Nadchodzi zima, a to najtrudniejszy czas dla osób bezdomnych. W samym Szczytnie jest ich ponad trzydziestu. Zaledwie około połowa przebywa w schroniskach, gdzie trzeba przestrzegać regulaminu i nie wolno spożywać alkoholu. Dlatego wielu ludzi pozbawionych dachu nad głową woli przetrwać zimę, koczując w opuszczonych budynkach, piwnicach, na działkach czy w pobliżu węzłów ciepłowniczych. To jednak igranie z losem, które może zakończyć się tragicznie.

Jak bezdomni igrają z losem
Kiedy nastają mrozy, strażnicy miejscy patrolują miejsca, w których koczują bezdomni, po to, by sprawdzić, czy nie potrzebują pomocy

WYBIERAJĄ WOLNOŚĆ ZAMIAST SCHRONISKA

Wielkimi krokami zbliża się zima, najtrudniejszy czas dla ludzi bezdomnych. Latem, kiedy jest ciepło, znajdują schronienie gdziekolwiek, a nocleg „pod chmurką” nie zagraża ich życiu. Gdy jednak temperatura spada poniżej zera, ludzie pozbawieni dachu nad głową są narażeni na śmierć. I choć ośrodki pomocy społecznej proponują im umieszczenie w schroniskach, to znaczna ich część nie korzysta z tej oferty. W Szczytnie jest obecnie 33 bezdomnych. – Ta liczba utrzymuje się na stałym poziomie. Jedni odchodzą, ale na ich miejsce przychodzą drudzy – mówi Hanna Bojarska, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Szczytnie. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Ostatnio z grona bezdomnych ubyły trzy osoby – jedna z nich została umieszczona w Domu Pomocy Społecznej, a dwie trafiły do aresztu. Spośród szczycieńskich bezdomnych 17 przebywa w schroniskach, do których skierował ich MOPS. Umieszczenie tam ludzi pozbawionych dachu nad głową nie jest wcale takie proste . – Osoba bezdomna musi na to wyrazić zgodę. Nie możemy nikogo wysłać tam na siłę – podkreśla Hanna Bojarska. Dodaje, że 16 bezdomnych nie zgodziło się na umieszczenie w takiej placówce i nadal przebywają na terenie miasta. – Czasem koczują u kolegów lub znajomych, którzy na czas zimy udzielają im schronienia – mówi dyrektor. Ci, którzy nie chcą iść do schronisk, musieli podpisać specjalne oświadczenia, że nie wyrażają na to zgody. To rodzaj zabezpieczenia dla pracowników socjalnych, aby potem nikt nie zarzucił im, że zaniedbali swoje obowiązki. Przyczyny, dla których bezdomni niechętnie idą do schronisk są zawsze takie same. – Obowiązują tam pewne ścisłe reguły. Nie wolno spożywać alkoholu, należy przestrzegać regulaminu oraz pracować na rzecz tamtejszej społeczności – wylicza Sylwia Jankowska, kierownik Miejsko – Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Pasymiu. Według niej, problem bezdomności dotyka bardziej większe miejscowości. – W naszej gminie są to raczej pojedyncze przypadki – mówi. Podobnie sytuacja wygląda w gminie Dźwierzuty. – Mamy kilka takich osób, wszystkie to mężczyźni – informuje kierownik dźwierzuckiego GOPS-u Krystyna Furtak.

ALKOHOLOWA SPIRALA

Pracownicy ośrodków pomocy są zgodni co do tego, że główną przyczyną bezdomności jest nadużywanie alkoholu. – To uruchamia spiralę. Ci ludzie w wyniku nadużywania alkoholu najpierw tracą rodzinę, pracę, a potem mieszkanie – mówi Hanna Bojarska. – Nie ma takich bezdomnych, którzy stali się nimi w wyniku nieszczęśliwych wypadków. Zazwyczaj żyją tak z wyboru – zauważa Sylwia Jankowska. Z kolei Krystyna Furtak ubolewa, że bezdomni zwykle nie chcą współpracować z pracownikami socjalnymi, co poważnie utrudnia pomoc im, zwłaszcza w okresie zimowym, kiedy osoby te narażone są na śmiertelne niebezpieczeństwo.

NIE SĄ ZOSTAWIENI SAMI SOBIE

Według dyrektor MOPS w Szczytnie Hanny Bojarskiej, liczba bezdomnych w mieście utrzymuje się na stałym poziomie. Obecnie jest ich 33

To, że bezdomni nie chcą przebywać w schroniskach nie oznacza, że są pozostawieni sami sobie. Mogą liczyć na pomoc w postaci darmowej żywności pochodzącej z programu FEAD. Ponadto w Szczytnie pod koniec października ruszyła akcja wydawania ciepłych posiłków. Osoby potrzebujące mogą się po nie zgłaszać do siedziby Caritas przy ul. Konopnickiej. – W skład posiłku wchodzi zupa z „wkładką” oraz porcja pieczywa – informuje dyrektor MOPS.

NIE CHCĄ ŻADNEJ POMOCY

Kiedy nastają mrozy, w Szczytnie do akcji pomocy bezdomnym wkracza również policja i straż miejsca. Obie te instytucje ściśle współpracują z ośrodkiem pomocy społecznej i lokalizują ludzi potrzebujących wsparcia. – Zwykle te osoby nie chcą od nas żadnej pomocy, a rozmowy z nimi nie odnoszą skutku – ubolewa Janusz Gutowski, komendant szczycieńskiej straży miejskiej. – Są nawet tacy, którzy odmawiali talonów na darmowy posiłek. Często zachowują się krnąbrnie – zauważa. Z jego obserwacji wynika, że dopiero wraz z nadejściem siarczystych mrozów niektórzy nabierają większej pokory i zgadzają się na umieszczenie w schronisku. W Szczytnie bezdomnych można spotkać nie tylko w opuszczonych budynkach, ale nawet na klatkach schodowych bloków, w pobliżu węzłów ciepłowniczych oraz na dworcu PKS. Kiedy zamiera ruch na terenach ogrodów działkowych, pojawiają się również i tam. Ryzykowny styl życia bezdomnych powoduje, że nieraz igrają z losem. – W poprzednich latach zdarzało się, że znajdowaliśmy osoby wycieńczone, wyziębione i zatrute alkoholem – mówi komendant Gutowski.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}