Polityka państwa wobec samorządów wywołuje sprzeciw radnych miejskich. Ich niezadowolenie budzi to, że z roku na rok miasto musi dokładać coraz więcej środków własnych do zadań, które teoretycznie powinien finansować rząd. To już nie tylko gigantyczne kwoty na oświatę, ale także opiekę społeczną, w tym fundusz alimentacyjny, czy osławione rządowe programy, takie jak szkolna wyprawka.

Jak rząd doi samorządy
- Doją nas z każdej strony, jak tylko mogą – załamuje ręce przewodnicząca komisji budżetu i finansów Beata Boczar (z prawej). - Przecież to są zadania państwa, do licha jasnego! - wtóruje jej radna Ewa Czerw

TO SIĘ NIE MIEŚCI W GŁOWIE

Szczycieńscy radni są rozgoryczeni polityką państwa wobec samorządów. Dali temu wyraz podczas posiedzenia kwietniowej komisji budżetu finansów. Radna Ewa Czerw zwracała uwagę, że miasto dokłada obecnie do wszystkich zadań, które, przynajmniej w teorii, należą do rządu. Jako przykład podała m.in. fundusz alimentacyjny. W minionym roku z kasy samorządu poszło na ten cel 64 tys. złotych. Nakłady na pieczę zastępczą oraz placówki opiekuńcze to koszt rzędu ponad 300 tys. złotych. - Przecież to są zadania państwa, do licha jasnego! - denerwowała się Ewa Czerw.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Uwagi radnej potwierdziła skarbnik Alina Gajkowska. - Prawda jest taka, że do każdej dotacji z budżetu państwa, czy to na zadania własne, czy zlecone, dokładamy wkład własny – mówiła. W minionym roku do ogółu wydatków na opiekę społeczną sięgających ponad 30 mln zł, samorząd dołożył ponad 5 mln zł, czyli blisko 17%, przy czym do zadań zleconych tylko 0,3%, a do własnych – ponad 62%.

Irytacji z powodu coraz większych obciążeń nakładanych na samorządy nie kryła przewodnicząca komisji finansów Beata Boczar. - Do napompowanego propagandowo rządowego programu „Dobry start” (wypłata wyprawek szkolnych w wysokości 300 zł – przyp. red.) dokładamy ponad 300 tysięcy złotych. To się po prostu nie mieści w głowie. Doją nas z każdej strony, jak tylko mogą – załamywała ręce radna, apelując przy okazji do koleżanek i kolegów z PiS-u, by zwrócili uwagę na ten problem rządzącej partii.

OKROJONA SUBWENCJA

Skarbnik Gajkowska przypominała, że taką politykę wobec samorządów rząd prowadzi już od lat. Początkowo przyznawał dotacje i dofinansowywał szereg zadań, ale z czasem wiele z nich scedował na władze lokalne. Tak stało się choćby w przypadku dodatków mieszkaniowych, które obecnie w całości wypłacane są z kasy samorządowej.

Problemem jest, o czym wielokrotnie pisaliśmy już wcześniej, finansowanie oświaty. W minionym roku miasto dołożyło do jej funkcjonowania ponad 3,5 mln złotych. - Wszystko powinno być finansowane z subwencji, ale tych pieniędzy nie ma w wystarczającej ilości – przyznawał naczelnik wydziału edukacji Robert Dobroński.

TRZEBA ZMIENIĆ ORDYNACJĘ I KONSTYTUCJĘ

Zdaniem radnego Pawła Krassowskiego wina tkwi w obecnym systemie ustrojowym państwa. - Od 1989 r. nic się w tym kraju nie zmieniło. Dopóki nie zmieni się ordynacja wyborcza oraz konstytucja i nie będziemy mieć swoich przedstawicieli w sejmie, nic się nie poprawi – mówił radny. Przy okazji zapytał członków komisji, czy są w stanie wymienić nazwiska wszystkich posłów reprezentujących nasz okręg. - To nie są nasi reprezentanci. Dziś wszystko zależy od szefa partii, a nie od szarego mieszkańca, bez względu na to, czy rządzi PiS, PO, czy SLD – przekonywał Krassowski.

(ew){/akeebasubs}