Rekreacyjna jazda rowerowa lub spacer po ścieżce wiodącej wokół dużego jeziora może skończyć się przykrym wypadkiem. W ostatnim czasie dochodzi tam do licznych kolizji.
WYPADKI I ZAKRĘTY
Na przestrzeni krótkiego czasu, policja odnotowała na szlaku pieszo-rowerowym aż dwa wypadki. Oba zdarzyły się wieczorową porą. Podczas pierwszego rowerzyści wpadli na siebie, wskutek czego u jednego z nich doszło do złamania palca u ręki. W drugim zderzyły się czołowo dwie panie, doznając jedynie ogólnych potłuczeń. Poza tym uszkodzeniu uległy oba pojazdy. W rzeczywistości do kolizji dochodzi częściej. Nie wszystkie są po prostu zgłaszane funkcjonariuszom. Pani Elżbieta kilka dni temu była świadkiem zdarzenia, podczas którego pod koła roweru kierowanego przez jej sąsiadkę nagle wtargnęło dziecko.
- Rowerzystka, chcąc uniknąć zderzenia, zjechała na pobocze, gdzie wywróciła się i tak dotkliwie potłukła, że przez kilka dni nie była zdolna do pracy - relacjonuje nasza rozmówczyni. Z kolei pan Władysław, codziennie jeżdżący po ścieżce, skarży się na nadmierną prędkość rozwijaną przez innych rowerzystów, którzy są szczególnie niebezpieczni, gdy wypadają zza zakrętu. On sam uczestniczył już w dwóch groźnych zdarzeniach na ścieżce i tylko o włos uniknął „czołówki”. Działo się to na łuku za byłą lenpolowską przepompownią, gdzie ograniczona jest widoczność.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Na rozwijanie nadmiernej prędkości przez niektórych rowerzystów zwraca również uwagę Janusz Jastrzębski, zapalony rowerzysta i uczestnik licznych wyścigów w kategorii wiekowej + 70. - Ścieżkę zbudowano przecież do celów rekreacyjnych, a nie do pędzenia po niej z pieca na łeb - zauważa nestor miejscowego kolarstwa. Dodaje, że nie można traktować jej jako toru wyścigowego, bo od tego są specjalne obiekty. Sam, jak zapewnia, korzysta ze ścieżki z rozwagą. Jego zdaniem radą na zwiększenie bezpieczeństwa jest wzajemne poszanowanie wszystkich użytkowników oraz kultura poruszania się po szlaku. To ostatnie dotyczy zwłaszcza rolkarzy, którzy ostrą jazdą wprowadzają sporo zamieszania. Janusz Jastrzębski też korzysta z rolek, ale tylko rekreacyjnie - Po ścieżce jeżdżą rowerzyści, obok maszerują piesi, więc jazda na rolkach, które nie posiadają hamulców, musi być szczególnie ostrożna – przestrzega nasz rozmówca.
ULTRASZYBKI PIESZY
Zdarza się, że wrotkarze, na ogół ludzie młodzi, a więc z fantazją, mkną po ścieżce z podobną prędkością jak rowerzyści, a czasami jeszcze szybciej. Jak podają media ogólnopolskie, zdarzyły się już w kraju przypadki karania rolkarzy mandatami za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym.
- Na wrotkach szaleją nie tylko chłopcy, ale i dziewczyny, i to z tak ogromną prędkością, że aż strach spacerować - skarży się pani Krystyna z Kamionka, uprawiająca spacer z kijkami. Najchętniej zabroniłaby im jazdy. Dokazywać, jej zdaniem, powinni gdzie indziej, na specjalnych przeznaczonych do tego obiektach.
Tymczasem, co ciekawe, w rozumieniu Kodeksu Drogowego wrotkarze czy rolkarze powinni być traktowani jako piesi. Takie też jest stanowisko Komendy Głównej Policji. Rolek, czy wrotek nie można bowiem zakwalifikować do rowerów, czyli pojazdów poruszanych siłą mięśni ludzkich. Sprzęt ów nie posiada bowiem ani świateł, ani hamulców. Skoro zaś rolkarz to pieszy, powinien korzystać ze ścieżek rowerowych tylko wtedy, gdy na szlaku nie ma chodnika lub pobocza. Jeśli tak zinterpretujemy przepisy, wynika z nich, że wrotkarze na naszej ścieżce powinni poruszać się po części dla pieszych!
PROBLEM DO ROZWIĄZANIA
Zaraz po otwarciu szlaku nie bywało na nim tłumnie. Obecnie jednak, gdy pokazanie się na ścieżce jest rodzajem szpanu, czy wręcz towarzyskim „obowiązkiem”, ruch na niej panuje wielki - widać całe rodziny, jak i indywidualistów. Temu można tylko przyklasnąć, ale niestety, kolizje, zwłaszcza że kultura niektórych użytkowników jest ciągle niska, są w takich warunkach trudne do uniknięcia. Nie znaczy to jednak, że nie należy dążyć do podniesienia bezpieczeństwa na tym obiekcie. Problem zauważają miejskie władze.
- Nie chcemy nikogo wyrzucać ze ścieżki, ale jakiś porządek wprowadzić trzeba - zapowiada wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk.
Przyznaje, że gotowej recepty ratusz jeszcze nie ma. Wkrótce ma odbyć się spotkanie władz miasta ze szczycieńską policją. Wtedy wspólnymi siłami obie te instytucje chcą wypracować sposoby na zwiększenie bezpieczeństwa na szlaku pieszo-rowerowym. Jak dowiadujemy się z nieoficjalnych źródeł, chodziłoby m. in o polepszenie oznakowania, częstsze kontrole policyjne wymuszające wzrost dyscypliny i kultury poruszania się tak pieszych, jak rowerzystów i wrotkarzy.
Marek J.Plitt
{/akeebasubs}
