... tam Bieg Piastów zaliczę. Narciarstwo biegowe tak mnie zafascynowało, że każdej zimy, gdy spadł śnieg, dołączałam do grupy osób szusujących po bliższej i dalszej okolicy. Gdy powstały „Kręcioły”, to zimą nasze grono zamieniało rowery na deski. Pełno nas było w lasach i w parku przy ulicy Skłodowskiej.

Jakuszyce...
Autorka wraz z Haliną Biziuk i Stefanem Jankowskim na Biegu Piastów w Jakuszycach, 2003 r.

Najbardziej zaciętą i zaangażowaną w biegi narciarką była Halinka Biziuk. Potrafiła do swojego samochodu wpakować narty i nas, by potem śmigać po lesie niczym strzała. Nie mogliśmy jej dogonić, ale wiadomo, uczestniczka prestiżowych biegów rządziła się swoimi prawami. Miała już na swoim koncie uczestnictwo w słynnym, odbywającym się w Jakuszycach Biegu Piastów. Nic więc dziwnego, że zawzięcie trenowała i na kolejny wyjazd o kondycję dbając przygotowywała. Towarzyszyłam jej w tych treningach i z tego tytułu miałyśmy wiele przygód. Otóż w poszukiwaniu odpowiednich terenów ćwiczebnych bywałyśmy i w lasach Leśnego Dworu, i w okolicach stadionu, ale najczęściej we wspomnianym parku koło Szkoły Podstawowej nr 3. Tylko był jeden problem - za każdym razem ktoś rozdeptał nam tor i zmuszał do poszukiwań innych, dziewiczych miejsc. I tak na początku 2003 r. pojechałyśmy na Wrzos. Początkowo szusowałyśmy po lesie, ale gdy zapadł zmrok Halinka przeniosła się na skute lodem jezioro Sasek Wielki. Obserwowałam jej poczynania, stojąc na brzegu, ale w pewnym momencie i ja znalazłam się na fantastycznym torze. Ależ to było niezapomniane szaleństwo, którego świadkiem był tylko księżyc. Każdego dnia po pracy pakowałyśmy się w samochód i na jezioro. Uczestniczka zawodów robiła 15 okrążeń, gdy tymczasem ja tylko 5.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Wiadomo - jako trener też musiałam się ruszać, by dopingować podopieczną, ale przy okazji miałam fajną zaprawę i zabawę. Tuż przed wyjazdem dla mnie żarty się skończyły, bo nagle moja podopieczna oznajmiła, że ja też jadę do Jakuszyc. Nie miałam tego w planie, ale gdy przyjaciółka zakomunikowała, że bez trenera nie jedzie – pojechałam. Na zawody do Jakuszyc wybrał się też z nami Stefan Jankowski. Wyruszyliśmy samochodem Halinki o godzinie 5.00, by ok. 15.00 stawić się w biurze zawodów w Szklarskiej Porębie, 600 km od Szczytna. Zapisani wcześniej koledzy pobrali numery startowe, a ja głośno oznajmiłam, że też chcę wystartować. Przemiła pani podała mi druczek do wypełnienia, a ja skrupulatnie zaczęłam wypisywać wszelkie o mnie informacje. Gdy dotarłam do rubryki: zawód, napisałam: reporter. Przyjmując zgłoszenie, obsługująca mnie pani spytała: - Będzie o naszych zawodach w prasie? Jaką gazetę pani reprezentuje? Nie ukrywam, że jako współpracownik „Kurka Mazurskiego” zamierzałam napisać tekst do lokalnej prasy, jednak nie spodziewałam się, iż wzbudzi to zainteresowanie organizatorów. Jednym słowem, już na starcie dostałam fory i zielone światło. Odebrałam numer startowy i wspólnie z kolegami pojechałam na nocleg. Następnego dnia na Polanę Jakuszycką zawiózł nas właściciel słynnego schroniska „Robaczek”.

Pamiątki z wyprawy do Jakuszyc, gdzie w biegu na 10 km Autorka zajęła 172. miejsce na 282 startujących

Po raz pierwszy w życiu miałam startować w prawdziwych zawodach. Warunki pogodowe nie były ciekawe, padał deszcz ze śniegiem i wszystkich ogarnął szał smarowania nart odpowiednim smarem. Ja, przebrana w dresy kreszowe, zupełnie nie pasowałam do ubranego w sportowe stroje barwnego tłumu smarujących narty zawodników. Swoje tuż przed wyjazdem posmarowałam świeczką i to miało wystarczyć, były zwykłe, bez łuski, ale moje, ukochane i ulubione. Wtem wydano komendę, że mamy ustawiać się do startu. Komandor Biegu Piastów Pan Julian Gozdowski przywitał wszystkich i zakomenderował, byśmy podnieśli kijki do góry i uderzając w nie pozdrowili: góry, lasy i kibiców. W tej jednej chwili przemieniłam się w istotę zespoloną z tą przepiękną i ważną imprezą, a w moich oczach pojawiły się łzy radości. Oto stałam u progu 10-kilometrowej przygody. Uspokoiłam oszalałe z emocji serce, wytarłam rękawicą nos i oczy, i na sygnał startu ruszyłam wraz z innymi. To, co przeżyłam to moje, jeszcze teraz widzę piękno Gór Izerskich i siebie jak szusuję przez bajkowy teren. W XXVII Biegu Piastów wystartowało 1599 zawodników nie tylko z Polski. Pierwsze cztery miejsca przypadły w udziale Czechom, piąty był Białorusin, a najszybszy wśród Polaków znalazł się na szóstej pozycji. W biegu na 23 km wzięło udział 545 narciarzy. W tej grupie Halina Biziuk uzyskała 242. lokatę, a Stefan Jankowski - 316. Trasę 10-kilometrową pokonało 282 zawodników. Ja byłam wśród nich i wprawdzie skupiona na podziwianiu natury i upajaniu widokami... zajęłam 172. miejsce. Była to wyprawa nad wyprawami, a gdy szczęśliwi wracaliśmy do domu, ja nagle zakrzyknęłam: Hura! Hura! W Szczytnie zorganizujemy Narciarski Bieg Mazura!

Grażyna Saj-Klocek{/akeebasubs}