Minęły dwa tygodnie od zaprzysiężenia Stefana Ochmana na burmistrza Szczytna. Pytamy go o pierwsze decyzje kadrowe, sytuację w Radzie Miejskiej i o to, kiedy dowiemy się, kto zostanie wiceburmistrzem.

Każdemu daję szansę
Burmistrz Stefan Ochman: - Podział funkcji w Radzie Miejskiej powinien być odwzorowaniem woli mieszkańców

- Kiedy poznamy wiceburmistrza miasta?

- W najbliższym czasie. To dla mnie bardzo ważna i strategiczna decyzja z punktu widzenia tego, co chcę zrealizować. Musi to być osoba wpisująca się w moją wizję rozwoju miasta i kompetentna, a z drugiej strony taka, do której będę miał stuprocentowe zaufanie. Takich jest niewiele. Dlatego wolę działać na spokojnie. Obecnie prowadzę intensywne rozmowy z kandydatami.

- Czy będzie to ktoś z nadania politycznego, według koalicyjnego klucza? W gronie typowanych kandydatów wymienia się Tomasza Łachacza, byłego przewodniczącego Rady Miejskiej, a obecnie radnego z komitetu „Wspólnie dla Szczytna”, mającego najwięcej radnych.

- Od samego początku wychodziłem z założenia, że wiceburmistrzem będzie ktoś, kogo ja wybiorę. Muszę mieć pełne zaufanie i przekonanie do tej osoby. Nie patrzę na to w kontekście partyjnym, tylko pod kątem kompetencji.

- Już pierwsza sesja Rady Miejskiej pokazała, że może nie być panu łatwo. Większość rady nie posłuchała pana sugestii w sprawie podziału kluczowych stanowisk, pomijając przy tym najliczniejszy klub „Wspólnie dla Szczytna”.

- Uważałem i uważam nadal, że podział funkcji w Radzie Miejskiej powinien być odwzorowaniem woli mieszkańców. To oni wybrali radnych i według takiego klucza powinny być podzielone funkcje. Nie jest dobrym rozwiązaniem, że ugrupowanie, które ma sześciu radnych, nie ma żadnej funkcji. To pokazanie pewnej grupie mieszkańców braku szacunku i dobrej woli.

- Jest pan tym rozczarowany?

- Myślę, że wszystko się ułoży i te nastroje, na początku burzliwe, przejdą w merytoryczną debatę nad stanem miasta. Jestem przekonany, że każdy radny ma taką intencję, aby się ono rozwijało. Wprowadzam formułę rozmów z radnymi przed sesjami, aby przedyskutować ewentualne wątpliwości. Chcę współpracować ze wszystkimi.

- Czy przewiduje pan zmiany kadrowe i reorganizację pracy urzędu?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Po dwóch tygodniach urzędowania mam już swoje pewne przemyślenia. Wiele rzeczy można uprościć i usprawnić.

- Co dokładnie ma pan na myśli?

- Na razie nie chcę o tym mówić. To musi wyniknąć najpierw w toku wewnętrznych ustaleń.

- A zmiany personalne?

- Przychodząc tu daję szansę każdemu naczelnikowi i pracownikowi urzędu. Muszę sam ocenić ich pracę, a nie kierować się krążącymi na ich temat opiniami.

- Pana poprzednik tuż po przegranych wyborach wyrażał obawy o los swoich bliskich współpracowników zatrudnionych w miejskich jednostkach. Mówi się np. o zmianie struktury Miejskiego Ośrodka Sportu, którego dyrektorem jest Arkadiusz Leska.

- Jak widać nikogo do tej pory nie zwolniłem, każdy ma u mnie czystą kartę. Jeśli chodzi o strukturę organizacyjną jednostek, to wszystko trzeba rozważyć. Obecnie jestem na etapie analizy, ale już wyłania mi się pewien obraz, jak powinno to funkcjonować.

- Więc nie wyklucza pan reorganizacji niektórych jednostek?

- Nie wykluczam. Bardziej patrzę na to jednak pod kątem strategii rozwoju miasta i możliwości pozyskwiania środków zewnętrznych oraz inwestycji.

- Czy spotkał się pan już z wójtem Sławomirem Wojciechowskim?

- Jestem z nim w stałym kontakcie i od wyborów spotkaliśmy się nie raz. Rozmawialiśmy o wspólnych sprawach, którymi musimy się zająć, takich jak schronisko dla zwierząt czy oczyszczalnia ścieków wymagająca modernizacji. Przed nami wiele pracy i spojrzenia ponad granicami naszych samorządów, aby zrobić dużo dobrego zarówno dla mieszkańców miasta, jak i gminy.

Rozmawiała: Ewa Kułakowska{/akeebasubs}