Jurajskie potworki

Miały być postawione w piątek, ale już w czwartek wszystko było gotowe i oto na miejskiej plaży stanęły dinozaury! Przypomnijmy, że jedną z główniejszych atrakcji Dni i Nocy, jak zapowiadało miasto, będą jurajskie gady naturalnej wielkości sprowadzone aż z Bałtowa (woj. świętokrzyskie). Nic dziwnego, że nastawiliśmy się na niemałą gratkę i dreszczyk emocji związany z oglądaniem potężnych przedpotopowych krwiożerczych potworów.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Jak pamiętamy z lekcji zoologii, taki drapieżny tyranozaur rex miał ponad 12 m wysokości i przerażające zębiska, z kolei łagodniejszy roślinożerny diplodok też był niezłym potworem, bo straszył samym swoim ogromem - osiągał ponad 50 m długości. Ba, na plaży spotkało nas małe rozczarowanie, zwierzaki nie imponowały rozmiarami - fot. 1. - Eksponaty zgromadzone na plaży są naturalnej wielkości - zapewniał nas pracownik parku w Bałtowie Andrzej Mirski. W bałtowskim parku jurajskim figury dinozaurów wytwarzane są na miejscu. Ta część kolekcji, którą można oglądać w Szczytnie to eksponaty objazdowe i z tego względu (łatwość transportu) nie są duże. Jak zapewnia pan Andrzej, w Bałtowie są prawdziwe giganty, m. in. 8-metrowej wysokości drapieżny tetrapod, czy 60-metrowej długości roślinożerny diplodok. Ich transport do Szczytna byłby możliwy, ale miasto musiałoby ponieść dodatkowe koszty związane z wynajęciem pojazdu. Trzeba jednak dodać, że głównym adresatom wystawy, czyli dzieciom nie przeszkadzały małe rozmiary dinozaurów, a wprost przeciwnie. Mogły przynajmniej dosiąść przedpotowego zwierzaka, co sprawiało im niemałą radość.

DWA OBLICZA JURANDA

Sztandarową miejską imprezę „Dni i Noce - Szczytno 2012” otworzył jak co roku korowód barwnych postaci, pośród których prym wiódł Jurand ze Spychowa. Ku zdumieniu licznej widowni w tegorocznym pochodzie szło aż dwóch tych rycerzy – jeden widziany tydzień wcześniej w Spychowie, historycznie zwanymi Pupami (prawdziwe sienkiewiczowskie Spychowo leżało na Mazowszu) drugi, to dobrze nam znana postać na rumaku. Dało to asumpt do zastanawiania się, który Jurand bardziej się podoba - fot. 2. Nam do wyobraźni bardziej przemawiała postać rycerza ubranego w łachmany, ale dodajmy, że co nagabywana przez nas osoba, to inne słyszeliśmy zdanie. W końcu wypada dodać, że od przybytku głowa nie boli.

ŁAWKA DLA FAKIRA

Ulica Kolejowa jest dość ważną w naszym mieście, bo pierwszą, na którą kierują się podróżni przyjeżdżający do Szczytna pociągami. Co prawda kolej ostatnio działa tak pół na pół - szynobusy przyjeżdżają do nas z kierunku Pisza, ale zatrzymawszy się na peronie pierwszym dalej już nie jadą.

Do Olsztyna pasażerów żelaznej kolei wiozą autobusy, co jest skutkiem remontu torów i przebudowy peronów, która akurat się rozpoczęła. Jakby jednak nie było, to gdyby taki podróżny, objuczony walizkami, chciał na chwilę przysiąść dla odpoczynku na ulicznej ławeczce (w budynku dworcowym brak takowych), miałby z tym spore kłopoty. Miejsca odpoczynku na ul. Kolejowej wyglądają bowiem tak - fot. 3. W skarpie, która i owszem została elegancko wykoszona, tkwią jedynie betonowe podstawki kompletnie ogołocone z desek i tak jest prawie na całej ulicy. Prawie, bo vis a vis budynku dworcowego, deski na jednej z ławeczek jakimś cudem ocalały, choć nie w komplecie.

Tu uda się usiąść, bo widać to na kolejnym zdjęciu, choć nie bez pewnych niespodzianek - fot. 4. Ze spróchniałego siedziska (deska od strony skarpy) wystają potężne gwoździe i to na wysokość kilku centymetrów (szczegół w kwadracie na fot. 4). Całe szczęście, że bratnale te sterczą nie ostrymi końcami, a łebkami, bo inaczej pani korzystająca z tej ławki fakira miałaby poważne kłopoty ze wstaniem i pomaszerowaniem w dalszą drogę. Oto jak „gościnne” Szczytno wita gości!

