Policja często apeluje do kierowców, którzy nie są pewni swojego stanu trzeźwości, by zgłaszali się do komisariatów i badali. Jak to wygląda w praktyce, pokazuje niecodzienna przygoda emerytowanego policjanta z Leman, Zdzisława Gamzy.
Zdzisław Gamza jest emerytowanym policjantem i byłym pracownikiem Wyższej Szkoły Policji. Obecnie prowadzi warsztat samochodowy w Lemanach. Historia, którą się z nami podzielił, mogłaby posłużyć jako scenariusz kabaretowego skeczu, gdyby nie to, że wydarzyła się naprawdę. Kilka dni temu pan Zdzisław uczestniczył w parapetówce, na której podawano alkohol. Nazajutrz miał jechać samochodem do Mikołajek. Nie będąc pewnym swojego stanu trzeźwości, piechotą z Leman przyszedł do komendy policji w Szczytnie, aby poddać się badaniu alkotestem.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Zniechęcony, nic nie wskórawszy, piechotą wrócił do Leman i choć zapewne w trakcie tego długiego spaceru resztki alkoholu z niego wyparowały, to na wszelki wypadek zrezygnował z jazdy samochodem. Do końca dnia rozpamiętywał poranne spotkania ze szczycieńskimi funkcjonariuszami.
(ew){/akeebasubs}
