Wręczanie Jurandów obserwuję już od kilku lat i niezmiennie towarzyszy mi wrażenie, że organizatorzy zabrnęli i brną nadal w ślepą uliczkę.

Jurandy - spojrzenie z boku

Otóż nagrody, w zamyśle pomysłodawców, mają otrzymywać osoby mogące się pochwalić wybitnymi osiągnięciami na rzecz powiatu szczycieńskiego. Czy tak jest w rzeczywistości? Z całym szacunkiem dla laureatów – wątpię. Być może dzieje się tak dlatego, że co roku wręczanych jest zbyt dużo wyróżnień i statuetek, przez co ich znaczenie – takie jest moje zdanie – mocno się dewaluuje. No i co kapituła nagrody rozumie pod pojęciem „wybitne zasługi dla powiatu”? Wśród laureatów z lat ubiegłych można wskazać z pewnością osoby znane, być może nawet wybitne w swoich dziedzinach, ale czy zasłużone dla naszego powiatu? Czym nadzwyczajnym wsławiła się choćby autorka popularnych, choć mało ambitnych powieści, poza tym, że ich akcja dzieje się na naszym terenie? Z tego, co pamiętam, pisarka nawet osobiście nie odebrała statuetki. Albo jakie zasługi ma

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

były, skądinąd sympatyczny hokeista, którego związek ze Szczytnem polega na tym, że poślubił dziewczynę stąd? A dziennikarz znanej stacji telewizyjnej, którego osiągnięcia sprowadzają się do tego, że urodził się na terenie naszego powiatu? Szczytem kuriozum było chyba nagrodzenie Adama Małysza, bo w jego przypadku wskazanie nawet minimalnego związku z powiatem jest niewykonalne. Konia z rzędem temu, kto podjąłby się tego karkołomnego zadania. Podobne przykłady można mnożyć.

Takie „rozdawnictwo” Jurandów wcale nie podnosi ich rangi, a tak pewnie zdaje się organizatorom. Dzieje się wręcz przeciwnie – dla nagrodzonych, tych „ze świata” wyróżnienia te, jak sądzę, nie mają wielkiej wartości. Z drugiej strony nie służy to osobom naprawdę wybitnym z naszego powiatu, bo wrzuca się je do jednego worka z tymi, którzy nie mają realnego wkładu w rozwój Ziemi Szczycieńskiej. Jak można zestawiać choćby ogromne zasługi w dziedzinie kultury ks. Witolda Twardzika, który z powodzeniem od lat angażuje się w rozpowszechnianie muzyki organowej i kameralnej na naszym terenie z osobami może i popularnymi, ale mającymi dość luźny, albo żaden związek z powiatem. Mnie osobiście jest przykro, że ci naprawdę zasłużeni giną trochę w przypadkowym tłumie.

Skąd się to bierze? Podejrzewam, że czai się za tym jakiś kompleks małomiasteczkowy. Żeby się dowartościować, decydenci honorują znane nazwiska, tylko dlatego, że są znane. Osobnym problemem jest to, w jaki sposób kapituła uzasadnia przyznanie nagród. W wielu przypadkach wydaje się ono niewystarczające, przez co powstaje wrażenie, że wyróżnienia i statuetki rozdaje się na siłę.

Podczas tegorocznej gali starosta przyznał, że spotyka się z komentarzami, że już niedługo nie będzie kogo nagradzać. Myślę, że przy takiej polityce, jaką prowadzi kapituła, nie ma takiego zagrożenia. Jest przecież wielu celebrytów, ludzi znanych z telewizji, którzy choćby tylko przejeżdżają przez nasz powiat udając się na wakacje czy robiąc zakupy w Kauflandzie, a niektórzy nawet tu wypoczywają. Czy nie warto ich uhonorować za to, że czynią nam ten zaszczyt? A może da się jeszcze znaleźć jakieś powiązania rodzinne, jakieś szczycieńskie ciocie, wujków, kuzynów? I tylko tych naprawdę zasłużonych żal

Ewa Kułakowska

{/akeebasubs}