa zmianę jego lokalizacji.

Hydrant na cenzurowanym
Nowy hydrant nie wszystkim przypadł do gustu

W ubiegłym tygodniu obok boiska orlik na ul. Klenczona w Szczytnie pojawił się nowy hydrant. Nie byłoby w tym pewnie nic dziwnego, wszak to istotny, ale raczej mało zauważalny element miejskiej infrastruktury, gdyby nie jego wygląd. Przedstawia on kolorowego ludzika z logo spółki „Aqua”. Jej prezes Arkadiusz Brzozowski zapowiedział, że drugi, identyczny, stanie przy wejściu do ratusza, ale nie na chodniku, jak obecnie, tylko na pasie zieleni za pomnikiem Henryka Sienkiewicza. Zamieszczona na naszym Facebooku informacja o nowym hydrancie, zestawiona ze zdjęciem przedwojennego urządzenia, z ul. Odrodzenia, wywołała falę komentarzy, w zdecydowanej większości nieprzychylnych. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} „Myślałam, że to spóźniony żart primaaprilisowy”, „Coś okropnego. Kicz w najgorszym guście”, „Taki to sobie może w przedszkolu stać”, „Nie wymieniajcie przy wejściu do ratusza” - to tylko niektóre, bardziej łagodne wpisy internautów. Co na to prezes spółki „Aqua”? - Nowe hydranty chcieliśmy umieścić w ramach reklamy spółki w widocznych miejscach – tłumaczy Arkadiusz Brzozowski, dodając, że do niego docierają różne zdania na temat wyglądu nowego hydrantu, i to nie tylko te negatywne. Jak informuje, koszt jednego takiego „ludzika” to ok. 5 tys. zł, podczas klasyczny hydrant to wydatek ponad 2 tys. złotych. Po naszej sugestii, że nowe urządzenie pasuje bardziej do placu zabaw niż otoczenia ratusza zapowiada, że rozważy inną lokalizację drugiego.

W Szczytnie jest ponad 500 hydrantów. Wśród nich są jeszcze te wyprodukowane przed wojną, m.in. w znanej odlewni Bopp&Reuther w Mannheim. Można je spotkać np. na ul. Odrodzenia czy Warszawskiej. Jak informuje prezes Brzozowski, hydranty raz w roku sprawdzane są pod kątem prawidłowości ciśnienia. Służą nie tylko do celów przeciwpożarowych, ale też do płukania sieci po awariach.

(ew){/akeebasubs}