JAK TO SIĘ ROBI?
W poprzednim numerze gazety pisaliśmy o nie najlepiej traktowanej ul. Solidarności przez wielkie samochody. Nasi Czytelnicy skarżyli się, że na jej całkiem nową asfaltową nalewkę nanoszą one wielkie ilości piasku lub błota (zależnie od pogody), kursując tam i z powrotem na plac budowy nowego marketu. A kursówi odbywają sporo, bo dowożone są nie tylko materiały budowlane, ale także wywożona ziemia z wykopów. Tej jest tam sporo. Choć mury budowli nie wyglądają na wielkie i wysokie, to hałdy wydobytego spod nich gruntu są ogromne. Mniejsza jednak o to, bo ważniejsze jest coś innego. Ktoś, co rzadko się zdarza w naszym grajdołku, wziął sobie do serca czytelnicze skargi i nie obrażając się, jak to zwykle bywa w podobnych wypadkach, postanowił zaradzić złu.
Pojawili się w związku z tym na ulicy pracownicy, którzy za pomocą może niezbyt specjalistycznego sprzętu, zabrali się do zmywania brudów z asfaltu. Tak to powinno właśnie wyglądać. Tyle że chłopakom utrudnia pracę zbyt niskie ciśnienie wody wydobywającej się z węża. Powinni byli zasięgnąć wcześniej rady u naszych strażaków, jak to się robi, czyli jak efektywnie zmywać nieczystości z jezdni.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ROBOTY ZA PARAWANEM
Przy ul. Odrodzenia odbywa się remont górnych partii jednego z tamtejszych bloków (tuż obok dziury po kinie). Roboty, jak przystało na obecne czasy prowadzone są za parawanem, czyli specjalną otuliną, aby nic nie spadło na głowy idących chodnikiem przechodniów. Tak się to robi fachowo, co widać na załączonym zdjęciu. Ale tak to już bywa, i co niestety, ciągle jeszcze pokutuje u nas w Szczytnie, nie można zrobić porządnie wszystkiego. Jak jedno jest dobrze zrobione, drugie już źle, albo nawet kompletnie beznadziejnie. Popatrzmy za róg remontowanego budynku.
Tam, żeby nikt nie wchodził w lukę między domem, a parkanem okalającym dziurę po kinie postawiono płotek. Tyle że jak ten płotek wygląda! I jaką może on pełnić rolę zapobiegawczą? Obiektywnie rzecz biorąc, wydaje się, że nawet dziecko zbudowałoby lepszy i bardziej wytrzymały płotek. Taki, który nie przewracałby się pod własnym ciężarem.
PUSTY PARKING
Jeśli przejeżdża się ul. Lanca, na pierwszy rzut oka wydaje się, że przy tym trakcie z salą widowiskowo-sportową i dwiema szkołami, brakuje miejsc parkingowych. Samochody stoją stłoczone na niedużej przestrzeni parkingowej pod wejściem do ogólniaka i nieco dalej w ulicznej zatoczce. Tymczasem, jak się dobrze rozejrzymy, zauważymy, że kilkanaście metrów od Zespołu Szkół nr 3 znajduje się całkiem spory parking samochodowy, w dodatku w 3/4 pozostający pusty przez cały dzień. Tutaj właśnie zaparkowaliśmy, aby stwierdzić naocznie, czy nasi Czytelnicy mają rację, skarżąc się na zaśmiecany skwer ciągnący się od ul. Lanca do ul. Piłsudskiego.
PSEUDOŚCIEŻKA
Poprzez wspomniany skwer biegną aż dwie ścieżki. Jedna od ul. Lanca do bezimiennej uliczki wpadającej do ul. Pułaskiego. Jest ona wyłożona dziś już historycznymi płytami żelbetonowymi, stanowiącymi relikt z przeszłości, pamiętający czasy PRL-u. Mimo to jest ona licznie uczęszczana, ale jak zauważyli nasi Czytelnicy, także zaśmiecana. Ba, brakuje tu koszy na odpadki, co na pewno nie pomaga w utrzymaniu porządku.
ZAŚMIECONY SZLAK
Jeszcze większy bałagan, niestety, panuje przy drugim, odchodzącym od betonowej ścieżki szlaku, który z kolei wiedzie od ul. Lanca do ul. Piłsudskiego. Ta ścieżka ma nawierzchnię gruntową. Również nigdzie obok nie widać koszy, a śmieci leży tu co niemiara. Standardowo, walają się butelki, kubeczki oraz inne niezidentyfikowane nieczystości, z których część wisi(!) także na okolicznych krzakach.
PONURA POCZEKALNIE
Niedawno opisywaliśmy w Kurku perony dworca PKP, z których jeden, choć nowo przebudowany, nie powala na ziemię. Został skrojony na miarę naszej prowincji i szynobusów, a nie prawdziwych pociągów (jak choćby sławne pendolino), które nas omijają. Dziś nieco nie tyle o samym budynku dworcowym, co jego wnętrzu. Wiadomo, robi się coraz chłodniej, bo zima w zasadzie za progiem, więc chcieliśmy sprawdzić czy w dworcowej poczekalni jest przytulnie i czy miło tam można spędzać czas. Cóż, pierwsze wrażenia, jak się jest już w środku, są raczej przygnębiające. Ciemno tu i nie ma ani jednej ławki. Mroki poczekalni rozprasza jedynie światło wpadające przez okno i częściowo przeszklone drzwi. Kasy biletowe zamknięte na głucho dopełniają ponurego obrazu całości.
STUK, PUK, ZAMKNIĘTE!
Jakby jednak w tej poczekalni nie było, panowała przygnębiająca atmosfera, zawsze to lepiej skryć się w niej niż pod wiatą gdy ziąb i wiatr na zewnątrz, albo jeszcze leje. Niestety, gdy zjawiliśmy się na dworcu następnego dnia, krata przed drzwiami była zsunięta i zamknięta na głucho aż dwiema kłódkami. Czyżby uczyniono tak z powodu nadchodzącej zimy, aby wówczas poczekalni nie opanowali bezdomni? Jak nas informuje Agnieszka Toczyska, zarządzająca dworcami w woj. warmińsko-mazurskim, nie jest przewidywane zamknięcie dworca w Szczytnie (z wyjątkiem pory nocnej). - Nie powinien on też być i obecnie zamknięty. Sprawą tą zaraz się zajmę obiecała nam zarządczyni. Następnego dnia dworzec był już otwarty.
{/akeebasubs}
