Lato tego roku nie rozpieszcza dobrą pogodą, a przecież od niej uzależniona jest branża turystyczna, żyjąca m. in. z ośrodków wypoczynkowych. Kilka z nich odwiedziliśmy, aby dowiedzieć się, czy przebywało w nich wielu wczasowiczów i w jakich warunkach. Co oprócz noclegów i wyżywienia oferują swoim klientom, by ci zapamiętali swój pobyt i polecili go innym?

Jakie atrakcje dla letnikówNa terenie naszego powiatu działa kilkadziesiąt ośrodków wypoczynkowych. Nasz zwiad po kilku z nich pokazał, że choć letnia aura głównie rozczarowywała, wczasowiska nie narzekają na frekwencję. Jednak nie wszystkie. Komplety gości mają te z ofertą skierowaną do przeciętnej rodziny, a mniejszą popularnością cieszą się te o wyższym standardzie.

CAŁOROCZNA „KALWA”

Ośrodek wypoczynkowy „Kalwa” położony nad jeziorem o tej samej nazwie jest największy obszarowo, rozpościera się na powierzchni ok. 14 ha. Należy do spółki Energopol i działa przez cały rok. Domki mają ogrzewanie, więc poza letnim sezonem organizowane są rozmaite szkolenia i konferencje. Podczas jednego turnusu może ugościć 300 osób. Wczasowicze mają do dyspozycji wiele atrakcji: kryty basen, kręgielnię i kort tenisowy oraz otwarte boiska do gry w piłkę koszykową, siatkówkę oraz nożną. Jest tu nawet stajnia i plac do jazdy konnej, a także siłownia, sauna i gigantyczna zjeżdżalnia do wody. Obok na chętnych czeka sprzęt pływający, m. in. rowery wodne, łodzie wędkarskie oraz żaglówki. Lubiący sporty ekstremalne mogą wypróbować swoje umiejętności wspinaczkowe w parku linowym oraz na ściance alpejskiej.

Wydawałoby się, że niczego tu nie brakuje do pełni szczęścia, a jednak...{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Agnieszka Majewska, turystka z Warszawy, narzeka na brak integracji z pozostałymi wczasowiczami. Dotąd wakacje spędzała za granicą, ale w tym roku wybrała Mazury.

- Zauroczyło mnie otoczenie i przyroda, a wyposażenie ośrodka jest nie gorsze niż za granicą. Brakuje mi jednak życia towarzysko-kulturalnego – skarży się nasza rozmówczyni. Robiła wypady do pobliskiego Pasymia, ale miasteczko sprawia wrażenie wymarłego, nic się w nim nie dzieje.

Z kolei wrocławianka, pani Aneta i jej dwoje dzieci są zadowoleni z pobytu w ośrodku.

- Dziś jest za chłodno na kąpiel w jeziorze, więc idziemy popływać na basen – mówi mama. „Kalwa” nie może narzekać na brak wczasowiczów.

- Obecnie mamy komplet – informuje Magdalena Szubzda, kierowniczka ośrodka. Mało tego, już 90% miejsc w ośrodku zostało zarezerwowanych na następny sezon.

DLA PÓŁ TYSIĄCA DZIECI I MŁODZIEŻY

„Kulka – Zabawa na Okrągło” to ośrodek nad jeziorem Łęsk. Należy do Biura Podróży „Szarpie Travel” z Olsztyna. Nad brzegiem jeziora, na 4 hektarach, stoją 3 kolorowe pawilony, w nich znajdują się 5- lub 6-osobowe pokoje. Jak mówi nam Michał Kruszyński, szef ośrodka, wypoczywają w nich dzieci i młodzież w wieku od 7 do 18 lat, z całej Polski. W trakcie jednego turnusu zakwaterowanych jest aż 500 osób.

- Nasz ośrodek to raj dla dziecka - zachwala „Kulkę” pan Michał. Młodzi spędzają wakacje zorganizowani w tematyczne grupy: misja specjalna, gwiezdne wojny, obóz herosów, magiczny świat bajek, itp. Młodzi wczasowicze mogą wyżyć się na ściance wspinaczkowej, mostach i drabinkach linowych, symulatorze lotów, albo jeździć na quadach i segwayach - elektrycznych pionowych dwukółkach. Z kolei na miłośników militariów czeka strzelanie z łuków lub wiatrówek oraz gra w paintball. Ośrodek tętni życiem od połowy kwietnia do października, a wykorzystany jest w 100%.

- Nawet jak ktoś zrezygnuje przed lub w trakcie turnusu, zaraz na jego miejsce bierze się osobę z listy rezerwowej – mówi kierownik.

