Zasoby komunalne gminy Wielbark wymagają remontów i modernizacji. Trudno się temu dziwić, biorąc pod uwagę, że większość lokali znajduje się w budynkach przedwojennych. Bolączką administratora, podobnie jak w przypadku innych samorządów, są dłużnicy. Przeprowadzane przez komornika egzekucje nie zawsze przynoszą pożądany skutek.
PRZEDWOJENNE ZASOBY
Gmina Wielbark w ubiegłym roku posiadała w swoich zasobach 82 mieszkania, w tym 49 znajdujących się w budynkach powstałych przed 1945 r. Nic więc dziwnego, że ich stan techniczny określany jest jako średni. Sytuację pogarsza jeszcze to, że w przeszłości nie przeprowadzano w nich w zasadzie żadnych kapitalnych remontów. Tymczasem około 1/3 zasobu wymaga naprawy pokryć dachowych, rynien, kominów oraz elewacji, wymiany stolarki okiennej i drzwiowej, a także malowania klatek schodowych. Na to jednak potrzeba niemałych nakładów finansowych. Podobnie jak w innych samorządach z ich znalezieniem jest problem, bo wielu lokatorów zalega z płaceniem czynszów. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIE MA Z CZEGO ŚCIĄGAĆ
Jeśli dłużnik nie wywiązuje się z warunków ugody, wówczas sprawa trafia do sądu. - W ubiegłym roku skierowaliśmy tam 14 wniosków, z czego zapadło 12 wyroków egzekucyjnych – mówi prezes. Ze ściągalnością należności bywa jednak różnie, bo na ogólną liczbę wyroków, jedynie w 5 przypadkach komornik prowadzi egzekucję długów. W 7 skierował do administratora wnioski o umorzenie, bo dłużnicy nie mają żadnych dochodów, z których można by ściągnąć zaległości.
Obecnie stawka bazowa czynszu wynosi 1,50 zł/m2. Na 10% obniżkę mogą liczyć osoby zamieszkujące w lokalach bez łazienki i WC oraz w takich, które znajdują się w innych miejscowościach niż stolica gminy. Z kolei czynniki podwyższające czynsz o 30% to: wyposażenie w instalację wodociągową, kanalizacyjną, instalację c.o. z ciepłem dostarczanym z zewnątrz oraz łazienka i WC.
Gmina stara się z roku na rok zmniejszać swoje zasoby poprzez sprzedaż mieszkań komunalnych. W ubiegłym roku udało się zbyć trzy, w tym jeden sprzed 1945 r. Na najwyższą bonifikatę przy sprzedaży mogą liczyć nabywcy najstarszych lokali. Jednak według prezesa ZGKiM nie wszyscy lokatorzy z tej okazji korzystają. Mieszkania wymagają bowiem dużych nakładów, a ludzie wolą, by niezbędne remonty nadal wykonywała gmina.
(ew){/akeebasubs}
