Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło decyzję wójta gminy Jedwabno, który odmówił wydania warunków zabudowy dla biogazowni w Lipnikach. Mieszkańcy wsi są rozżaleni. – Na pewno nie ustąpimy i będziemy protestować. Część osób chce ogłosić strajk głodowy i ja się do nich przyłączę – zapowiada sołtys Halina Jaśniewicz.
INWESTOR SKŁADA WNIOSKI, WÓJT JE ODRZUCA
Sprawa budowy biogazowni w Lipnikach ciągnie się od kwietnia 2020 r. Wtedy to właściciel gospodarstwa rolnego w tej wsi, były poseł SLD i uczestnik programu „Big Brother” Sebastian Florek złożył do wójta gminy Jedwabno pierwszy wniosek o wydanie warunków zabudowy. Inwestor planował produkcję gazu w oparciu o odpady z rolnictwa i przemysłu rolno – spożywczego, np. kiszonek, kukurydzy i słomy. Wszystko to miało być do Lipnik dowożone z zewnątrz. Pięć miesięcy później gmina wydała decyzję odmowną, powołując się na przepisy związane z ochroną środowiska.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Chodziło o to, że planowany obiekt miałby stanąć w obszarze Natura 2000. Inwestor nie złożył jednak broni i w styczniu 2021 r. zwrócił się do wójta z kolejnym wnioskiem o ustalenie warunków zabudowy. Gmina nałożyła wtedy na niego obowiązek przedłożenia Regionalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska w Olsztynie dokumentów w celu zbadania potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania inwestycji na środowisko. RDOŚ uznał jednak, że biogazownia nie będzie miała negatywnego wpływu na gatunki ptaków, dla ochrony których został wyznaczony obszar Natura 2000. Mimo to pod koniec listopada ubiegłego roku gmina ponownie odmówiła ustalenia warunków zabudowy, powołując się m.in. na zasadę dobrego sąsiedztwa oraz powtarzając argumenty o tym, że inwestycja może znacząco oddziaływać na środowisko.
SKO KARCI GMINĘ
Sebastian Florek od tej odmowy odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. To, pod koniec stycznia, zaskarżoną decyzję uchyliło i przekazało ją do ponownego rozpatrzenia. SKO stwierdziło, że gmina zaniedbała obowiązki proceduralne określone przepisami Kodeksu postępowania administracyjnego, przedstawiając bardzo lakoniczne i nie wyjaśniające niczego uzasadnienie. Uznało również, że powołanie się na zasadę dobrego sąsiedztwa w tym przypadku nie jest zasadne, bo biogazownia należy do takich zabudowań, które ze względu na swoją specyfikę nie są w stanie nawiązywać do zabudowy istniejącej. Kolegium orzekło również, że powoływanie się przez gminę na postanowienie RDOŚ w „tożsamym postępowaniu” dotyczącym wymogów środowiskowych jest niedopuszczalne. Ponadto wytknęło także to, że nie wyjaśniła wszystkich okoliczności sprawy. Rozstrzygnięcie takie oznacza, że sprawa wróci do ponownego rozpatrzenia, chyba że strony złożą skargę na decyzję kolegium do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
MIESZKAŃCY NIE WYKLUCZAJĄ GŁODÓWKI
Stanowiskiem SKO rozczarowani są mieszkańcy Lipnik. – Na pewno nie ustąpimy i będziemy protestować. Część osób chce ogłosić strajk głodowy i ja się do nich przyłączę – zapowiada sołtys Halina Jaśniewicz. Jak mówi, dobrze pamiętają, jak żyło im się w czasach, kiedy funkcjonował tu PGR i nie chcą już do tego wracać. Tym bardziej, że w ostatnich latach wieś zmieniła się na lepsze. Miejscowi wreszcie doczekali się budowy nowej drogi prowadzącej od wsi do „krajówki”, wielu z nich wyremontowało i ociepliło swoje stare domy, inwestując w to niemałe pieniądze. Teraz obawiają się, że te wysiłki zostaną zaprzepaszczone, a hałasy i smród staną się znów ich codziennością. – Zabudowa wsi jest taka, że budynki są bardzo blisko drogi, którą ciężarówki będą dowozić surowce do produkcji gazu – mówi sołtys. Ma również żal do inwestora. – On nas po prostu lekceważy. Gdyby chciał z nami współpracować, to zorganizowałby spotkanie i o wszystkim nas uprzedził. A tak, postawił mieszkańców przed faktem dokonanym – żali się pani Halina. – Nikt nas nie pytał o zdanie, ale my i tak pokażemy, że je mamy – deklaruje.
(ew){/akeebasubs}