Dzieciom bardzo podobają się wakacje spędzane w ośrodku. Spotykamy akurat grupę z obozu herosów. Ubrani w starożytne stroje pozdrawiają nas łacińskim „ave”. Przy okazji zabawy poznają historię czasów antycznych.

STARY, ALE JARY

Nad Jeziorem Brajnickim, pośród lasów, działa kolejny pięknie położony ośrodek wczasowy „Dolomity”, administrowany przez szczycieńskie Biuro Podroży „Mazur Pol”. W budynku głównym i w domkach może wypoczywać podczas turnusu 60 osób i akurat jest komplet. Ośrodek ma dość starą infrastrukturę, ale jak zapewniają nas wczasowicze, atmosfera panuje tu wspaniała. Wszyscy się znają i żyją jak w wielkiej rodzinie, choć zjechali się z różnych stron kraju, ze Śląska, Łodzi, czy Warszawy.

- Jestem tu już piąty raz z rzędu – mówi Paulina Szondelmajer, która wypoczywa z mężem i dwójką dzieci. Są jednak tacy, którzy przyjeżdżają rok w rok od 10 lat. Wraz ze znajomymi tak dobierają terminy turnusu, aby wspólnie wypoczywać.

- Co czwartki urządzamy sobie wieczory muzyczno-integracyjne – informuje nas kierowniczka ośrodka, Milena Pietrzak. Muzyka jest na żywo, grają różne okoliczne zespoły. Ostatni wieczorek poświęcony był pamięci Krzysztofa Klenczona.

Gdy panuje gorsza pogoda, na dzieci czeka plac zabaw albo udział w rozmaitych zajęciach, jak robótki ręczne czy rysowanie. Starsi mogą zagrać w pin ponga, bilard lub poczytać książkę, bo ośrodek, co warte podkreślenia, ma własną bibliotekę. Jest tu też kąpielisko z ratownikiem.

NIECO SŁABSZA FREKWENCJA

Nad malowniczym jeziorem Sasek Wielki ulokował się z kolei ośrodek wypoczynkowy „Łoś”. Podobnie jak „Dolomity” przeznaczony jest głównie dla rodzin przeciętnie sytuowanych. W domkach letniskowych może wypoczywać 100 osób. - Do 15 sierpnia mam komplet, potem będzie gorzej – mówi Małgorzata Bolińska, właścicielka ośrodka. Pociesza ją jednak to, że we wrześniu znowu pojawią się wczasowicze, którzy przyjadą na grzyby. Frekwencję mogłoby podnieść lotnisko. Mogłoby, bo wczasowicze dowiadują się o porcie lotniczym w Szymanach dopiero w trakcie pobytu w „Łosiu”.

- Chętnie skorzystałbym z połączenia lotniczego – mówi pan Piotr z Krakowa. Niestety z informacji prasowych i telewizyjnych dowiedział się, że owszem zbudowano lotnisko Olsztyn – Mazury, ale był przekonany, że jest ono w Olsztynie, a nie tuż pod nosem, w Szymanach. Jego zdaniem w Szczytnie informacja o lotnisku powinna bić po oczach przyjezdnych i turystów.

Atrakcje są tu podobne, jak w innych ośrodkach. Tuż nad brzegiem jeziora działa kawiarenka, jest też trawiasty kort tenisowy, plac zabaw dla dzieci i plaża z dużym, oświetlanym nocą molo. Swój pomost mają wędkarze, działa także wypożyczalnia sprzętu wodnego i sportowego – rowery do przejażdżek leśnymi duktami.

DROGA PLAŻA

Nad jeziorem Świętajno, znanym w powiecie z bardzo czystej wody, działa ośrodek wypoczynkowy „Rusałka” w Warchałach. W 3- i 4-osobowych domkach campingowych o wysokim standardzie może wypoczywać 130 osób.

Atrakcje są tu podobne, jak gdzie indziej, ale największym magnesem od zawsze była plaża. Niestety, w tym roku z powodu kapryśnej aury, nie przyciągnęła wczasowiczów.

- Kąpielisko świeciło pustkami i znacznie spadły obroty w przyplażowym barze - skarży się Grażyna Tomczak, właścicielka „Rusałki”. Dodaje, że tak marnego lata nie przeżyła już od lat.

Spotkani przez nas letnicy zwracają nam uwagę na cennik – za wstęp na plażę dorosła osoba musi zapłacić 8 zł, 5 dzieci.

- Za cztero - albo pię cioosobową rodzinę zapłacić trzeba niemało – narzekają turyści, a do tego dochodzi jeszcze opłata za parking samochodowy.

Marek J.Plitt{/akeebasubs}