Blisko dwadzieścia pań oczekujących narodzin dziecka wzięło udział w spotkaniu zorganizowanym przez szczycieńskie położne. Jego tematem było ekomacierzyństwo oraz szeroko pojęta pielęgnacja ciała młodej mamy i noworodka. Prowadząca spotkanie Bogumiła Wrońska zachęcała uczestniczki m.in. do tego, by używały pieluszek wielokrotnego użytku oraz stosowały produkty oparte o naturalne składniki. Apelowała też o to, by kobiety nie bały się porodów fizjologicznych.
W miniony piątek w restauracji „Niebieski Zaułek” odbyło się warsztatowe spotkanie dla młodych mam poświęcone ekomacierzyństwu. Jego organizatorkami były szczycieńskie położne – Urszula Piskorska, Danuta Stefańska i Małgorzata Jastrzębska przy współpracy ze stowarzyszeniem „Wszystko dla Szczytna”. Główną prelegentką była położna z dwudziestoletnim stażem, wykładowczyni w szkołach rodzenia i propagatorka ekomacierzyństwa Bogumiła Wrońska. Na spotkanie przybyło blisko dwadzieścia pań oczekujących narodzin dziecka. Wśród nich były zarówno te, które zostaną mamami po raz pierwszy, jak i te mające już starsze pociechy.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Prowadząca udzieliła im wielu porad dotyczących pielęgnacji ciała przed porodem i tuż po nim. Radziła także, jak właściwie dbać o higienę noworodka, w tym jak zapobiegać próchnicy, czy też jak łagodzić kolki będące zmorą zarówno maluchów, jak i ich mam. Zachęcała uczestniczki do stosowania produktów opartych o naturalne składniki, najlepiej bez substancji zapachowych. Namawiała też panie, aby pomyślały o wielopieluchowaniu, czyli odejściu od jednorazowych pieluch stosowanych dziś na masową skalę, ale też bardzo szkodliwych dla środowiska naturalnego. Przekonywała, że używanie pieluszek wielokrotnego użytku wcale nie musi być tak niewygodne jak za czasów naszych mam czy babć, bo obecnie na rynku jest wiele praktycznych i łatwych w użytkowaniu produktów.
Położna zachęcała uczestniczki spotkania do tego, aby nie bały się porodów fizjologicznych. Dziś coraz więcej kobiet odczuwa przed nimi strach i nawet wtedy, kiedy nie ma ku temu wskazań medycznych, decyduje się na cesarskie cięcie. - Jako położne obserwujemy trend, że kobiety odczuwają tokofobię, czyli lęk przed porodem naturalnym. Większość nawet nie bierze pod uwagę innego rozwiązania ciąży – zauważała Bogumiła Wrońska.
Jej obserwacje potwierdzają też położne ze Szczytna. Urszula Piskorska szacuje, że w szczycieńskim szpitalu połowa porodów odbywa się przez cesarskie cięcie. Jaka jest tego przyczyna? - Kobiety często czerpią wiedzę z niefachowych źródeł i boją się naturalnego porodu – odpowiada. Dlatego, jak podkreśla, tak ważny jest kontakt z położną środowiskową już od 21. tygodnia ciąży. Przyznaje, że czasem udaje się jej nakłonić pacjentki do tego, by chociaż spróbowały urodzić „siłami natury”.
Coraz więcej pań rodzi pierwsze dziecko w późniejszym wieku. Czy to też nie wpływa na to, że chętniej decydują się na „cesarkę”? Pani Urszula zapewnia, że wiek kobiety nie ma tu żadnego znaczenia. - Zdarza się, że panie dobiegające czterdziestki rodzą bez problemu naturalnie, a bywa i tak, że poród u bardzo młodej dziewczyny przebiega długo. Każda ciąża i każdy poród są inne – mówi położna. Na dowód tego wspomina pacjentkę, która urodziła naturalnie dziesięcioro dzieci i zameldowała się na porodówce, by wydać na świat jedenaste. Personel był przekonany, że i tym razem wszystko pójdzie gładko, jednak okazało się, że konieczna jest cesarka.
Pani Urszula, która w tegorocznej edycji ogólnopolskiego konkursu „Położna na medal” zajęła 2. miejsce, przekonuje, że podstawą w podejściu do porodu są zawsze edukacja oraz czerpanie informacji z wiarygodnych źródeł.
(ew){/akeebasubs}
