Wyjazdowe zwycięstwa Omulwi i Błękitnych* Porażka przebudowanego SKS-u
KLASA OKRĘGOWA
1. kolejka
LKS Różnowo – Omulew Wielbark 1:3 (1:2)
1:0 – (9.), 1:1 – Mateusz Abramczyk (15.), 1:2 – Michał Kwiecień (26.), 1:3 – Mateusz Abramczyk (75.)
Omulew: Winnik, Buła, S. Nowakowski (89. C. Nowakowski), Murawski, K. Miłek, Gąsiewski, M. Miłek, Płoski (79. Tabaka), Kwiecień, Abramczyk (90. Zarzycki), Remiszewski (70. Kosiński).
Omulew rozpoczęła sezon od zwycięstwa nad groźnym nie tylko na własnym terenie zespołem z Różnowa. Niemal w ostatniej chwili do kadry Omulwi wrócił Hubert Buła, który jakiś czas temu wziął rozbrat z futbolem. Wypełnił w ten sposób lukę na pozycji stopera i przyczynił się do odniesienia zwycięstwa. – Był wyróżniającą się postacią w zespole. On powinien grać wyżej – orzeka trener Mariusz Korczakowski.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Spotkanie rozpoczęło się nie najlepiej, bo już w 9. min miejscowi wykorzystali nieporozumienie w szeregach obronnych i zawodnik LKS-u z bliska skierował piłkę do siatki. Goście dość szybko zaczęli jednak przejmować inicjatywę. W 15. min Kwiecień podał na głowę Abramczykowi, a ten ładnym strzałem pod poprzeczkę zmusił bramkarza do kapitulacji. Asystujący przy tym golu Kwiecień był bardzo widoczny w pierwszej połowie spotkania. Miał dwie nieudane próby strzeleckie (piłka najpierw minęła słupek, potem została wybita z linii), ale przy kolejnym podejściu futbolówka zatrzepotała wreszcie w siatce. Na wyróżnienie w tej sytuacji zasłużył także Remiszewski, który najpierw wymanewrował trzech obrońców gospodarzy, a potem wyłożył piłkę Kwietniowi.
Omulew dała się zepchnąć do defensywy w końcówce pierwszej połowy, a od 60. min została zmuszona do gry z kontry – Gąsiewski drugi raz zobaczył żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Miejscowi nie potrafili jednak sforsować linii defensywnej, a wypad z 75. min dał gola, który przypieczętował zasłużone zwycięstwo gości.
Vęgoria Węgorzewo – Błękitni Pasym 1:2 (1:1)
0:1 – samob. (29.), 1:1 – (35.), 1:2 – Arkadiusz Foruś (56.)
Błękitni: Brzozowski, Mikulak, B. Nosowicz, Stańczak, Walczak, Młotkowski (46. Górecki), M. Nosowicz, A. Foruś (78. Chlebowski), Dobrzyński, Kulesik (74. Kepka), Malanowski.
Błękitni wprawdzie wzmocnili się kadrowo przed nowym sezonem, ale grający trener Patrycjusz Malanowski nie mógł zabrać do Węgorzewa zbyt długiej ławki rezerwowych. Ci, którzy pojechali na pierwszy mecz sezonu, zrobili swoje i przywieźli trzy punkty. Pasymianie mogli rozstrzygnąć losy spotkania już przed przerwą, ale szwankowała skuteczność. Zbyt wielkiej swobody na murawie nie miał Malanowski, pilnowany przez więcej niż jednego obrońcę. Zawodników Błękitnych wyręczył obrońca Vęgorii, który w 29. min głową skierował piłkę do własnej siatki. Odpowiedź miejscowych była jednak bardzo szybka, a w roli głównej wystąpił najlepszy w drużynie gospodarzy Maliszewski. Po zmianie stron padła tylko jedna bramka. W 56. min Malanowski znalazł trochę miejsca, podał do Forusia, a ten ustalił wynik meczu.
SKS Szczytno – Wilczek Wilkowo 0:1 (0:0)
0:1 – (76.)
SKS: Skrajny, Cikacz, Olbryś (69. Tański), Brzeziński, Kołakowski (69. Kozian, 85. Maziński), Deptuła (84. Kwiatuszewski), Żarnoch, Głowacki, Cąkała, Sosnowski (70. Dąbrowski), Cegielski (78. Cichy).
Zespół SKS-u wybiegł na boisko w całkowicie przebudowanym zestawieniu, tylko z paroma zawodnikami, których nazwiska pojawiały się w składzie drużyny seniorów w poprzednim sezonie. Mecz przyciągnął na odchwaszczone na szczęście trybuny (pisaliśmy o tym problemie w lipcu) dość liczną widownię. Ta oglądała całkiem niezły występ SKS-u, który we wcześniejszych sparingach wyraźnie przegrywał z niżej notowanymi drużynami. Zespół prowadzony przez Daniela Włodkowskiego przez sporą część meczu miał przewagę, zawodnicy rozgrywali całkiem składne akcje, brakowało jednak wykończenia. W drugiej części spotkania szczytnianie zagrażali bramkarzowi Wilczka głównie strzałami z dystansu. Najlepszą okazję zaprzepaścił Cegielski, który w 71. min miał przed sobą tylko golkipera gości, ale naciskany przez obrońcę strzelił tak, że bramkarz uderzenie wybronił. W ostatniej fazie meczu szczytnianie wyraźnie opadli z sił, zawodników zaczęły łapać kurcze, co wykorzystali przyjezdni. W 76. min jeden z graczy Wilczka bez asysty przebiegł niemal pół boiska i uderzył lewą nogą z lekkiego kąta w ten sposób, że piłka odbiła się od poprzeczki, słupka, po czym wpadła do bramki. Goście mieli wkrótce kolejną okazję, w doliczonym czasie bliscy szczęścia byli miejscowi (remis byłby sprawiedliwszy), ale wynik już się nie zmienił.
POZOSTAŁE MECZE
Orlęta Reszel – DKS Dobre Miasto 2:2, Łyna Sępopol – Victoria Bartoszyce 4:0, Żagiel Piecki – Czarni Olecko 0:0, Kłobuk Mikołajki – Rominta Gołdap 2:4, Cresovia Górowo Iławeckie – Śniardwy Orzysz 1:4.
***
Mecze 2. kolejki zostały rozegrane, gdy „Kurek” był już w sprzedaży. Relacje ze spotkań w następnym numerze. W najbliższy weekend wszystkie nasze drużyny zagrają na wyjeździe.{/akeebasubs}
