Pewne zwycięstwo Błękitnych* Dziwny mecz w Szczytnie* Omulew przeważała, ale doznała klęski
IV LIGA 1. kolejka
Błękitni Pasym – Pojezierze Prostki 5:0 (1:0)
1:0 – Bartosz Kurto (11.), 2:0 – Arkadiusz Foruś (57.), 3:0 – Marcin Łukaszewski (74.), 4:0 – Szymon Kowalski (76.), 5:0 – Mateusz Kędzierski (87.)
Błękitni: Miara, Nosowicz, Dobrzyński, Chlebowski (46. Paszkiewicz), Łachmański, Kępka, Foruś, Marchewka, Ozimek (78. Świątkowski), Łukaszewski (78. Kędzierski), Kurto (29. Kowalski).
Pasymianie mieli przystąpić do rozgrywek jako ostatnia z naszych drużyn. W Prostkach remontowany jest stadion i pierwotnie termin meczu przesunięto na listopad. Ostatecznie w roli gospodarza wystąpili pasymianie – i nie okazali się zbyt gościnni dla beniaminka klasy okręgowej. Okazuje się, że i bez Malanowskiego Błękitni potrafią zdobywać dużo bramek. Na listę strzelców wpisało się aż pięciu zawodników nieco przebudowanego zespołu.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Mimo okazałego zwycięstwa Marek Gawdziński, prezes pasymskiego klubu, nie był do końca zadowolony. – Wynik powinien być dwucyfrowy – stwierdził po meczu. – Drużyna gości zagrała ambitnie, lecz było widać brak ligowego obycia i jakości gry. To najniższy wymiar kary.
Omulew Wielbark – Łyna Sępopol 0:4 (0:3)
0:1 – (7.), 0:2 – (15.), 0:3 – (29.-k.), 0:4 – (78.)
Omulew: Przybysz (75. Gwiazda), C. Nowakowski (75. K. Miłek), Berk, Buła, A. Cieślik (55. Karcz), Jabłonowski (70. Staszewski), M. Miłek, S. Nowakowski (50. Murawski), Kosiński (50. Przybyłek), Kwiecień (75. Zarzycki), Abramczyk.
Wynik inauguracyjnego meczu to mały szok zarówno dla drużyny Omulwi, jak i jej kibiców. – Nigdy bym się nie spodziewał, że Łyna po 30 minutach będzie prowadzić 3:0. Mecz jej się ułożył megadobrze – stwierdza trener wielbarskiego zespołu Mariusz Korczakowski. Z zespołem rozstało się ostatnio kilku ważnych zawodników, ale szkoleniowcowi udało się namówić do gry kilku innych piłkarzy związanych wcześniej z Omulwią. – Myślałem, że będzie to dużo lepiej wyglądać, ale przeliczyłem się. Wyglądało to źle.
Pierwsze minuty nie wskazywały wcale na końcową klęskę. Na samym początku spotkania swoje szanse mieli Kwiecień (sam na sam) i M. Miłek. Goście pierwszą kontrę przeprowadzili w 9. min – i od razu objęli prowadzenie. W 29. min, po dwóch kolejnych akcjach, rywale prowadzili już 3:0. Przy piłce cały czas częściej utrzymywali się miejscowi, lecz niewiele z tego wynikało. Trener Korczakowski w drugiej połowie dokonał wszystkich możliwych zmian, ale to Łyna podwyższyła prowadzenie. Sytuacji nie ułatwił fakt, że krótko po zmianie stron A. Cieślik zderzył się głową z Bułą i został odwieziony do szpitala z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu. Gospodarzom nie udało się zdobyć choćby gola honorowego. W końcówce po strzale Abramczyka piłkę z linii bramkowej wybił obrońca.
Szkoleniowiec wielbarczan nosi się z zamiarem rezygnacji z trenowania drużyny. Poinformował już o tym zarząd. – Ludzie też może są mną zmęczeni – tłumaczy Mariusz Korczakowski, który prowadzi zespół seniorów od 12 lat, pracując przez większość tego czasu z tą samą grupą piłkarzy. Zastrzega jednocześnie, że chciałby wciąż pomagać klubowi, choć już w inny sposób.
SKS Szczytno – Vęgoria Węgorzewo 1:2 (0:0)
1:0 – Jakub Kulesik (101.), 1:1 – (109.), 1:2 – (111.)
SKS: Arasimowicz, Trzebiński, Czarnecki, Chorążewicz, Kuchna, Świercz, Kulesik, Balcerzak, Kozian, Dębek (56. Komorowski), Wnuk (92. Rydzewski).
Na pierwszą bramkę w nowym sezonie kibicom SKS-u przyszło czekać aż do… 101 min. Nie, w meczach ligowych nie ma dogrywek, powodem tak długiego oczekiwania była m.in. przykra sytuacja z 57. min spotkania. Arkadiusz Wnuk próbował zagrać przewrotką, ale upadł tak niefortunnie, że doznał złamania ręki. Przerwa na przybycie karetki i ułożenie kontuzjowanego na noszach trwała aż 35 minut. Gdy napastnik SKS-u musiał przedwcześnie opuścić boisko, według kibiców prowadzących meczowe statystyki powinno być między 5:0 a 8:0 dla szczytnian. Piłka lądowała na poprzeczce, słupku, zawodnicy pudłowali w wybornych sytuacjach (pusta bramka!) bądź sfinalizowanie ładnych akcji utrudniał dobrze spisujący się bramkarz Vęgorii. Zaskoczył go dopiero Kulesik, który doskonale wykonał rzut wolny z odległości ponad 30 m i piłka wylądowała w prawym rogu węgorzewskiej bramki. – W czwartek trenowali wolne – skomentował prezes SKS-u Ryszard Chorążewicz. I faktycznie, było to widać, bo szczytnianie lepiej i częściej niż zazwyczaj uderzali z dystansu. Wydawało się, że składnie grający gospodarze wkrótce podwyższą prowadzenie. Stało się jednak inaczej. W 109. min goście wykorzystali błąd SKS-u na własnej połowie, chwilę później przy rzucie wolnym nie popisał się Arasimowicz i w zasadzie z niczego zrobiło się 1:2. Szczytnianie jakoś stracili pomysł na grę, przestali wypracowywać sytuacje, zespół Vęgorii bronił się umiejętnie i po meczu mógł się cieszyć ze zwycięstwa.
POZOSTAŁE MECZE
Orlęta Reszel – DKS Dobre Miasto 3:0, LKS Różnowo – Śniardwy Orzysz 0:4, Polonia Lidzbark Warmiński – Wilczek Wilkowo 5:0, Mazur Wydminy – Pisa Barczewo 2:4, Cresovia Górowo Iławeckie – Victoria Bartoszyce 4:1 .
A-KLASOWE DERBY PRZESUNIĘTE
W najbliższy weekend startuje klasa A. Ciekawie zapowiadający się mecz naszych beniaminków: GKS-u Szczytno i Wałpuszy 07 Jesionowiec został przełożony na środę 22 sierpnia. Swoje spotkania rozegrają w weekend: GKS Dźwierzuty ( na wyjeździe z MKS-em Jeziorany) i Zryw Jedwabno (u siebie z Granicą Bezledy).
Informacje piłkarskie opracowali: (gp), (dob){/akeebasubs}
