W Karczmie Mazurskiej w Spychowie odbyła się uroczystość z okazji jubileuszy 50-, 55-, 60- i 65-lecia pożycia małżeńskiego. Wzięło w niej udział czternaście par. Najdłuższym stażem spośród nich mogą się poszczycić państwo Zofia i Henryk Wysoczarscy z Jerut, którzy na ślubnym kobiercu stanęli w 1953 r.

Jesteście wybrańcami losu
Jubileusze długoletniego pożycia małżeńskiego świętowało czternaście par z gminy Świętajno

WASZ PRZYKŁAD JEST ŚWIADECTWEM

W piątek 21 września w Karczmie Mazurskiej w Spychowie miała miejsce niecodzienna uroczystość. Osiem par świętowało 50-lecie małżeństwa, cztery – 55-lecie. Były też dwie pary o jeszcze dłuższym stażu – 60 i 65 lat w małżeństwie. Jubilaci w obecności wójt gminy Świętajno Alicji Kołakowskiej i kierownik Urzędu Stanu Cywilnego Liliany Napiórkowskiej odnowili złożone przed laty przyrzeczenia.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Następnie odebrali Medale Za Długoletnie Pożycie nadane przez Prezydenta RP. Były też kwiaty oraz drobne upominki w postaci ciepłych kocy od władz gminy. Nie mogło również zabraknąć odśpiewania „Sto lat” i toastu lampką szampana. Jubilatom towarzyszyli najbliżsi – dzieci oraz wnuki. – Jesteście wybrańcami losu, ponieważ nie każdemu jest dane, by po tylu latach wspólnego pożycia móc być nadal razem i wspólnie obchodzić ten piękny jubileusz – zwracała się do małżonków wójt Alicja Kołakowska. Z kolei proboszcz parafii w Spychowie, ks. Mirosław Lango podkreślał, że są oni wzorem dla młodych w czasach, gdy małżeństwa coraz częściej się rozpadają. – Wasz przykład jest świadectwem, że prawdziwa miłość nigdy nie ustaje – mówił ksiądz.

KORESPONDENCYJNA MIŁOŚĆ

Zofia i Henryk Wysoczarscy wychowali wspólnie sześcioro dzieci, doczekali się dwanaściorga wnuków i dziewięciorga prawnucząt

Najdłuższym stażem w gronie jubilatów mogą się poszczycić państwo Zofia i Henryk Wysoczarscy z Jerut. Na ślubnym kobiercu stanęli w kwietniu 1953 r. Poznali się rok wcześniej na weselu brata pani Zofii w Jerutach, gdzie oboje byli drużbami. Od razu coś między nimi „zaiskrzyło”, ale z racji dzielącej ich odległości nie mieli ze sobą bezpośredniego kontaktu. – Przez trzy miesiące pisaliśmy do siebie listy, bo ja mieszkałam wtedy w Warszawie, a mąż w Jerutach. Przez ten czas bardzo się w sobie zakochaliśmy – wspomina pani Zofia. Pewni swoich uczuć podjęli o decyzję o ślubie, który odbył się w kościele w Świętajnie. Pan Henryk pracował jako nauczyciel zawodu w szczycieńskim Zespole Szkół nr 1, a pani Zofia zajmowała się domem oraz prowadzeniem gospodarstwa w Jerutach. Pracy miała niemało, bo oboje z mężem doczekali się sześciorga dzieci – trzech synów i trzech córek. Dziś mają też dwanaścioro wnuków i dziewięcioro prawnucząt. Pan Henryk przyznaje, że zdarzały się im „ciche dni”, ale nie trwały one długo . – W dzień się kłóciliśmy, w nocy godziliśmy – żartuje. Jubilaci nie mają specjalnej recepty na udany związek. Jak mówią, trzeba się po prostu kochać i czasem iść na kompromisy. – W czasach, gdy my się pobieraliśmy nie było rozwodów. Jak ludzie brali ślub, to na całe życie – zauważa pan Henryk. W styczniu skończył 90 lat, a jego małżonka – 84. – Tatuś bardzo się mamą opiekuje, przypomina jej, żeby wzięła insulinę, zawozi do lekarza – mówi córka jubilatów, Urszula Gołębiowska. Jej zdaniem tajemnicą długoletniego związku rodziców jest wielka miłość, która połączyła ich przed laty i trwa nadal. – To ona tak ich scaliła – mówi pani Urszula. Dodaje, że dzięki temu ona i jej rodzeństwo mieli wspaniałe dzieciństwo. – Rodzice byli dla nas cudowni i tak jest do dziś – nie kryje wzruszenia.

Jubilaci, mimo słusznego wieku, wciąż pozostają aktywni. Pan Henryk nadal prowadzi samochód, choć już tylko na krótszych trasach. Jego specjalnością są produkowane według własnej receptury soki, zwłaszcza z czarnego bzu. Do niedawna chodził też do lasu na grzyby, ale ostatnio zrezygnował z powodu obaw żony o jego bezpieczeństwo. Jednym z ich ulubionych zajęć jest wspólne rozwiązywanie krzyżówek. – Jak żona czegoś nie wie, to jej podpowiadam – śmieje się pan Henryk.

(ew)

ZŁOTE GODY
(50 lat małżeństwa):
Teresa i Edward Wysoccy,
Teresa i Tadeusz Kipichowie,
Weronika i Henryk Pabichowie,
Maria i Czesław Dąbkowscy,
Stanisława i Kazimierz Serafinowie,
Marianna i Stanisław Grzegorczykowie,
Jadwiga i Władysław Jabłonowscy,
Janina i Jan Wilmowiczowie;

SZMARAGDOWE GODY
(55 lat):
Jadwiga i Jan Borzymowscy,
Zofia i Zygmunt Gołasiowie,
Marianna i Henryk Kowalczykowie,
Agnieszka i Seweryn Suliszowie;

DIAMENTOWE GODY
(60 lat):
Eugenia i Konstanty Rolkowie;

ŻELAZNE GODY
(65 lat):
Zofia i Henryk Wysoczarscy.{/akeebasubs}