Rozmowa w Eweliną Wolny, nową prezes Sądu Rejonowego
- Od 8 stycznia jest Pani nowym prezesem Sądu Rejonowego w Szczytnie. Co kryje się za odejściem Pani poprzednika Jana Sterańca?
- W związku z nabyciem uprawnień do przejścia w stan spoczynku zgłosił ministrowi sprawiedliwości chęć odejścia. W listopadzie minister wyraził zgodę, więc byliśmy przygotowani na tę zmianę.
- W Szczytnie pracuje Pani od 15 lat, ale nie jest rodowitą szczytnianką.
- Tak, nie mam tu rodziny. Pochodzę z Łomży. Studia skończyłam na UMK w Toruniu. Do Szczytna zostałam skierowana jako aplikant przez prezesa Sądu Okręgowego w Olsztynie. Praca tu bardzo mi odpowiadała, dlatego po zdaniu egzaminu sędziowskiego skorzystałam z okazji i złożyłam wniosek o przyjęcie mnie na zwolniony etat sędziego. Decyzji, którą wtedy podjęłam, nie żałuję.
- Z jakim wydziałem jest Pani związana najbardziej?
- Na początku orzekałam w Wydziale Grodzkim, potem Karnym. Ostatnio pełniłam funkcję zastępcy przewodniczącego tego wydziału.
- Co jest największym problemem sądu w Szczytnie?
- Brak stabilności w obsadzie sędziów i pracowników. Na 11 etatów orzeczniczych, brakuje nam dwóch sędziów. W ciągu piętnastu lat tylko przez dwa mieliśmy pełną obsadę. Ciągłe wakaty to nasza główna bolączka. Do tego dochodzą kwestie czysto merytoryczne. Funkcjonujemy w sytuacji nieustannych zmian w prawie. Z dnia na dzień musimy przystosowywać do nich nasze orzekanie, a urzędnicy wdrażać nowe systemy informatyczne.
- Przestępczość na naszym terenie, z Pani perspektywy, rośnie czy spada?
- Można powiedzieć, że od kilku lat utrzymuje się na podobnym poziomie. Dominują sprawy drobne, ale niepokojący jest wysoki odsetek spraw za kierowanie w stanie nietrzeźwości.
- Czym to należy tłumaczyć?
- Moim zdaniem wynika to nie tyle z braku świadomości, ile przekonania, że się uda.
- W ostatnich latach zdecydowanie spada zaufanie do sędziów. Jak się Pani z tym czuje?{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Rzeczywiście, można dostrzec rosnący spadek zaufania do całego wymiaru sprawiedliwości, a sędziowie są tu na pierwszym planie. Z pewnością podważanie zaufania jest prostsze niż jego budowanie. My w Szczytnie staramy się pracować jak najlepiej, zgodnie z posiadaną wiedzą i umiejętnościami.
- Były minister sprawiedliwości Jarosław Gowin narzekał na zbyt silne, szczególnie w małych ośrodkach, powiązania lokalnego establishmentu: samorządowców, przedsiębiorców, prezesów sądów, prokuratorów, czasem też proboszczów. Czy będzie Pani na takie potencjalne zagrożenie odporna?
- Mogę zapewnić, że nie utrzymuję kontaktów towarzyskich z żadnymi przedstawicielami władzy, żadnymi przedsiębiorcami, ani z żadnym proboszczem.
- A Pani podwładni?
- Nie są znane mi przypadki, żeby istniały jakieś powiązania między sędziami Sądu Rejonowego w Szczytnie, a innym osobami funkcjonującymi w sferze publicznej, czy gospodarczej, które nasuwałyby jakiekolwiek zastrzeżenia.
- Czy nie myślała Pani o zmianie miejsca pracy?
- Nie, bo już się w Szczytnie zadomowiłam. Bardzo to miasto mi się podoba, ma swój klimat. W promieniu kilku kilometrów są przepiękne tereny, których zazdroszczą mi koleżanki i koledzy z innych sądów.
Rozmawiał
Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
