117, 5 tys. zł – to suma dziewięciu kar, które wojewoda warmińsko-mazurski nałożył na gminę Świętajno za nieterminowe wydawanie decyzji dotyczących lokalizacji inwestycji. Zarówno obecnej wójt jak i radnym wcale nie zależy na ustaleniu i ukaraniu osób za to odpowiedzialnych.
OPÓŹNILI DECYZJE O ROK
To dla mieszkańców gminy Świętajno kolejny cios. Po utracie dofinansowania w wysokości 360 tys. zł dla inwestycji w Powałczynie, o czym już wielokrotnie pisaliśmy, muszą się pogodzić z następnymi stratami w budżecie gminy. Zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku przyczyną są zaniedbania miejscowych urzędników.
Tym razem chodzi o nieterminowe wydawanie przez nich decyzji dotyczących lokalizacji inwestycji celu publicznego. Ustawa przewiduje na to 60 dni, jednak dla pracowników Urzędu Gminy okres ten okazał zbyt krótki. Skutkiem tego, również zgodnie z ustawą, za każdy dzień zwłoki wojewoda nałożył na gminę karę w wysokości 500 zł. Łącznie dało to kwotę … 117,5 tys. zł, co oznacza, że z wydaniem decyzji urzędnicy spóźnili się blisko o rok.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Dziewięć nałożonych kar dotyczy lat 2011-2013. Dostałam je w spadku po poprzedniku – tłumaczy wójt Alicja Kołakowska. Od wszystkich gmina wniosła zażalenie do Ministra Infrastruktury i Rozwoju. Ten do tej pory rozpatrzył siedem, ale wszystkie na niekorzyść samorządu. Na rozstrzygniecie czekają jeszcze zażalenia w sprawie dwóch kar na kwotę 54,5 tys. zł.
CZY WYBORCY ICH ROZLICZĄ?
Chociaż sprawa dotyczy poprzedniej kadencji, obecnym władzom gminy nie zależy na jej nagłaśnianiu. Gdy w jej porządku obrad ostatniej sesji Rady Gminy znalazła się korekta budżetu, a w niej kwota 45 tys. zł na zapłatę kolejnej kary, głos postanowił zabrać radny Jerzy Fabisiak, były wójt.
- Komuś może się wydawać, że to nie jest kwota powalająca. Ci jednak co pracują, czy produkują, wiedzą ile trudu trzeba włożyć, żeby tyle pieniędzy zarobić. A my teraz te 45 tys. bez większego wyjaśnienia przekazujemy na opłacenie kary, która nie powinna mieć miejsca – mówił radny Fabisiak. Według niego pozostawienie tej sprawy bez wyciągnięcia konsekwencji w stosunku do winnych, oznacza przyzwolenie samorządu na takie działania. - Nasi mieszkańcy i wyborcy nie będą z tego zadowoleni. Wcześniej czy później będą chcieli nas za to rozliczyć – ostrzega swoje koleżanki i kolegów z Rady Gminy były wójt.
(o)
NIECH KOMISJA REWIZYJNA TO WYJAŚNI
Rozmowa z Januszem Pabichem, wójtem gminy Świętajno w latach 2006-2014.
- W okresie pana rządów urzędnicy spóźniali się z wydawaniem decyzji. Konsekwencją tego są kary nałożone na gminę przez wojewodę w wysokości 117,5 tys. zł. Co pan na to?
- Dlaczego mam się tłumaczyć? Przecież to nie ja przygotowywałem decyzję, tylko pracownicy.
- Ale to pana podwładni, a za efekty ich pracy wójt też ponosi odpowiedzialność.
- Oczywiście tak.
- Co było przyczyną niewydania decyzji na czas?
- Nie mogę dziś odnieść się do tych spraw, bo nie mam wglądu do dokumentów. Pamiętam jedną z nich, którą analizowaliśmy w 2014 r. W tym przypadku wina absolutnie nie była po naszej stronie. Inwestor dostarczył nam mapę, na której nie była zaznaczona powierzchnia leśna. W takich przypadkach potrzebne są uzgodnienia inwestora z Regionalnym Dyrektorem Lasów Państwowych, a co za tym idzie 60-dniowy termin wydania decyzji jest przesunięty.
- Innych spraw pan nie pamięta?
- Były dwa, czy trzy podobne przypadki, w których otrzymaliśmy uwagi od wojewody.
- Jaka była pana reakcja?
- Powiedziałem pracownikom za to odpowiedzialnym, od sekretarza gminy poczynając przez kierownika referatu, kończąc na urzędniczce, która przygotowywała decyzje, że najwyżej 3 dni w ciągu roku mogą się spóźnić z jej wydaniem.
- Czy ktoś poniósł konsekwencje?
- Za moich czasów gmina nie zapłaciła żadnych kar.
- Zostały one nałożone już po pana odejściu, ale dotyczą okresu, kiedy pan rządził gminą.
- Żeby się na ten temat wypowiedzieć, musiałbym te sprawy dokładnie rozpoznać. Dziwię się, że do tej pory ta sprawa nie została skierowana do komisji rewizyjnej. To ona powinna każdą opóźnioną decyzję dokładnie zbadać i wyjaśnić przyczynę, czy jest tam wina pracownika, czy nie.
Rozmawiał Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
