To, co początkowo wydawało się władzom gminy Wielbark dużym pechem, okazało się wielkim szczęściem. Swego czasu samorząd zabiegał o środki na wybudowanie nowego gimnazjum. Nie udało się jednak ich uzyskać, przez co wójt Grzegorz Zapadka był bardzo rozczarowany. Dziś na wspomnienie o tym nie kryje radości. - Co byśmy teraz robili z dwoma gimnazjami? - zastanawia się w kontekście wprowadzonej właśnie reformy.

Jak pech okazał się szczęściem
Wójt Grzegorz Zapadka: - Cieszę się, że nie dostaliśmy tych pieniędzy, bo co byśmy teraz robili z dwoma gimnazjami?

Choć reforma oświaty zakładająca przede wszystkim stopniową likwidację gimnazjów dopiero się rozpoczęła, wójt gminy Wielbark Grzegorz Zapadka ma już pierwsze, krytyczne spostrzeżenia na temat jej funkcjonowania.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Chociaż żaden z nauczycieli nie stracił zatrudnienia, to zmieniły się, w dodatku na gorsze, warunki ich pracy. - Jest sporo przesunięć, o których statystyka wprost nie mówi. Nauczyciel, żeby wypracować pół etatu, musi teraz objechać, w przypadku naszej gminy, trzy szkoły – relacjonuje Zapadka. - Nikt nie widzi tego, że wcześniej w gimnazjum miał odpowiednio wyposażoną pracownię i mógł naprawdę się wykazać – mówi wójt. Obecnie, jak zauważa, w podstawówkach takich pracowni brakuje. W założeniu miały one być tylko w gimnazjach, gdzie nauczane są przedmioty takie jak chemia czy fizyka. Okazuje się, że gmina Wielbark w kontekście reformy oświaty i tak ma dużo szczęścia. Kilkanaście lat temu jej władze zabiegały o pozyskanie dofinansowania na budowę nowego gimnazjum. W tym celu wójt jeździł m.in. do ówczesnego marszałka województwa. Niewiele brakowało, aby te wysiłki przyniosły pożądany skutek, bo Wielbark znalazł się na drugim miejscu listy rankingowej, ale ostatecznie dofinansowania nie uzyskał. - Wtedy byłem zły, teraz odmówiłem modlitwę za to, że tak się stało – zwierza się Zapadka. - Cieszę się, że nie dostaliśmy tych pieniędzy, bo co byśmy teraz robili z dwoma gimnazjami? - zastanawia się, dodając, że gmina do dziś pewnie spłacałaby jeszcze kredyt na pokrycie wkładu własnego, a szkoła okazałaby się niepotrzebna. Zdaniem wójta za wcześnie mówić jeszcze o skutkach reformy, bo te będą widoczne po kilkunastu latach. Nie kryje jednak swojego krytycznego podejścia do wprowadzanych zmian. - Obecny system to zawracanie kijem Wisły. Wszędzie na świecie obowiązują inne rozwiązania – mówi.

(ew){/akeebasubs}