Od września w świetlicy w Nowym Dworze nie odbywają się zajęcia dla dzieci i młodzieży. To nie podoba się radnej i sołtys tej wsi Danucie Trzcińskiej, która domaga się od dyrektora GOK-u ich przywrócenia.
W Nowym Dworze, podobnie jak w wielu innych wsiach w gminie Jedwabno, funkcjonuje świetlica, w której do niedawna odbywały się zajęcia dla dzieci i młodzieży. Prowadzili je pracownicy Gminnego Ośrodka Kultury. Po wakacyjnej przerwie nie zostały jednak przywrócone. Ta sytuacja niepokoi sołtys Nowego Dworu i radną gminną Danutę Trzcińską. - Czy ma pan pomysł na uaktywnienie świetlic? - dopytywała podczas listopadowej sesji dyrektora GOK-u Jerzego Pałasza. Intryguje ją również, co robią pracownicy ośrodka, przychodząc do pracy rano.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Dyrektor Pałasz wyjaśnia, że powodem braku zajęć w świetlicach są kłopoty kadrowe. Do niedawna była w tym celu oddelegowana jedna z pracownic. W tej chwili na pięć zatrudnionych w ośrodku, dwie idą na urlop macierzyński. - Prawie połowa personelu odchodzi z miesiąca na miesiąc – mówi Pałasz. Sceptycznie odnosi się do propozycji zamknięcia placówki na jeden dzień. - To wymaga zgody wójta i przewodniczącej rady – uzasadnia. Zapowiada jednak, że w grudniu w Nowym Dworze, Burdągu i Witowie będą prowadzone zajęcia związane z przygotowaniem jasełek. Mają być też kontynuowane w przyszłym roku. - To, że nie ma zajęć, nie wynika z mojej złośliwości – zapewnia Pałasz, przy okazji wrzuca też kamyczek do ogródka sołtysów. - W świetlicach musi być czysto i ciepło oraz mają być zapewnione materiały do prowadzenia zajęć. Tymczasem jest wiele rzeczy niedomówionych na linii sołectwa – GOK – zauważa.
(ew){/akeebasubs}
