- Jest pani zgorzkniałą osobą, która cały czas próbuje negować moje działania. Nie wiem, czym pani zawiniłem, podejrzewam, że ma pani kompleksy z młodości, gdy razem pracowaliśmy w szkole – tymi słowami zwracał się burmistrz Mańkowski do radnej Moczydłowskiej podczas posiedzenia komisji rady. Była to reakcja na krytyczne uwagi, które miała radna do organizacji obchodów 300-lecia nadania Szczytnu praw miejskich.

Jest pani zgorzkniała
Krytyczne uwagi radnej Moczydłowskiej na temat organizacji obchodów 300-lecia nadania praw miejskich burmistrz Krzysztof Mańkowski odebrał jako osobistą zniewagę, insynuując, że mają one źródło w czasach, kiedy razem z radną pracował w jednej szkole

W trakcie poniedziałkowego wspólnego posiedzenia komisji oświaty i promocji, poświęconego Lokalnej Organizacji Turystycznej (piszemy o tym w innym miejscu), doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy burmistrzem Krzysztofem Mańkowskim a radną Teresą Moczydłowską. Radna, oceniając działalność promocyjną miasta, odniosła się do ubiegłorocznych obchodów 300-lecia nadania Szczytnu praw miejskich. Jej zdaniem wydarzenie to zostało zupełnie zmarnowane.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Gdyby nie uczniowie szkół, to nie wiem, czy udałoby się choć w 1/3 zapełnić MDK – mówiła Moczydłowska, nawiązując do czerwcowej uroczystości w domu kultury, na którą obecny włodarz nie zaprosił nawet swoich poprzedników. Według radnej, sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby miasto dobrze współpracowało z LOT. - Brakuje chęci współpracy z ludźmi, którzy mają doświadczenie w promocji. 300-lecie zostało zmarnowane, a nasze miasto jest słabo promowane, niewidoczne – wytykała Moczydłowska. Jej słowa wyprowadziły z równowagi burmistrza, który odebrał je jako osobistą zniewagę. - Pani mnie przez pięć lat obraża na każdej sesji, mówiąc, że wszystko jest w tym mieście niedobre – zwracał się do radnej. - Jest pani zgorzkniałą osobą, która cały czas próbuje negować moje działania. Nie wiem, czym pani zawiniłem. Podejrzewam, że ma pani kompleksy z młodości, kiedy pracowaliśmy razem w szkole, ale nie będziemy o tym mówić głośno – zakończył tajemniczo swój wywód burmistrz, nie precyzując, jakie sprawy z dalekiej przeszłości ma na myśli. Radna Moczydłowska próbowała dociec, w którym fragmencie swojej wypowiedzi obraziła Mańkowskiego, jednak odpowiedzi się nie doczekała. - Ja mówiłam przecież o promocji miasta. Zgorzkniały to może pan jest i to pan mnie obraża – zwracała się do włodarza. W obronę radną wziął przewodniczący komisji oświaty Zbigniew Orzoł. - Pani Moczydłowska pana nie obraziła, tylko oceniła – podsumował całą niesmaczną wymianę zdań Orzoł.

Nie była to pierwsza taka reakcja burmistrza Mańkowskiego na kierowane pod jego adresem krytyczne uwagi. W przeszłości zdarzało się, że radnym, którzy ośmielili się negatywnie oceniać jego poczynania, groził procesami sądowymi.

(ew){/akeebasubs}