Chociaż wniosek gminy Dźwierzuty na budowę oczyszczalni ścieków w Popowej Woli został ostatecznie zakwalifikowany do dofinansowania, to szanse na uzyskanie ponad 3-milionowego wsparcia z KPO z dnia na dzień maleją. Zadanie musi być bowiem zrealizowane do końca października, a jeśli się to nie uda, gmina nie odzyska zwrotu zaciągniętej pożyczki i zostanie z 9-milionowym deficytem.

Inwestycja z dużym ryzykiem
Decyzja o zaciągnięciu pożyczki na budowę oczyszczalni w Popowej Woli zapadła na lipcowej sesji rady gminy

Gmina Dźwierzuty zaciągnie czteromilionową pożyczkę. Zgodę na to dali radni podczas lipcowej sesji Rady Gminy. Na jej obrady trafił projekt uchwały dotyczący wprowadzenia do budżetu nie planowanej wcześniej inwestycji – budowy mechaniczno biologicznej oczyszczalni ścieków wraz z blisko 300-metrowym odcinkiem sieci kanalizacji sanitarnej w Popowej Woli. O środki na to zadanie gmina zabiegała w ogłoszonym jeszcze w ubiegłym roku konkursie z Krajowego Planu Odbudowy, ale jej wniosek znalazł się na liście rezerwowej. Na początku lipca okazało się, że jednak został on zakwalifikowany do dofinansowania, stąd szybka reakcja władz, by zadanie jak najszybciej wprowadzić do budżetu.

Za takim rozwiązaniem zagłosowała większość radnych, ale dwoje z nich było przeciw. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Powodem, jak argumentują, jest krótki okres realizacji inwestycji – październik bieżącego roku i rozliczenia się z niej do końca listopada. Niewyrobienie się w czasie spowoduje, że gmina dofinansowania nie otrzyma. A tego wykluczyć nie można. Wykonawca, jeśli procedury przetargowe nie staną na przeszkodzie, zostanie wyłoniony w najlepszym przypadku w pierwszej połowie sierpnia. Na zbudowanie oczyszczalni z 300-metrową siecią pozostanie zaledwie 2,5 miesiąca. - Jeśli nie dotrzymamy terminów, utracimy ponad 3-milionowe dofinansowanie, a całość zobowiązań zostanie przeniesiona na budżet gminy. To oznacza olbrzymie obciążenie finansowe, które odbije się na wszystkich mieszkańcach. Ryzyko przekroczenia terminów oraz zadłużenia gminy jest zbyt duże ­– uważa radny Tomasz Bojanowski, który głosował przeciw. - Takie decyzje powinny być planowane z większym wyprzedzeniem, bez presji czasu i z realną oceną możliwości ich wykonania – dodaje. Podobne argumenty wysuwa drugi z radnych, który głosował przeciw - Sebastian Orłowski.

- Na wspólnym posiedzeniu komisji wójt powiedział, że on to wszystko przeanalizował i że to gra warta świeczki, bo otrzymamy duży zwrot. Powiedział, że warto zaryzykować, ale przecież to nie jest rosyjska ruletka. W grę wchodzą pieniądze publiczne – mówi radny Orłowski. - Nasz budżet mógłby tego nie udźwignąć, gdyby okazało się, że musimy to zrealizować z funduszy własnych. To byłaby jedna wielka katastrofa - nie kryje obaw radny.

Radny Sebastian Orłowski: - Wójt powiedział, że warto zaryzykować, ale przecież to nie rosyjska ruletka. W grę wchodzą pieniądze publiczne

Jak informuje skarbnik Agata Urbańska, wartość całego projektu szacowana jest na blisko 4,2 mln zł, z czego gmina ma szanse uzyskania dofinansowania w wysokości 3,12 mln zł. Przyznaje, że nie tylko dwóch radnych ma obiekcje co do powodzenia inwestycji. - Wszystko zweryfikuje postępowanie przetargowe. Jeżeli wyłoniony wykonawca uzna, że jest w stanie wykonać zadanie, to pewnie pójdziemy tą droga. Jeżeli nie, to nie będziemy tej inwestycji realizować. Żal byłoby jednak nie przystąpić do niej, bo nasze potrzeby są duże, a dofinansowanie dosyć obiecujące.

W podobnej sytuacji jak Dźwierzuty są gminy Wielbark i Pasym, których projekty przeszły pozytywnie weryfikację z KPO już przy pierwszym podejściu, na początku roku. Gmina Wielbark zamierza wybudować oczyszczalnię w Baranowie, ale do tej pory roboty nie zostały jeszcze rozpoczęte. Z kolei gmina Pasym kończy budowę kanalizacji na ulicy Słonecznej w Pasymiu i rozpoczyna w Narajtach. - Zadanie wykonuje nasza spółka, nad którą mamy pełną kontrolę. W przypadku Dźwierzut też miałbym obawy, bo w dzisiejszych czasach realizacja inwestycji w tak krótkim terminie przez firmę zewnętrzną jest rzeczywiście dużym ryzykiem - przyznaje burmistrz Marcin Nowociński - Marszałek Kuchciński powiedział nam wyraźnie, że jeżeli nie wyrobimy się do końca października, to tracimy dofinansowanie - podkreśla burmistrz Pasymia.

(o){/akeebasubs}