Przystanek autobusowy na ul. Szczycieńskiej w Dźwierzutach jest ulubionym miejscem spotkań miłośników piwa. Przeszkadza to okolicznym mieszkańcom, którzy mają już dość krzyków i przekleństw, trwających od rana aż do późnych godzin wieczornych.

Klub piwoszy na przystanku
Przystanek autobusowy na ul. Szczycieńskiej częściej niż pasażerom, służy amatorom piwa, którzy uprzykrzają życie okolicznym mieszkańcom

W Dźwierzutach na ul. Szczycieńskiej, obok sklepu „Grosik”, znajduje się przystanek autobusowy. Jak się okazuje, służy on nie tylko jako schronienie osobom czekającym na środek transportu. Miejsce to upodobali sobie amatorzy piwa. Ich obecność mocno daje się we znaki okolicznym mieszkańcom.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Od godziny 6.00 do 22.00 słyszymy krzyki, przekleństwa i głośne dyskusje bywalców przystanku – żali się jedna z mieszkanek, prosząc nas o interwencję w tej sprawie. Dodaje, że choć telefonowała do dzielnicowego, to ten nie odpowiada i nie reaguje na nagrania pozostawione na poczcie głosowej. - Kiedyś w czasie deszczu czekałam na autobus, ale nie weszłam do środka, bo siedziało tam z ośmiu zapijaczonych delikwentów – relacjonuje. Bulwersuje ją, że ekscesy upojonych nierzadko do nieprzytomności osobników obserwują dzieci. Ma żal do dzielnicowego, bo, jak mówi, deklarował załatwienie sprawy do końca lipca. Obietnicy jednak nie spełnił.

Problem jest znany wójt gminy Dźwierzuty Mariannie Szydlik. Zapewnia, że piwoszy na uwadze ma dzielnicowy, ale teraz najprawdopodobniej przebywa na urlopie i dlatego nie odbiera telefonów. Wójt radzi, aby mieszkańcy interweniowali bezpośrednio w komendzie w Szczytnie. Zapowiada również, że zostaną podjęte działania zmierzające do pozbycia się piwoszy z przystanku. - Chcemy wyburzyć zakamarek, w którym się chowają – deklaruje Marianna Szydlik, mając nadzieję, że tym sposobem uda się zniechęcić piwoszy do przesiadywania w tym miejscu.

(ew){/akeebasubs}