Kazimierz Dolny nad Wisłą to miasteczko niezwykłe. Ewenement na skalę europejską, a może i światową. Aktualnie w Muzeum Mazurskim w Szczytnie możemy obejrzeć malarską wystawę Haliny Jagody Kołodziejskiej, artystki z Kazimierza.

Kazimierz DolnyNiech więc będzie to okazja do przypomnienia tego niezwykłego miejsca, a na zakończenie felietonu napiszę także kilka słów o wspomnianej wystawie. Kazimierz Dolny jest to przepiękne, malownicze miasteczko, usytuowane nad brzegiem Wisły, około 50 kilometrów od Lublina w kierunku Warszawy. Aby tam dotrzeć należy dojechać do Puław, a następnie romantyczną aleją wzdłuż Wisły przejechać kilkanaście kilometrów do celu podróży. Po drodze mijamy kilka niewielkich, sympatycznych miejscowości o tak uroczych nazwach, jak na przykład Parchatka. Sam Kazimierz Dolny to miasteczko niewielkie. Ludności zamieszkałej tam na stałe nie ma nawet czterech tysięcy osób, natomiast turystów, zwłaszcza w sezonie letnim, liczy się w dziesiątkach tysięcy. Osobiście odradzam wycieczkę do Kazimierza w letni weekend. Dojechać trudniej niż słynną krakowską zakopianką do stolicy Tatr. Ruch od strony Warszawy nieprawdopodobny, a malownicza aleja od Puław do Kazimierza, to droga wprawdzie piękna, tyle że wąska. Miasteczko owo niewielkie jest, ale jakże zabytkowe. Założenie miasta oraz budowę zamku obronnego przypisuje się Kazimierzowi Wielkiemu. Prawa miejskie otrzymał Kazimierz Dolny od Jagiełły w roku 1406. Z uwagi na łatwy rzeczny transport, podstawą bytu miasta stał się handel zbożem. Powstawały kolejne spichlerze stanowiące dzisiaj architektoniczną atrakcję miasta. Jest ich jedenaście. Na handlu zbożem wyrosły potężne rodziny kupieckie Przybyłów, Czarnotów, czy Celejów. Ich kamieniczki na rynku i obok przy ulicy Senatorskiej, to perełki renesansowej architektury. W roku 1628, na Wietrznej Górze, osiedlili się franciszkanie. Pobudowali klasztor i rozbudowali istniejący kościół. Nie będę opisywał wszystkich zabytków, od tego są przewodniki. Dodam tylko, że po drugiej stronie Wisły, na poziomie Kazimierza, usytuowano miasteczko Janowiec z widocznym zamkiem Firlejów. Mikołaj Firlej był hetmanem wielkim koronnym w latach 1515-1526. Przebywając w Kazimierzu, należy koniecznie odwiedzić pobliskie Puławy z pałacem Czartoryskich oraz zwiedzić słynne kardiologiczne uzdrowisko Nałęczów, z pięknym parkiem zdrojowym, gdzie bywali Prus, Sienkiewicz, Żeromski, a także Przybyszewski. Z Kazimierza do Nałęczowa jest około 20 kilometrów. No, ale nie zabytki architektury stanowią o tym, że Kazimierz Dolny nazwałem ewenementem na skalę europejską. Jest tak, ponieważ miasteczko owo od niemal stu lat upodobali sobie artyści malarze i to oni stanowią trzon stałych mieszkańców miasta. Proszę sobie wyobrazić, że w tym kilkutysięcznym mieście funkcjonuje około pięćdziesięciu autorskich galerii sztuki!{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Po prostu całe uliczki tylko galerii. Między nimi kawiarnie, restauracje i puby. A zaczęło się od tego, że w latach dwudziestych poprzedniego wieku malarz Tadeusz Pruszkowski - profesor, a później rektor Warszawskiej Akademii Sztuki, zafascynowany urodą Kazimierza, wywoził tam swoich studentów na wakacyjne plenery malarskie. Większość tych młodych ludzi tak pokochała owo miasto, że po studiach wielu z nich osiedliło się na stałe w Kazimierzu Dolnym. Zresztą pan rektor także pobudował tam własne, potężne gmaszysko w zamkowym stylu. Dom istnieje do dzisiaj, a zamieszkały jest przez potomków Tadeusza Pruszkowskiego. Moda na Kazimierz, pośród artystów malarzy, istnieje po dziś dzień. Jeśli ktoś się tam urodził, w jednej z licznych artystycznych rodzin, to oczywiście już od dziecka maluje, a potem otwiera własną galerię. Jeśli ktoś nie miał szczęścia urodzić się w Kazimierzu, a mimo to jest artystą malarzem, to na ogół będzie starał się zrobić wszystko, aby przenieść się do słynnego miasteczka, albo choćby zbudować tam letniskowy domek. Nie wiem, czy istnieje jakiś oficjalny rejestr kazimierzowskich twórców. Z całą pewnością jest to kilkadziesiąt nazwisk. Nazwisk znaczących w polskiej sztuce. A teraz kilka słów o wystawie w naszym muzeum. Jedna z artystek zamieszkałych i tworzących w Kazimierzu Dolnym, Halina Jagoda Kołodziejska, pokochała Mazury i od dziesięciu lat spędza wakacje w swoim domku nad jeziorem Sasek Wielki w Kobyłosze. Cóż może malować znakomita artystka w mazurskiej głuszy? Ano jezioro, bo obserwuje je o różnych porach dnia i nocy. Postanowiliśmy zaprezentować 16 prac Jagody. Szesnaście razy wciąż to samo jezioro, a każdy obraz jest inny. Inne rozbarwienie, inne światło. Naprawdę warto zobaczyć jakie subtelności kolorystyczne dostrzega artysta malarz tam, gdzie my, zwykli zjadacze chleba, widzimy tylko niebieskie niebo, zielone drzewa i piasek obowiązkowo żółty.

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}