- Jesteśmy za grzeczni, musimy podjąć bardziej zdecydowane działania – apeluje do burmistrza Miusa radny Wiesław Nosowicz. Chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców Gromu, którzy od lat nie mogą doczekać się dokończenia budowy chodników przy przebiegającej przez ich miejscowość drodze krajowej.
NIECH GMINA DA KASĘ
Mieszkańcy Gromu czują się pokrzywdzeni. Przebiegająca przez ich miejscowość droga krajowa stanowi dla nich poważne niebezpieczeństwo. Mimo wielu apeli wysyłanych do dyrekcji dróg krajowych, a także parlamentarzystów, nie mogą doprosić się dokończenia budowy chodników, które urywają się w połowie wsi. Generalna dyrekcja wykonała co prawda w ub.r. remont na odcinku 250 metrów, ale dotyczył on już istniejącego, starego chodnika. Koszt robót wyniósł 118 tys. zł. – Ten chodnik położony 18 lat temu mógł jeszcze spokojnie spełniać swoją rolę, nie był taki zły – uważa burmistrz. Podobnego zdania są mieszkańcy Gromu, którzy za bardziej pilne uważają położenie chodników w miejscu gdzie go do tej pory ich brak.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Taki zakres remontu wynikał z wielkości budżetu jakim dysponuje GDDKiA na budowę i remont chodników – tłumaczy Karol Głębocki, rzecznik olsztyńskiego oddziału generalnej dyrekcji. Dodaje, że na wydłużenie chodnika przez całą miejscowość nie ma aktualnie pieniędzy. Zaznacza przy tym, że jeśli się już znajdą GDDKiA liczyć będzie na to, że koszt wykonania dokumentacji technicznej weźmie na swoje barki samorząd. - Zwróciliśmy się do burmistrza z wnioskiem o finansowanie projektu – mówi Karol Głębocki.
Ta propozycja irytuje Bernarda Miusa. – Generalna dyrekcja stawia nas pod ścianą i chce wyciągnąć od nas pieniądze – mówi burmistrz. W grę, jak szacuje, wchodzi kwota 50-60 tys. zł. – Skąd to wziąć? – zastanawia się, wskazując, że budżet samorządu i tak już jest mocno napięty.
CO Z DOKUMENTACJĄ?
Sołtys Gromu Andrzej Kwiatkowski przypomina, że już za rządów burmistrza Wiesława Nosowicza była zrobiona dokumentacja na chodnik przebiegający przez całą wieś. GDDKiA z niewiadomych powodów od realizacji zadania odstąpiła. – Przez to jesteśmy narażeni na bezpośrednie niebezpieczeństwo. W minionym roku odnotowano na przebiegającej przez Grom drodze kilka kolizji. Teraz w okresie zimy dzieci idą poboczami, na których leżą zwały śniegu. Czy to normalne? – pyta sołtys i apeluje do władz gminy o podjęcie bardziej zdecydowanych działań.
W pełni zgadza się z nim radny Wiesław Nosowicz. - Jesteśmy za grzeczni – uważa. Za skandal uznaje to, że gmina musi finansować zadania należące do obowiązków innych. Tak jest nie tylko w przypadku drogi krajowej w Gromie, ale także dróg powiatowych, czy podwyżek dla nauczycieli.
- Musimy słać pisma, gdzie się da i żądać budowy chodników. Nie tylko do GDDKiA, bo to sędzia we własnej sprawie – domaga się radny.
ODROCZONE PROSTOWANIE
Brakiem pieniędzy rzecznik GDDKiA również tłumaczy odłożenie w czasie przebudowy odcinka drogi Leleszki-Jęcznik. Ta inwestycja miała wyeliminować uciążliwe dla kierowców niebezpieczne zakręty.
- Mamy gotową dokumentację projektową, lecz zadanie to nie ma zapewnionego finansowania w obowiązującym programie budowy dróg – informuje rzecznik Głębocki.
(o)
{/akeebasubs}
