Uff, jak gorąco! Zapanowały ogromne upały, ponad 30oC, że aż trudno wytrzymać. Do tego dołączyły rozszalałe żywioły, które na szczęście obeszły się z nami dość łagodnie w porównaniu do innych części województwa.
W nieodległym Bisztynku padał grad wielkości kurzych jajek, więc odpukać, aby do nas nie zawędrował podobny kataklizm, niszczący uprawy rolne, dachy domostw, a nawet uszkadzający karoserie samochodów. Cóż, jak tak gorąco, pozostaje odwiedzić dla ochłody miejską plażę, gdzie kąpielowiczów już od rana jest sporo - fot. 1. Ostatnio tuż nad plażą pojawiły się jakieś metalowe elementy niewiadomego przeznaczenia.
Ich wygląd zrodził podejrzenie, że być może są to zręby przyszłych bramek wejściowych na plażę - fot. 2. Ta wkrótce zostanie ogrodzona i będą pobierane opłaty za wstęp, jak to bywa w szanujących się kurortach. Gdy jednak przypatrzymy się dokładnie, zauważymy na rurkach niewielkie nalepki, no i wszystko staje się jasne - fot. 3.
Tyle że plażowicz, zjawiwszy się na kąpielisku, nie skupia się na dokładnych oględzinach tego co stoi w pobliżu, a nietypowy kształt ustrojstwa nie zachęca do pozostawienia w nim roweru. Te albo leżą na piasku, albo opierane są o barierki na molo - fot. 4. Należałoby po prostu obok stojaków umieścić jakiś napis w rodzaju „parking dla rowerów” lub coś w tym stylu.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
WYPOŻYCZALNIA ROWERÓW
A przy okazji rowerów, przypomnijmy, że w jeszcze w trakcie budowy ścieżki wokół dużego jeziora burmistrz miasta obiecywała uruchomić wypożyczalnię rowerów właśnie z przeznaczeniem do wycieczek wokół akwenu. Stojaki na plaży byłyby świetną bazą dla takiej inicjatywy, wystarczyłoby postawić w nich kilka rowerów, tak aby każdy chętny mógł z nich korzystać w dowolnej chwili. Zapewne szybko znaleźliby się oponenci takiego pomysłu, a bo to kultura w narodzie jest niska i publiczne rowery zaraz zostałyby zniszczone albo przywłaszczone przez pazerne osoby. Jest jednak na to sposób – wypożyczać jednoślady na sms – wówczas dane osobowe byłyby znane.
NISKA KULTURA
Faktycznie, z tą kulturą to bywa rozmaicie. Sporo jeszcze widać na ulicach miasta i w innych miejscach publicznych (parkach i skwerach) zniszczeń dokonywanych przez wandali. Nie omijają oni także ścieżki rowerowej. Ta ostatnio została starannie wykoszona przez służby porządkowe i wręcz zachęca do pieszych, czy rowerowych wycieczek - fot. 5. W centralnym punkcie zdjęcia widać zwykły pojemnik na śmieci. Potrzebę ustawienia koszy na ścieżce, dodajmy, postulowali niedawno nasi Czytelnicy, no i stało się.
Ale co to, kawałek dalej, na bardzo malowniczym nadjeziornym szlaku mamy taki oto widok - fot. 6. Znowu cholerni wandale dali znać o sobie. Nowiutki, błyszczący pojemnik wraz z ciężką betonową obudową wtoczyli do jeziora, no i ręce same się załamują. Jaką można mieć radochę z takiego uczynku, orzec może tylko lekarz psychiatra.
NIEDBAŁOŚĆ I LENISTWO
O kulturze, a właściwie jej braku świadczy też niechlujstwo, niedbałość, czy wreszcie zwykłe lenistwo. Z tym bowiem mamy chyba do czynienia w kolejnym, ścieżkowym przypadku. Oto z ogródków działkowych usytuowanych przy ul. Pasymskiej poprowadzono jakieś odwodnienie, rodzaj drenażu w kierunku jeziora. Czerwona karbowana rura odprowadza tam wodę - fot. 7.
Ktoś nawet zadbał, aby rurę przycięto pod skosem, bo to lepiej wygląda, niźli byłaby ucięta prostopadle. Zapytajmy jednak, w kontekście całej tej dbałości o szczegóły, co stało się z odciętym kawałkiem? Tu zaskoczenie spore, bo jak widać na fot. 7 niepotrzebny odcinek rury został wrzucony do wody i tyle. Komu chciałoby się zaprzątać nim głowę i nieść gdzieś do kontenera na śmieci... No i jak nie wandal coś zmajstruje, to jakiś niedbaluch, wskutek czego mamy to, co mamy.
ZAŻEGNANIE NIEBEZPIECZEŃSTWO
Hala widowiskowo-sportowa im. Huberta Wagnera doczekała się nowych schodów. Poprzednie od nowości były bardzo śliskie, o czym niejednokrotnie pisaliśmy, zwłaszcza w okresie zimy. Pracownicy MOS-u próbowali temu zaradzić kładąc na schody rozmaite maty, ale była to metoda prowizoryczna i nie w każdych warunkach skuteczna.
Teraz schody otrzymały nową, szorstką nawierzchnię, na której zimą, czy latem w przypadku zmoczenia deszczem nikt już się nie poślizgnie - fot. 8. Nowe schody są kolorystycznie zgrane z fasadą budynku, mają też napis „MOS”, którego z perspektywy zdjęcia akurat nie widać, ale mniejsza o takie szczegóły. Dość dodać, że nowe stopnie tak spodobały się szefowi MOS-u Krzysztofowi Mańkowskiemu, że postanowił jeszcze zlecić położenie takiej samej nawierzchni na podjeździe dla niepełnosprawnych, co początkowo nie było planowane. Ponadto z lewej strony (patrząc na fot. 8.) schodki otrzymają jeszcze dodatkową metalową barierkę.
TRZY W JEDNYM
Choć ostatnio deszcze padają dość często, mimo to mniej lub bardziej zapaleni grzybiarze zapewniają redakcję, że w lasach pustawo. Teraz chodzi się głównie na jagody, bo o grzybki ciężko, chyba że zdarzy się znaleźć jeszcze trochę kurek.
Mimo to, tu i tam pojawiają się jednak jakieś dorodniejsze okazy, a momentami nawet arcyosobliwe. Kilka dni temu mieszkanka Kobyłochy, pani Ewa znalazła bowiem coś takiego - fot. 9. Są to trzy grzybki w jednym, a w dodatku najprawdziwsze borowiki. Znalezione zostały w lasach nad jez. Sasek Wielki.
{/akeebasubs}
