Burmistrz Krzysztof Mańkowski twierdzi, że uczniowie nowo powstałej szkoły sportowej mogą korzystać z obiektów sąsiedniego Zespołu Szkół nr 3. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Na udostępnienie bazy ogólniaka nie zgadza się jego dyrekcja, tłumacząc to względami bezpieczeństwa w dobie epidemii oraz kwestiami organizacyjnymi.

I kto tu kłamie?
Kolejne spięcie na linii radna Anna Rybińska – burmistrz Krzysztof Mańkowski dotyczyło szkoły sportowej

OBAWY NIE BYŁY NA WYROST

Sprawa odpowiedniej bazy do realizacji treści programowych w szczycieńskiej szkole sportowej budziła zaniepokojenie zanim jeszcze placówka ta powstała. Swoje zastrzeżenia w tej sprawie wielokrotnie zgłaszała m.in. radna Anna Rybińska, emerytowana nauczycielka wychowania fizycznego. Za każdym razem ze strony władz miasta płynęły uspokajające komunikaty. Okazuje się jednak, że obawy radnej nie były wcale na wyrost. Wiadomo już, że uczniowie przez dłuższy czas nie będą mogli korzystać z basenu, bo obiekt będący we władaniu WSPol, o czym pisaliśmy przed tygodniem, jest zamknięty z powodu rygorów sanitarnych, a do tego wymaga pilnego remontu.

KŁÓTNIA Z RADNĄ

To nie jedyny problem, z którym muszą się teraz z zmierzyć władze miasta i dyrekcja szkoły. Chodzi o korzystanie jej uczniów z zaplecza sportowego pobliskiego Zespołu Szkół nr 3.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Burmistrz Krzysztof Mańkowski zapewniał, że w tej sprawie porozumiał się ze starostą Jarosławem Matłachem. Zgodnie z uzgodnieniami, dzieci miały odbywać niektóre zajęcia m.in. na obiektach ogólniaka, takich jak skocznia czy bieżnia.

Podczas sierpniowej sesji Rady Miejskiej sprawa ta była przedmiotem ostrej wymiany zdań między włodarzem a Rybińską, która domagała się przedstawienia pisemnej umowy miasta z powiatem.

Interpelacja radnej najwyraźniej mocno zirytowała włodarza. - Większość pani interpelacji i to, co potem pani mówi do radnych, a przede wszystkim do burmistrza, zawiera elementy pomówień – mówił Mańkowski, ostrzegając Rybińską, że jeśli nadal tak będzie się zachowywała, to wystosuje do niej pismo przedprocesowe.

Radna próbowała się dowiedzieć, kiedy dopuściła się pomówienia. - Pani kłamie w sprawie szkoły sportowej, że nie została uregulowana kwestia między ZS nr 3 a szkołą sportową odnośnie korzystania z obiektów – mówił Mańkowski, zapewniając, że istnieje uzgodnienie między nim a starostą. - Ja panią informuję, że jest taka zgoda i te elementy programowe będą realizowane na stadionie i obiektach ZS nr 3 – twierdził burmistrz.

JAK JEST NAPRAWDĘ?

Postanowiliśmy sprawdzić, jak jest naprawdę. Okazuje się, że żadnej pisemnej umowy między miastem a powiatem faktycznie nie ma. Ustalenia miały jedynie ustny charakter i nie zawierały żadnych konkretów. - Pan burmistrz zwracał się do mnie w tej sprawie, ale zostało to scedowane na dyrekcję ZS nr 3, bo to ona administruje obiektami. Była rozmowa, że niech się dyrektorzy porozumieją – informuje starosta Jarosław Matłach.

Dyrektor ZS nr 3 Monika Chorążewicz nie wydała jednak zgody, by uczniowie szkoły sportowej korzystali z obiektów ogólniaka. Swoją decyzję tłumaczy panującą epidemią koronawirusa oraz kwestiami organizacyjnymi. - Dziś nie mogę zadeklarować, że z obiektów będzie mógł korzystać ktoś inny niż nasi uczniowie – mówi Monika Chorążewicz.

Z kolei inny z pracowników szkoły uważa, że mało prawdopodobnym jest umożliwienie korzystania z bazy ogólniaka dzieciom z podstawówki. - Po pierwsze dlatego, że w tym czasie lekcje wf mają także nasi uczniowie. Dlaczego mielibyśmy tworzyć plan zajęć pod szkołę sportową? Po drugie, u nas uczy się przecież starsza młodzież, a tam – małe dzieciaczki. Jak to połączyć? - zastanawia się nasz rozmówca.

JAKOŚ SOBIE RADZIMY

Dyrektor Szkoły Sportowej nr 4 Małgorzata Afanasjew zapewnia, że mimo zamknięcia basenu oraz braku dostępu do bazy ogólniaka, treści programowe są realizowane. - Jakoś dajemy sobie radę – mówi dyrektor.

Najmłodsze dzieci z dwóch grup pływackich mają zaplanowane ćwiczenia ogólnorozwojowe przygotowane przez trenera pływania Sławomira Szczerbala. Z kolei klasy IV, zamiast basenu, odbywają zajęcia z żeglarstwa oraz akrobatyki. Najstarsze klasy, w porozumieniu z klubem „Płetwal”, jeżdżą na indywidualne treningi na basen w Chorzelach.

Jeśli chodzi o treści programowe z lekkiej atletyki, takie jak bieg na 100 metrów czy skok w dal, to będą one realizowane na stadionie przy ul. Ostrołęckiej.

CZY BURMISTRZ PRÓBUJE ZASTRASZYĆ RADNYCH?

W trakcie wymiany zdań z radną Rybińską, burmistrz Mańkowski ostrzegł, że jeśli nadal będzie zadawała mu pytania zawierające, jego zdaniem, elementy pomówień, to skieruje do niej pismo przedprocesowe. - Chcę, żeby pani o tym wiedziała, ponieważ te pomówienia, które pani kieruje pod moim adresem, narażają moją wiarygodność w oczach mieszkańców – mówił, informując uczestników sesji, że takie pismo wystosował już do radnego Pawła Krassowskiego. Na jego reakcję nie trzeba było długo czekać. - Czy wystosował pan to pismo prywatnie czy jako burmistrz? - pytał Mańkowskiego radny. - Na razie prywatnie – odpowiedział mu włodarz. - Nie życzę sobie, aby prywatną sprawę między nami poruszał pan na sesji Rady Miejskiej, ponieważ godzi to w moją wiarygodność – zwracał się do burmistrza Krassowski. Po tych słowach burmistrz wycofywał się ze swojej wypowiedzi. - Przepraszam bardzo, jeśli pana uraziłem – mówił.

Zapytaliśmy radnego Krassowskiego, czym naraził się włodarzowi. - Ze względu na dobro prowadzonej sprawy nie będę się na razie wypowiadał – odpowiada. Wiadomo jedynie, że sprawa dotyczy jego działalności jako radnego. Czy poczuł się zastraszony? - Oprócz Boga i siebie, nikogo się nie boję, ale inni radni mogli to odebrać jako próbę zastraszenia – słyszymy od Pawła Krassowskiego.

(ew){/akeebasubs}