Za blokiem na ul. Lanca 8 znajduje się należący do miasta nieużytkowany teren po dawnym placu zabaw. Teraz porasta go wysoka trawa, której od dawna nikt nie kosił. Jedna z mieszkanek, poirytowana takim stanem rzeczy, interweniowała w tej sprawie w urzędzie, ale miała tam usłyszeć, że w ramach porozumienia miasta ze Spółdzielnią Mieszkaniową „Odrodzenie”, utrzymaniem terenu ma się zajmować ta druga. Okazuje się jednak, że żadnego porozumienia nie ma.

I kto tu ma kosić?
O koszeniu ternu na ul. Lanca miasto najwyraźniej zapomniało

Kilka dni temu do naszej redakcji zgłosiła się mieszkanka bloku przy ul. Lanca 8 poirytowana tym, że znajdujący się za nim teren porasta wysoka trawa, której od dawna nikt nie kosił. - Jak to wygląda? - pyta nasza rozmówczyni, dodając, że zaniedbany obszar mocno kontrastuje ze znajdującymi się tuż przy budynku ogródkami uprawianymi przez mieszkańców. - Tu rosną kwiatki, wszystko jest pięknie utrzymane, a tuż obok takie widoki – denerwuje się mieszkanka. Zaniedbany teren należy do miasta.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Dlatego nasza rozmówczyni interweniowała w tej sprawie w urzędzie. Tam, jak nam mówi, poinformowano ją, że utrzymaniem sąsiadującego z blokiem gruntu ma się zajmować Spółdzielnia Mieszkaniowa „Odrodzenie” w ramach zawartego z miastem porozumienia.

Tymczasem jej prezes Krzysztof Krakowski zdecydowanie temu zaprzecza. - Nie ma żadnej umowy. Ten teren należy do miasta, nasz jest tylko pas gruntu pod balkonami, gdzie mieszkańcy mają swoje ogródki – mówi. Przypomina sobie jednak, że przed laty mieszkańcy chcieli zagospodarować ten obszar. Dawniej znajdował się na nim plac zabaw, ale urządzenia, pamiętające jeszcze czasy PRL-u, zostały już dawno zdemontowane. - Zwracaliśmy się do miasta, czy byłoby skłonne sprzedać nam ten teren, ale otrzymaliśmy odpowiedź, że w grę wchodzi tylko dzierżawa – wspomina prezes Krakowski. Kiedy mieszkańcy dowiedzieli się, że musieliby partycypować w kosztach dzierżawy, wycofali się z pomysłu.

Naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej UM w Szczytnie Katarzyna Hrybek – Dudek potwierdza, że żadnej umowy pomiędzy miastem a spółdzielnią w sprawie utrzymania terenu nie ma. - Nie wiem, skąd mieszkanka ma takie informacje – mówi, zapewniając nas, że w tym tygodniu obszar należący do miasta zostanie wykoszony.

(ew){/akeebasubs}