POWRÓT STAREGO

Jakby z tą ul. Kolejową nie było, to mimo wszystko mamy w Szczytnie piękne zakątki, które stają się jeszcze bardziej urokliwe nocą - fot. 5.

Na zdjęciu widać nasze miejskie molo, na którym spotkaliśmy (czwartek 19 lipca) grupkę muzykującej młodzieży oraz ochroniarzy pilnujących niewyrośniętych dinozaurów. Inne miejsce o romantycznej atmosferze to park nad małym jeziorem, z którego rozciąga się piękny widok na fontannę i kościół WNMP - fot. 6. Tym razem jednak nie chodzi o widoki, a parkowe latarnie.

Na skwerze nad małym jeziorem jest ich sporo, więc dość skutecznie rozświetlają one mroki mocy. Bez obaw można tędy spacerować, czy zatrzymać się na dłużej, jak to robią zakochane pary. Najpóźniej jednak do godziny 1.00 w nocy. Dlaczego? Cóż, nad ciekawie wyglądającym parkiem - fot. 7 zapadają egipskie ciemności i wkrótce potem nic już nie przypomina niedawnej sielanki. Park przejmują wtedy we władanie miłośnicy biesiad alkoholowych pod chmurką i inne zakazane typy. Jak mówi nam Karolina, mieszkanka jednego z przyparkowych domów, spokój nocy jest systematycznie zakłócany, szczególnie w dni weekendowe, czyli od piątku do niedzieli.

Kilka dni temu jakiś młodzieniec będący pod wpływem alkoholu, strasznie fałszując, głośno śpiewał ochrypłym głosem serenady do swej ukochanej Basi, a trwało to tak długo, dopóki podchmielony gość całkiem nie stracił głosu. Słychać też, bo w nocy dzięki rozchodzą się doskonale, głośne rozmowy owych miłośników libacji alkoholowych, często wzajemne wyzwiska itp. Karolina często wzywała policję, ale efekty były marne. Uczestnicy nocnych libacji czy rozrób, widząc z daleka światła policyjnego samochodu, po prostu uciekają, a kiedy policja odjeżdża zaraz powracają i wszystko zaczyna się od nowa. Głośne libacje trwają do białego rana.

OKNEM ZAMIAST DRZWIAMI

- Mam powoli już tego dość - skarży się Karolina i prosi o interwencję u władz miasta, aby lampy paliły się do świtu, bo do pięknego parku powraca stare, czyli to co działo się tutaj, nim teren został zagospodarowany. Na koniec naszej rozmowy przytacza zabawną historyjkę, która brzmi jak anegdotka, ale niestety, jest prawdziwa. Niedawno jeden z klientów placówki gastronomicznej położonej przy parku upoił się alkoholem i to do tego stopnia, że gdy chciał opuścić lokal, zamiast drzwiami wyszedł... oknem (właściwie przez nie wypadł). Przerażony personel, zauważywszy co się stało, zaraz wybiegł na zewnątrz lokalu, aby zobaczyć czy coś aby nie stało się nieszczęśnikowi podczas tak desperackiej próby wyjścia, ale niestety panujące wokół ciemności (było już po 1.00 w nocy) uniemożliwiły odnalezienie pijanego jegomościa. Wrócono zatem po latarki, ale na szczęście w tym czasie podchmielony osobnik już zdołał się podnieść z ziemi po upadku i oddalając się chwiejnym krokiem oznajmił, że idzie do domu. Dodatkowym utrapieniem, ale to już dla właścicieli przyparkowego pensjonatu jest ustawiczna kradzież kwiatów w donicach i rzeźb zdobiących budynek. Jak nam wyjaśnia ratusz, parkowe oświetlenie sterowane jest zegarem i po prostu ze względów oszczędnościowych lampy palą się od godz. 22.00 do 1.00. Zdaniem władz miasta po parku nikt nie chodzi późną nocą, więc jasność tam wtedy niepotrzebna. Jednak jak zapewnia wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk w trakcie „Dni i Nocy Szczytna” parkowe latarnie będą paliły się przez całą noc. Ponadto niewykluczone, że i potem także, bo noce są coraz dłuższe, a bezpieczeństwo obywateli ważniejsze jest przecież od pieniędzy.

{/akeebasubs}