Maraton Juranda organizowany w Szczytnie do 2008 roku był jedną ze sztandarowych miejskich imprez sportowych. Co jakiś czas pojawiają się postulaty jego reaktywacji. Ostatnio apeluje o to radny miejski Piotr Gregorczyk, który chciał, aby zabezpieczyć na ten cel środki w budżecie. Burmistrz Danuta Górska odpowiada, że organizacja biegu to zadanie dla stowarzyszenia.

Jurandzie, wróć!

REAKTYWUJMY MARATON

Maraton Juranda w przeszłości był jednym z ważniejszych punktów obchodów Dni i Nocy Szczytna. Doczekał się 27 edycji, gromadząc uczestników z kraju i zagranicy. Po raz ostatni odbył się w 2008 roku. Od tego czasu raz po raz pojawiają się głosy nawołujące do jego reaktywacji. Wśród zwolenników przywrócenia maratonu jest radny miejski z klubu „Razem dla Mieszkańców” Piotr Gregorczyk.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Biegi w Polsce są coraz popularniejsze. W przeszłości szczycieński maraton był bardzo ważny - mówi radny, z sentymentem wspominając czasy, kiedy jako mały chłopiec przychodził z dziadkiem na start biegu, by zobaczyć uczestników. Gregorczyk złożył wniosek, aby w budżecie miasta na 2016 r. zabezpieczyć 17,7 tys. złotych na organizację biegu, zdejmując te środki z wydatków na administrację publiczną. Postulował też, aby o 50 tys. zł zwiększyć pulę pieniędzy dla stowarzyszeń, bo ta od lat pozostaje na niezmiennym poziomie.

TO ROLA STOWARZYSZENIA

Wnioski radnego nie zyskały akceptacji. Burmistrz Danuta Górska podkreśla, że miasto nigdy nie było organizatorem maratonu. - Jest to zadanie dla stowarzyszenia, z dofinansowaniem samorządu – mówi burmistrz. Z kolei radny Henryk Sienkiewicz, przez lata zaangażowany w przygotowanie biegu, zwraca uwagę, że tego typu przedsięwzięcie to duże wyzwanie organizacyjne. - Przy takim maratonie musi pracować społecznie przynajmniej 20 osób, które to ogarną – zauważa Sienkiewicz. Do tego dochodzi jeszcze zabezpieczenie przez policję oraz służbę zdrowia, wytyczenie trasy oraz konieczność uzyskania wielu pozwoleń. - To wszystko jest do zrobienia, ale najpierw powinien zawiązać się jakiś komitet organizacyjny, który napisze wniosek o dofinansowanie do miasta i poszuka sponsorów - mówi radny. Podkreśla, że w dzisiejszych czasach żaden uczestnik nie przyjedzie na maraton za darmo, więc potrzebne są środki na ufundowanie nagród pieniężnych. Jego zdaniem szczycieński bieg przestał się odbywać dlatego, że w pewnym momencie ludzie zaangażowani w jego organizację zaczęli się z tego wycofywać. Zauważa, że dziś zainteresowanie ze strony np. Amatorskiego Klubu Biegacza jest znikome.

(ew){/akeebasubs}