W miniony piątek na dziedzińcu ratusza i w ruinach zamku odbył się XVIII Jarmark Mazurski. Podobnie jak w latach ubiegłych, tak i teraz nie zabrakło stoisk twórców ludowych oferujących oryginalne wyroby, których nie uświadczy się w powszechnym dziś zalewie chińskiej tandety.

Jarmark bez tandetyCOŚ DLA OKA I NIE TYLKO

Jarmark Mazurski jak co roku przyciągnął liczne grono wystawców. W miniony piątek w ruinach zamku i na dziedzińcu ratusza swoje kramy wystawili twórcy ludowi z regionu Warmii Mazur oraz Kurpiów. Można było zakupić m.in. drewniane rzeźby, obrazy, wyroby koronkarskie, garncarskie, biżuterię, kwiaty z bibuły, artykuły pszczelarskie i wikliniarskie. Nie zabrakło też czegoś dla ciała.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Wzięciem cieszyły się wędliniarskie rarytasy z Podlasia, tradycyjnie wypiekane pieczywo, chleb ze smalcem oraz dania kuchni tatarskiej. Na spragnionych z kolei czekało piwo kozicowe i jałowcowe. Stoiska oferowały także domowe syropy oraz szeroki wybór miodów. Od kilu lat tradycją jarmarku są występy zespołów jazzowych, ludowych oraz z Litwy. Tym razem wystawcom i kupującym czas umilały m.in. Dixie Warsaw Jazzmen, Irena Gałązka z zespołem Join Band oraz zespół Czerwone Maki z Jawniun z Rejonu Wileńskiego.

INSTRUMENTALNA PASJA

Jarmark to okazja nie tylko do kupowania oryginalnych wyrobów, ale też do bezpośredniego spotkania z twórcami ludowymi. Od kilku lat w imprezie bierze udział Andrzej Staśkiewicz z Kadzidła. Zajmuje się on rzeźbą w drewnie, ale jego największą pasją jest budowa tradycyjnych instrumentów ludowych. Zarówno jednej, jak i drugiej sztuki nauczył się sam. - Na życie zarabiam rzeźbą, a jak mam czas, to buduję instrumenty – zdradza artysta. Zaczynał od skrzypiec, na których potem sam nauczył się grać. Osiągnął w tym taką biegłość, że obecnie występuje w kapeli kurpiowskiej. Wykonuje też tak mało znane instrumenty jak lira korbowa czy surdynka, zwana również skrzypcami kieszonkowymi. Ostatnio pracuje nad cymbałami. Przyznaje, że to nie tylko pracochłonne, ale i kosztowne zajęcie, bo niektóre części musi sprowadzać aż z Niemiec. Swoją wiedzą na temat budowy tradycyjnych instrumentów dzieli się podczas warsztatów organizowanych w różnych zakątkach kraju.

(ew){/akeebasubs}