Informacja o zaciągnięciu przez gminę Pasym 3,2 mln zł pożyczki z Banku Gospodarstwa Krajowego w ramach środków z KPO na zieloną transformację nie u wszystkich wywołała euforię. Były skarbnik gminy Arkadiusz Młyńczak wytyka obecnym władzom, że pożyczkę trzeba będzie spłacić, i to z odsetkami, więc nie jest to żadne dofinansowanie. Co na to burmistrz Nowociński?

Kłótnia o pożyczkę
Burmistrz Marcin Nowociński: - Tak, jest to pożyczka, ale nieoprocentowana i w dodatku w 5% umarzalna

Przed tygodniem informowaliśmy, że władze gminy Pasym podpisały z Bankiem Gospodarstwa Krajowego umowę na zaciągnięcie 3,2 mln zł pożyczki w ramach środków KPO na zieloną transformację miast. Dzięki tym funduszom, częściowo odbetonowany zostanie Rynek w Pasymiu. Ponadto przy wieży ciśnień powstanie długo oczekiwany przez mieszkańców plac zabaw, a modernizacji doczeka się również stadion. W ramach zadania zagospodarowana zostanie też przestrzeń za Miejskim Ośrodkiem Kultury i Miejską Biblioteką Publiczną. Powstać ma tam letnia scena, mała architektura oraz nowe nasadzenia.

Informacja o podpisaniu przez burmistrza Marcina Nowocińskiego i skarbnik Monikę Trusewicz umowy z BGK wywołała falę komentarzy na oficjalnym profilu gminy. Głos w dyskusji zabrał m.in. były skarbnik Arkadiusz Młyńczak, który zwraca uwagę, że pożyczka to nie dofinansowanie. Proszę nie oszukiwać ludzi. Jak sami piszecie - zadania zrobicie płacąc środkami pochodzącymi z POŻYCZKI z BGK (którą to pożyczkę zapewne trzeba będzie kiedyś oddać i to - jak sądzę - z odsetkami). Jak doczytacie odpowiednie przepisy kodeksu cywilnego, to się dowiecie, że środki udzielonej pożyczki stają się własnością pożyczkobiorcy. Tak więc zrealizujecie planowane zadania płacąc w całości środkami gminy, które w przyszłości będziecie musieli oddać (z odstekami) pożyczkodawcy. Tak się sprawy mają w rzeczywistości realnej, a nie wirtualnej - skomentował były skarbnik.

Co na to burmistrz Nowociński? {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Tak, jest to pożyczka, ale nieoprocentowana i w dodatku w 5% umarzalna. W efekcie oddamy mniej środków, niż bierzemy – mówi włodarz, podkreślając, że jej uzyskanie nie było wcale łatwe. Na dowód tego, że jego decyzja była słuszna, podaje przykład budowy placu zabaw. - Dziś szacunkowy koszt takiej inwestycji to ok. 400 tys. złotych. Obecnie nie ma dofinansowań na tego typu zadania. Żeby je zrealizować, moglibyśmy wyłożyć 100% własnych środków, albo umówić się, że co roku odkładamy ich część na lokatę. Tylko że po jakichś trzech latach ten plac kosztowałyby już nie 400, a 600 tysięcy – mówi Nowociński. Dodaje, że gmina ma złożony w ministerstwie sportu wniosek o dofinansowanie modernizacji stadionu. - Jeśli otrzymamy te środki, to pomniejszymy pożyczkę o pozyskane dofinansowania – tłumaczy. Według niego nie można porównywać nieoprocentowanej pożyczki do kredytu, którego koszty obsługi są nieporównywalne.

Przy okazji wytyka poprzedniej ekipie rządzącej gminą, że nie uzyskała dofinansowania z Polskiego Ładu na nowe przedszkole. Z tego powodu władze bieżącej kadencji musiały przeznaczyć na ten cel 3 mln zł własnych środków. - Gdyby było dofinansowanie na przedszkole, to dziś nie brałbym pożyczki, mimo że jest ona na bardzo korzystnych warunkach – kwituje Nowociński.

(ew){/akeebasubs}