Mieszkanka kolonii Romany, Elżbieta Ponikiewska, ma nie lada kłopot. Wodociąg do jej posesji nie dociera, a w studni brakuje wody. Choć gmina dowozi ją raz na tydzień w wielkim pojemniku, nie jest to rozwiązanie problemu, a zwykła prowizorka. - Co będzie zimą, gdy woda zamarznie, czym wtedy napoję zwierzęta? – niepokoi się gospodyni.

Jak żyć bez wody?

POJEMNIK LUB TACZKA

W pobliżu miejscowości Romany pani Elżbieta Ponikiewska wraz z mężem prowadzi nieduże gospodarstwo. Wodociąg jeszcze tu nie dotarł, więc woda na domowe potrzeby i dla zwierzaków czerpana jest z przydomowej studni. Niestety, ta w tym roku prawie całkiem wyschła.

- Wyciągnę jedno wiadro i woda się kończy, a potrzebuję jej dużo więcej - skarży się gospodyni. Prowadzi hodowlę drobiu, z której dochody stanowią podstawę bytu rodziny. Mąż bowiem od lat przybywa na rencie chorobowej. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Otrzymuje 590 zł, co ledwie starcza na opłacenie rachunków i lekarstw. Pani Elżbieta obecnie ma 220 niosek i 200 kurczaków. Jajkami i drobiem handluje na rynku w Szczytnie, na który w dni targowe dojeżdża rowerem. Sąsiad pomógł jej przerobić ów pojazd. Z przodu umocował mniejszy bagażnik na 3, 4 tusze, z tyłu większy, mieszczący 200 jaj. Ptaki hoduje od 14 lat i nie wyobraża sobie, aby miała to teraz rzucić z braku wody. Dodaje, że jesienią ubiegłego roku wójt Wojciechowski obiecywał, że będzie miała wodociąg, a tu nic. Wody jak nie było, tak nie ma, a wystarczyłaby nitka o długości ok. 1000 m, pociągnięta od wsi Kacpry.

Na razie, wskutek jej interwencji w gminie, ta dowozi do gospodarstwa wodę - raz na tydzień w 1000 litrowym pojemniku.

- Tyle akurat nam wystarcza – mówi gospodyni. Dodaje jednak, że nie zawsze otrzymuje wodę w terminie. Przygotowała więc sobie taczkę, na którą załadowała, największe jakie miała pojemniki. Gdy gmina zwleka, wodę transportuje właśnie tą taczką z odległego o ok. pół kilometra gospodarstwa sąsiadów.

Jej zdaniem takie rozwiązanie to prowizorka, dobra na okres lata. Przecież wkrótce przyjdzie zima i jak wówczas żyć – przecież woda dostarczana przez gminę w plastikowych pojemnikach zamarznie.

INWESTYCJA RUSZA LADA CHWILA, ALE...

Jak informuje nas wójt Sławomir Wojciechowski, wszystkie miejscowości na terenie gminy mają już wodociągi. Pozostały jedynie nieliczne gospodarstwa, takie jak państwa Ponikiewskich, leżące na koloniach. Gmina jednak o nich nie zapomina. Na początku roku została sporządzona i podpisana umowa na wykonanie projektu sieci wodociągowej, obejmującej takie właśnie posesje w obrębie wsi Kacpry, Piecuchy, Olszyny, Trelkowo, Piece, Romany i Nowe Gizewo. Jest też już gotowy projekt na budowę wodociągu. Inwestycja pochłonie 1,2 mln zł. - Roboty ruszą jeszcze w tym roku – obiecuje wójt. Niestety, nie obejmą one gospodarstwa Ponikiewskich, bo końcowy odcinek wodociągu musiałby przebiegać przez działkę sąsiadującego z nimi mieszkańca Warszawy, który nie wyraził na to zgody.

Z ostatniej chwili

Jak się dowiadujemy, mieszkaniec Warszawy wyraził w końcu zgodę na przeprowadzenie wodociągu przez swoją działkę, ale warunkuje ją otrzymaniem rekompensaty pieniężnej.

- W takim przypadku wyślemy do niego rzeczoznawcę, który określi sumę – wyjaśnia Sławomir Wojciechowski. Wówczas losy inwestycji będą zależały od tego, czy właściciel działki uzna proponowaną kwotę za wystarczającą.

Marek J.Plitt{/akeebasubs}