Radni, którzy opuszczają posiedzenia komisji, znów będą mieć potrącane 5% diety. Projekt uchwały w tej sprawie zgłosił klub „Razem dla Mieszkańców”. Impulsem były coraz częstsze absencje podczas obrad. Doszło nawet do tego, że czerwcową komisję rozwoju gospodarczego i promocji trzeba było odwołać, bo przyszło na nią tylko dwóch radnych.

Kara dla radnych obiboków
Za nieobecność na komisjach radni znów będą mieć potrącane 5% diety. Anna Rybińska (druga z lewej) uważa, że powinno to być nawet 20%

Na początku bieżącej kadencji szczycieńscy radni przyjęli uchwałę, w myśl której za nieobecność na posiedzeniach komisji nie potrącano im już 5% diety. Takie rozwiązanie, jak tłumaczono, miało zachęcić miejskich rajców do większej aktywności i pobudzić do uczestnictwa w więcej niż jednej komisji. Wówczas przeciwko odejściu od potrącania diet zaprotestowali tylko członkowie klubu Prawa i Sprawiedliwości. Czas pokazał, że mieli rację. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Przyjęta uchwała odniosła odwrotny skutek od zamierzonego. Na posiedzeniach raz po raz brakowało kworum i trzeba było je odwoływać. Jeszcze przed wybuchem pandemii, członkowie klubu „Razem dla Mieszkańców” Robert Siudak i Paweł Malec bili się w piersi i przyznawali, że głosowanie za rezygnacją z potrąceń to błąd. Jednak dopiero teraz postanowili go naprawić. Do porządku czwartkowej sesji, na ich wniosek, wprowadzono projekt uchwały przywracający dawne zasady. Jak uzasadniał Robert Siudak, bezpośrednim impulsem do tego była czerwcowa komisja rozwoju gospodarczego i promocji. - Po raz kolejny się nie odbyła, bo przyszło na nią tylko dwóch radnych. Zabrakło nawet przewodniczącego (Rafała Kiersikowskiego – przyp. red.), który nie raczył powiadomić, co się stało, że nie przybył – mówił Paweł Malec, dodając, że pracownicy urzędu i zaproszeni goście daremnie czekali na zjawienie się członków komisji. Kiedy to nie nastąpiło Malec, jako jej wiceprzewodniczący, zdecydował o odwołaniu posiedzenia.

Wniosek klubu „Razem dla Mieszkańców” poparli radni Prawa i Sprawiedliwości, choć nie wszyscy. Wątpliwości miał Andrzej Dziuban, który najpierw dopytywał wnioskodawców o motywy ich działania, a potem wyraził obawę, że potrącenie diet za nieobecność na komisji podziała zniechęcająco na tych, którzy zasiadają w więcej niż jednej. On też, podczas głosowania, jako jedyny wstrzymał się od głosu. Z kolei jego klubowa koleżanka Anna Rybińska przekonywała, że potrącenie powinno być większe. Wspominała początki swojej pracy w miejskim samorządzie, kiedy to wynosiło ono 20% diety. Zwracała również uwagę, że karani powinni być też ci radni, którzy podpisują listę obecności, a zaraz potem opuszczają obrady. Przewodniczący rady Tomasz Łachacz postulował, aby zobowiązać jej członków do uczestnictwa w całej sesji, by nie wychodzili w trakcie posiedzenia, co zdarza się nagminnie. - Ta uchwała jest za wąska – oceniał szef rady. Z drugiej jednak strony przewidywał, że proponowane rozwiązanie zniechęci do udziału w więcej niż jednej komisji. - Potrącenie to nie żadna kara. Nikt nas nie zmusza, żebyśmy byli radnymi – odpowiadał mu jego zastępca, Paweł Malec. Natomiast Paweł Krassowski postulował, aby umożliwić radnym udział w komisjach w formie zdalnej.

Ostatecznie za potrącaniem diet było 14 radnych, żaden nie zagłosował przeciw, jeden się wstrzymał. Na początku czwartkowej sesji brało w niej udział 19 z 21 radnych, do końca wytrwało jużtylko 15.

(ew){/akeebasubs}