Sąsiedztwo z linią kolejową stało się dla Małgorzaty Kozickiej z Olszyn nie lada kłopotem. PKP nakazało jej wyciąć na własny koszt część lasu, którego jest właścicielką. Kobieta się na to nie zgadza i obawia się, że degradacji mogą ulec również inne należące do niej grunty rolne. Kolej tłumaczy, że podjęte działania wynikają z odgórnych przepisów i wszyscy bez wyjątku muszą się do nich stosować.

Kolej każe ciąć
Małgorzatę Kozicką najbardziej bulwersuje to, że kolej nie informowała jej wcześniej o planach dotyczących wycinki lasu

WYTNĄ LAS, ZNISZCZĄ ŁĄKĘ

Małgorzata Kozicka jest właścicielką gospodarstwa rolnego w Olszynach. Część wchodzących w jego skład gruntów sąsiaduje z linią kolejową Olsztyn – Ełk. Do pani Małgorzaty należy również liczący ponad 50 lat las znajdujący się w bliskiej odległości od torów. Kilka tygodni temu mieszkankę Olszyn odwiedził przedstawiciel PKP i oznajmił jej, że musi wyciąć drzewa rosnące przy szlaku kolejowym.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Stwierdził, że jeśli my tego nie zrobimy, to i tak zostaną usunięte, w dodatku na nasz koszt – nie kryje zdenerwowania pani Małgorzata. To ją zdziwiło, ponieważ dysponuje dokumentem zawierającym szczegółową inwentaryzację lasu. Wynika z niego, że do 2023 r. nie można wycinać tam drzew. Podejrzewa, że działania kolei są związane z planowaną modernizacją linii do Ełku mającą na celu m.in. skrócenie czasu jazdy pociągów. Bulwersuje ją, że wcześniej nikt z PKP nie informował jej o planach dotyczących należących do niej gruntów. W pobliżu linii ma jeszcze łąkę, na której wypasa bydło. Obawia się, że działania kolei spowodują degradację tego użytku zielonego. - Jeśli to przeorają na pasy przeciwpożarowe, to mogę stracić unijne dotacje – mówi pani Małgorzata. Zapowiada, że nie wpuści nikogo na swoją własność. Wraz z mężem zamierza postawić na nich tabliczki z napisem „teren prywatny”. Kobieta interweniowała już w Urzędzie Gminy Szczytno, ale tam powiedziano jej, że samorząd nie jest stroną w sprawie i nie ma kompetencji, by zajmować jakiekolwiek stanowisko. - Są to tereny zamknięte i kolej niczego nie musi z nami ustalać – potwierdza Krzysztof Szydlik z UG Szczytno.

KOLEJ: TAKIE JEST PRAWO

Łukasz Michałowski z Zakładu Linii Kolejowych w Olsztynie zaprzecza, aby działania PKP miały związek z planowaną modernizacją szlaku do Ełku. Jak wyjaśnia, podobne czynności są wykonywane na terenie całego kraju, a wynikają z odgórnych przepisów ministerialnych. - Rozporządzenie ministra mówi, że w odległości 15 metrów od osi torów nie mogą rosnąć żadne drzewa i krzewy, a oprócz tego należy wykonać jeszcze 4-metrowe pasy przeciwpożarowe – tłumaczy. Potwierdza, że jeśli pani Małgorzata nie zgodzi się na wycinkę drzew, to wtedy kolej wystąpi o pozwolenie na nią do starostwa i sama je usunie, pozostawiając drewno właścicielowi działki. - Nie prowadzimy z tą panią żadnej wojny. Jako zarządcy linii, musimy chronić lasy od pożarów – mówi Łukasz Michałowski.

Mieszkanka Olszyn nie może też liczyć na żadne odszkodowania. Przepisy stanowią bowiem, że nie należy się ono w przypadku, gdy las został posadzony już po wybudowaniu linii kolejowej. Ta do Ełku powstała jeszcze pod koniec XIX w.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}