Wszystko wskazuje na to, że kilka przejazdów kolejowo-drogowych niższej kategorii w gminie Szczytno zostanie bezpowrotnie zlikwidowanych. Ich przejęciem nie jest zainteresowany ani samorząd, ani korzystający z nich mieszkańcy.
PKP nie chcą już mieć na swoim utrzymaniu przejazdów kolejowych najniższej kategorii. To te, które przecinają drogi polne i leśne dukty. - Położone są one w ciągu dróg wewnętrznych i nie spełniają wymagań rozporządzenia ministra infrastruktury i rozwoju w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać skrzyżowania linii kolejowych oraz bocznic kolejowych z drogami oraz ich usytuowanie, tj nie są położone w ciągu drogi publicznej – tłumaczą przedstawiciele kolei. Kilka miesięcy temu wystąpili m. in. do gminy Szczytno z ofertą przekwalifikowania swoich traktów przecinających takie przejazdy kolejowe na drogi publiczne. To umożliwiłoby dalsze korzystanie z nich mieszkańcom, ale także wzięcie odpowiedzialności za ich utrzymanie przez gminę. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Gdyby wyrazili oni na to zgodę, przejazdy zostałyby wyposażone w rogatki stale zamknięte na kłódkę, otwierane tylko w razie potrzeby przez użytkowników. Do ich zadań należałoby utrzymanie przejazdu, np. koszenie wokół niego trawy oraz coroczna opłata w wysokości 200-300 złotych. Zainteresowania tą propozycją, jak słyszymy w gminie, nie ma. - Kolej chce się pozbyć odpowiedzialności i zrzucić ją na innych. Szuka jeleni - komentuje całą sytuację jeden z gminnych urzędników. W tej sytuacji należy się spodziewać, że dojazd do przejazdów niskiej kategorii zostanie zaorany. Takie obrazki możemy spotkać już na kilku okolicznych leśnych duktach.
ŚWIĘTAJNO PRZEJMIE PRZEJAZDY
Inne podejście do oferty kolei ma gmina Świętajno. Na jej terenie znajduje się 10 przejazdów najniższej kategorii. Część przecinających je dróg także prowadzi do pól. W aż 9 przypadkach samorząd zdecydował się jednak na przekwalifikowanie dróg wewnętrznych na publiczne i przejęcie przejazdów w użytkowanie. Odmowa dotyczyła tylko jednego znajdującego się na terenie leśnym. - Nie możemy pozwolić, aby nasi mieszkańcy mieli utrudniony dojazd do swoich gospodarstw czy pól – uzasadnia wójt Alicja Kołakowska. Adrian Lipka, pracownik urzędu, dodaje, że przejęcie przejazdów w użytkowanie przez zainteresowanych rolników niosłoby za sobą wiele niepotrzebnych dla nich trudności.
(o){/akeebasubs}
